REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Idę z duchem czasu

Opublikowano 21 grudnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Z Lucyną Grzybowicz, radną miejską w Żarach, prezesem żarskiego związku ZNP rozmawiamy o tradycjach świątecznych i o kobiecej solidarności.

Lucyna Grzybowicz na wigilię pojedzie do swojej 85-letniej mamy do Krosna Odrzańskiego. Już zaczęła przygotowania do tego niezwykłego wieczoru. W lodówce dojrzewa od 6 tygodni piernik staropolski, a krokiety czekają już w zamrażalniku.

Jak wyglądają u Pani przygotowania do świąt?

Lucyna Grzybowicz: Święta w mojej rodzinie to była zawsze ważna sprawa. Tradycyjnie odbywają się u mojej mamy w Krośnie Odrzańskim, na które ja szykuje wszystkie dania i zawożę do mamy, ponieważ mama jest już schorowana, ma już 85 lat. Piekę przynajmniej 5-6 blach ciasta. Mój bratanek bardzo lubi ciasto, mu je piekę. Zawsze mamy sernik, makowca, do tego robię „Miodownik” i ciasto z nutellą i śliwką w spirytusie. Często piekę też „Poezję smaków”, ale w tym roku upiekę „Leona”. Jednak naszym najważniejszym ciastem jest „Snickers”. Zacznę go piec już dziś (11.12 – przyt.red.), bo to specyficzne kruche ciasto, które musi poleżeć przynajmniej 5 dni.

W tym roku jesteśmy ograniczeni limitami, ale jak to u was bywało dawniej?

W tym roku będzie nas pięcioro. Wcześniej przyjeżdżały dzieci brata, teraz mają swoje rodziny, więc spędzą je w swoim gronie. Siostra mamy mieszka na zamojszczyźnie, więc wcześniej też rzadko się spotykaliśmy.

Ciasta to ważna świąteczna sprawa, ale bez czego jeszcze nie ma u Was wigilii?

Bez karpia. Ja robię go w prawdziwkach. Uwielbiamy to danie, ten karp jest cudowny. Dostałam przepis 20 lat temu od koleżanki i jestem w nim do tej pory zakochana. Karpia dusi się w prawdziwkach, powstaje pyszny sos w kolorze latte. Mięso jest delikatne i ma wspaniały grzybowy aromat. Poza wigilią nie może zabraknąć na naszym stole np. karkówki. Jesteśmy mocno mięsną rodziną.

Śpiewacie kolędy?

Nie. Nigdy nie byliśmy rozśpiewani, bardziej jesteśmy roztańczeni, ale to wiadomo przy innych okazach. W święta kolędy lecą sobie w tle, ale my nie śpiewamy.

Wigilia u mamy, a pozostała część świąt? Kocha pani książki, więc pewnie pozostałe dni spędzi pani na lekturze.

Nie rozstaje się z czytnikiem (śmiech), zawsze mam go w torebce. Przed pandemią mieliśmy z przyjaciółmi zwyczaj spotykania się w pierwszy dzień świąt, teraz zrobimy to online, trzeba iść z duchem czasu. A w drugi dzień to już pełen relaks z książką.

Bardzo szybko zaczyna pani przygotowania do świąt.

Zaczynam bardzo wcześnie, ponieważ robię święta nie tylko dla siebie i najbliższej rodziny. W zeszłym roku obdarowywałam ciastem, a w tym pierogami i krokietami. Szykuję pierogi i krokiety z kapustą i grzybami oraz z pieczarką i żółtym serem. Robię ich więcej, mam jako radna kilku podopiecznych. Pomagam osobom, wobec których jest stosowana przemoc w rodzinie. Na mikołaja zrobiłam takie skromne, na ile było mnie stać, paczuszki dla dzieci, a na święta postanowiłam, że nie będę piec ciast tylko zrobię konkretne dania.

Obraca się pani w kobiecym środowisku. Czy pandemia wpłynęła na wzrost przemocy w rodzinie?

Tak. Jest tego dużo więcej. Może okres wielkanocny, kiedy wszyscy musieli siedzieć w domu sprawił, że ta agresja tak wybiła. Kobiety i dzieci, były uwięzione ze swoimi oprawcami. Nie chodzi tylko o bicie czy przemoc seksualną, choć te są równie okropne, ale ujawniło się dużo przypadków przemocy psychicznej. To agresor, który atakuje, poniża i krytykuje, ma ciągłe pretensje. Te kobiety, bo to najczęściej ich dotyka, boją się powiedzieć o tym, boją się przyznać. Takie małżeństwa na zewnątrz wydają się idealne, a od środka to zwyczajna zgnilizna. Pomagam im uzyskać profesjonalną pomoc. Teraz w okresie świątecznym tej agresji będzie jeszcze więcej. Życzę tym wszystkim kobietom, by zyskały odwagę, by zawalczyć o siebie. Wiele kobiet błędnie myśli, że zostanie w takim chorym związku jest lepsze dla dziecka, ale to nieprawda. Dzieci czują te koszmarne emocje i to się odbija na ich psychice.

Wróćmy jeszcze do świąt. W pani mieszkaniu stoi piękna srebrna choinka. To ulubiony kolor?

Srebrny kojarzy mi się z zimą. Ubieram choinkę w tych kolorach i wszystkie moje dekoracje też są srebrne, już od lat. Srebrny kojarzy mi się ze śniegiem, a tego nie ma u nas już od lat, więc chociaż przez te dekoracje sprawiam, że jest świąteczny klimat. Nawet pościel będę miała srebrną. Gdy byłam dzieckiem ubieraliśmy choinkę w kolorowe ozdoby. Były cukierki, które podkradaliśmy, orzechy w sreberkach i pierniczkach. Pod moją choinką stoją już pierwsze prezenty, dostałam je na mikołajki, ale czekam do świąt, żeby je otworzyć. Chciałbym też złożyć wszystkim mieszkańcom regionu, życzenia wesołych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Napisz komentarz »