REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Morsowanie! To jest to!

Opublikowano 31 grudnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Morsów grypa się nie trzyma, o katarku od dawna nie słyszeli. Wszystko dzięki kąpielom w lodowatej wodzie.

 Trzeba mieć w sobie dużo zaparcia by wejść do lodowato zimnej wody. Ale kto się skusi, to wie, że warto. Taka kąpiel to samo zdrowie. Morsy, bo tak nazywają się śmiałkowie korzystający z takich kąpieli, są ubrani w stroje kąpielowe, a czapki na głowach i rękawiczki, by nie tracić zbędnego ciepła.

– Morsowanie to samo zdrowie – zapewnia Wiesław Pastuszka (68l.) z Lubska, zapalony mors – Kilka lat temu mój przyjaciel przekonywał mnie, że powinienem spróbować. Biegaliśmy razem maratony, ale ja długo nie chciałem się przekonać. W końcu 5 lat temu uznałem, że czas rzucić się na głęboką wodę. I spróbowałem. Od tamtej pory morsuję co niedzielę w czasie sezonu – opowiada.

Zapraszam po zdrowie

Do morsowania trzeba się właściwie przygotować, żeby uniknąć szoku termicznego. Wystarczy troszkę poćwiczyć, żeby krew zaczęła szybciej krążyć.

– Przed wejściem do wody robimy krótką rozgrzewkę. Nas w Lubsku jest około 30, ale wiadomo, że nie zawsze przychodzą wszyscy. Robimy wspólną rozgrzewkę, chwilkę pobiegamy, do tego krążenie ramion. I wchodzimy do wody. Trwa to około 5-7 minut. Zamoczyć się trzeba tak mniej więcej do piersi. Na głowie zawsze mamy czapki i rękawiczki, żeby organizm się niepotrzebnie nie wychładzał. Zabezpieczenie głowy przed utratą nadmiaru ciepła zwłaszcza w początkach morsowania jest bardzo ważne, a ogrzane i sprawne dłonie są przydatne podczas ubierania się. Nie są wtedy skostniałe. A jak wyjdzie się z wody, to szybko trzeba się wytrzeć i ubrać. Ja jeszcze potem biegam. Zazwyczaj około 10 kilometrów. Ważny jest ruch, ciepła herbata nie wystarczy. – wyjaśnia W. Pastuszka

Wiesław Pastuszka przez lata biegał maratony. Przebiegł ich dokładnie 152.

– Skończyłem już z maratonami, ze względu na wiek. W grupie morsów też jesteśmy z żoną najstarsi. Dobijamy powoli do 70, ale widzę jak wiele dobrego daje morsowanie. Ciało jest zahartowane. Nie chorujemy, krew lepiej krąży. Polecam wszystkim. Najbliższe nasze spotkanie będzie w nowy rok, 1 stycznia o godzinie 14.00 nad zalewem Nowiniec. – zaprasza.

Coraz cieplej

Morsowanie z roku na rok staje się coraz popularniejsze. Morsy ubolewają tylko nad jednym – zimy są coraz cieplejsze.

– Z roku na rok jest coraz cieplej, ale mimo wszystko można przeżyć szok, gdy się wchodzi do takiej zimnej wody. Pamiętam zimę sprzed 4 lat. Mróz był wtedy tak duży, że musieliśmy wyrąbać przerębel w lodzie na odpowiedniej głębokości, żeby móc się zanurzyć. Potem wróciliśmy na brzeg, przygotować się do morsowania, a potem hop do wody. To dopiero było przeżycie! – opowiada W. Pastuszka

Środowisko morsów jest bardzo zgrane. Żeby jeszcze bardziej umilić sobie kąpiele, ubierają w wodzie choinkę.

– Przed świętami w wodzie ubieraliśmy choinkę, która została nad zalewem Nowiniec. Codziennie chodzę na spacer, by sprawdzić czy drzewko stoi, ale na szczęście nikt się na nie nie połakomił. Jesteśmy bardzo zgranym towarzystwem. Uwielbiamy tak spędzać niedziele. – mówi W. Pastuszka

Napisz komentarz »