REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Żył pracą, kochał ludzi

Opublikowano 31 grudnia 2020, autor: jb

Nie żyje Jan Piotrowiak (? 65l.), były burmistrz Gozdnicy. Walczył z koronawirusem przez 6 tygodni.

Pan Jan miał najpierw objawy typowe dla przeziębienia. Gdy okazało się, że to koronawirus, trafił do szpitala w Żarach 15 listopada. Wyszedł z niego 23 grudnia.

– Tata sześć tygodni walczył z covidem. Wrócił do domu przed świętami, a po dwóch dniach znowu trafił do szpitala. Jego serce i płuca nie wytrzymały. Wszyscy jesteśmy w szoku. Nikt nie spodziewał się, że ta choroba tak się dla niego skończy – mówi Michał Piotrowiak.

Jan Piotrowiak zmarł 27 grudnia.

 Zasłużona emerytura

J. Piotrowiaka na stanowisko burmistrza wybrano w 2002 roku, pełnił tą rolę przez jedną kadencję do 2006 roku. Wcześniej był już naczelnikiem miasta w latach 1989 – 1990 oraz radnym (1994 – 1998). Kandydował w wyborach na burmistrza w 2014 r., ale przegrał  z obecnym burmistrzem Krzysztofem Jaroszem.

Był przedsiębiorcą, od lat prowadził w mieście Przedsiębiorstwo Zaopatrzeniowo – Usługowe „Ceramika”. W styczniu 2020 r. przeszedł na emeryturę, wtedy firmę przejął jego syn Michał.

Żył pracą

Przedsiębiorca, samorządowiec, ale przede wszystkim człowiek, który znał prawie każdego w Gozdnicy. Tak go wspominają współpracownicy.

– W ich rodzinnej firmie pracuję niespełna 18 lat. Niektórzy nie utrzymują tak długo kontaktów z własną rodziną. Janek był na emeryturze, ale cały czas pomagał. Jak trzeba było, wózkiem widłowym ładował towar albo ciął płytki. On żył tą pracą, a emeryturą długo się nie nacieszył – mówi Krystyna Mulik, przewodnicząca Rady Miasta w Gozdnicy. – Był szczery do bólu, lubił sobie pożartować. Jeżeli mógł, chciał pomóc każdemu. W pracy nawet nigdy się nie kłóciliśmy, on był po prostu dobrym człowiekiem. Codziennie aktywny. Z wnukiem w wózku chodził na spacery w lesie do polany. 12 km dziennie, niezależnie od pogody. Dbał o sobie, pilnował robienia wyników, brał witaminy. Niektórym podpowiadał, jak mogliby się leczyć. Dzień przed wigilią, rozesłał życzenia świąteczne. Z dopiskiem, że pięknie jest być w domu. Jego śmierć do dla mnie szok. Ja nie mogłam w to uwierzyć – dodaje.

Zawsze aktywny

Gdy J. Piotrowiak został wybrany burmistrzem, przygodę z samorządem rozpoczynała Anna Kulczyńska, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żaganiu. – Ja w 2002 roku po raz pierwszy zostałam radną, od razu przewodniczącą. Burmistrz wtedy sam o sobie mówił, że jest przedsiębiorcą, a samorządu tak naprawdę się uczy. Zastanawiał się, jakie metody z przedsiębiorczości można wdrożyć w pracy gminy – mówi A. Kulczyńska, dziś wiceprzewodnicząca rady w Gozdnicy. – Jego innowacyjnym pomysłem były cykliczne spotkania z mieszkańcami w Domu Kultury. Przekazywaliśmy najważniejsze informacje, odpowiadaliśmy na pytania. To był jego pomysł, chciał mieć z ludźmi bezpośredni kontakt. Mówił o swoich planach. Był bardzo otwartym człowiekiem. Interesowały go opinie innych, nie upierał się przy swoim zdaniu – dodaje. -Prywatnie zapamiętam go pędzącego na rowerze, z rozwianym włosem, zawsze uśmiechniętego. Zatrzymywał się, żeby z każdym porozmawiać. Rano spotykaliśmy się codziennie w pawilonie na zakupach, zawsze rozmawialiśmy. On już taki był  – mówi.

Znał wszystkich

Wśród ówczesnych współpracowników J. Piotrowiaka, sekretarzem gminy był już wówczas Roman Nowak.

– Jan to barwna postać w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. Pozytywny, wesoły – mówi R. Nowak. -W ostatnim czasie, często spotykaliśmy się w lesie. Sam staram się prowadzić zdrowy tryb życia, też się ruszam, więc nie raz go z wnukami w tym lesie spotykałem.  Na co dzień lubił na ulicy pogadać z każdym, bo po prostu lubił ludzi. Nie było pogrzebu, na którym go nie było. On w Gozdnicy znał chyba wszystkich – dodaje.

Rodzina, bliscy i znajomi pożegnali Jana Piotrowiaka w środę, 30 grudnia, w Gozdnicy.

Napisz komentarz »