REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Kochał ludzi

Opublikowano 11 grudnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Janusz Gołębiewski (?65 l.), prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej w Lubsku, zmarł w środę, 9.12. Pokonał go Covid.

Janusz Gołębiewski był także wieloletnim członkiem i działaczem Regionalnego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Zielonej Górze.

– Tata był wspaniałym człowiekiem, miał jeszcze tyle planów – wspomina Marcin Gołębiewski, syn pana Janusza. – Przedkładał dobro innych nad swoje.

Janusz i Genowefa Gołębiewscy zrobili sobie testy na obecność koronawirusa, niestety okazały się pozytywne. Przez pierwsze dni choroby pan Janusz czuł się dobrze. Codziennie był w kontakcie telefonicznym z lekarzem. Jednak gdy jego stan zaczął się pogarszać, lekarze chcieli położyć go w szpitalu. Odmówił, wolał zostać w domu.

– Tata chyba czuł, że to już nie pomoże. Jego stan pogorszył się bardzo nagle. Wezwaliśmy karetkę, ale niestety było już za późno. Tata zmarł. Był astmatykiem – dodaje syn.

Cieszył się z małych rzeczy

J. Gołębiewski, zanim zaczął pracę w spółdzielni, pracował w szkole. Uczył przedmiotów zawodowych.

-Tata uczył aż 11 przedmiotów zawodowych w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego w Lubsku. Były to techniczne przedmioty takie jak spawanie – opowiada syn.

Państwo Gołębiewscy byli małżeństwem od 1982 roku, wychowali dwóch synów, Tomasza i Marcina. Doczekali się też czwórki wnucząt: Amelii, Wiktora, Julii i Emilii. Wnuki były dla pana Janusza bardzo ważne. Poświęcał im każdą wolną chwilę. Uwielbiał z nimi rozmawiać i bawić się.

– Tata urodził się i wychował w Lubsku, całe życie mieszkał przy stadionie sportowym. Zawsze był bardzo serdeczny i pomocny. Mama żartowała, że nie lubi z nim chodzić na zakupy, bo wciąż go ktoś zaczepia, żeby porozmawiać. Tata uwielbiał ludzi, poświęcał im bardzo dużo uwagi, dlatego tak chętnie z nim dyskutował. Mama się śmiała, że te niewinne uprzejmości czasem zamieniały się w półgodzinną pogawędkę – opowiada syn.

J. Gołębiewski w lipcu skończył 65 lat. Trzy miesiące temu przeszedł na emeryturę.

– Tata przeszedł na emeryturę, ale i tak wrócił do pracy. Cieszyła go i dawała mu satysfakcję. Był niezwykłym człowiekiem. Potrafił się cieszyć z małych rzeczy, z pomalowanej klatki albo zamontowania nowych skrzynek na listy. Był ogromnie dumny, że udało się zakończyć termomodernizację wszystkich bloków w Lubsku i Jasieniu, którymi zarządzał – dodaje M. Gołębiewski.

Ponieważ żona pana Janusza jest na kwarantannie, rodzina jeszcze nie ustaliła terminu pogrzebu.

Napisz komentarz »