REKLAMA

Gospodarka

Miecz wisi nad Szprotawą

Opublikowano 31 grudnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Ponad 60 mln zł domagają się od Szprotawy przedsiębiorcy, którzy twierdzą, że przez urzędników musieli ogłosić bankructwo. Kolejnych 2 mln zł żąda bank z Trzebiela.

Na koniec roku długi gminy sięga 63 mln 248 tys. zł i ciągle grozi jej zarząd komisaryczny, jeśli nie będzie spłacać zadłużenia. Ale drugie tyle samorząd będzie musiał wypłacić, jeśli przegra swoje sprawy w sądach. Najwięcej, bo aż 59 mln 825 tys. zł (plus odsetki) żąda syndyk masy upadłościowej Zakładu Ogólnobudowlanego ZBOIS z Krakowa. Sprawa na wokandzie jest od sześciu lat. Firma domaga się horrendalnego odszkodowania z tytułu zerwania umowy na budowę kanalizacji przez poprzedniego burmistrza Szprotawy.

Sprawa utkwiła w poznańskim Sądzie Okręgowym, który polecił biegłemu uzupełnić dokumentację, dotyczącą m.in. wyceny prac budowlanych, jakie wykonała firma z Krakowa w Szprotawie.

W Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu toczy się z kolei sprawa przeciwko gminie z wniosku Banku Spółdzielczego w Trzebielu, który domaga się 2 mln 65 tys. zł. Skąd taka kwota? Przypomnijmy, żarska firma wykonywała roboty kanalizacyjne, za które Szprotawa miała zapłacić jej 2 mln 544 tys. zł. Hydrobiel upadł, a do Urzędu Miasta zapukali wierzyciele przedsiębiorcy, wśród nich Bank Spółdzielczy. Było ich wielu, dlatego były burmistrz Józef Rubacha zdecydował, że pieniądze przekaże w depozyt sądowy, aby to sąd zdecydował, komu w pierwszej kolejności je wypłacić.

– Uzasadnienie wyroku pierwszej instancji wskazuje na to, że gmina Szprotawa jeszcze w 2014 r. skutecznie zwolniła się ze zobowiązania. Potwierdził to sąd drugiej instancji. Ale bank się odwołał od wyroku, obecnie czekamy na wynik apelacji – mówi burmistrz Mirosław Gąsik. – Termin rozprawy apelacyjnej nie został jeszcze wyznaczony.

W zielonogórskim Sądzie Okręgowym toczy się jeszcze trzecia sprawa przeciwko gminie. Pozwało ją małżeństwo rolników ze Szprotawy, domagając się odszkodowania za utracone plony i zyski w związku z odwodnieniem przy budowie oczyszczalni ścieków. Od gminy żądają 685 tys, zł.

 – Te wszystkie sprawy ciągle wiszą nad gminą niczym miecz Damoklesa – kwituje burmistrz. – Mam nadzieję, że wyjdziemy z nich obronną ręką, inaczej gmina będzie musiała słono płacić. 

Napisz komentarz »