REKLAMA

Polityka

Ewidentny brak dowodów?

Opublikowano 11 grudnia 2020, autor: bj

Odwet, polityczna zemsta, uzasadniony ruch personalny? Wyrok sądu o umorzeniu sprawy Anny Słodkowskiej wywołuje skrajne oceny.

Od komentarza uchylił się Krzysztof Tuga, prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, który wnosił do Rady Miasta o zgodę na pozbawienie pracy A. Słodkowskiej.

– ZGM nie jest stroną w toczących się postępowaniach. Obowiązujące przepisy prawa nie pozwalają pracodawcy na wypowiadanie się w sprawach pracowniczych – ucina pytania K. Tuga.

Niech się tłumaczy

O opinię zwróciliśmy się także do kolegów A. Słodkowskiej z Rady Miasta, która wyraziła zgodę na zwolnieniem jej z pracy.

– Trudno na gorąco coś skomentować, bo nie widziałem dokumentów. Ale jeśli to jest z winy prokuratury, to niech się tłumaczy prokurator – komentuje Marian Popławski, przewodniczący Rady Miasta. I dodaje: – Myśmy tylko dali możliwość do działania. Pracodawca pani Słodkowskiej wystąpił z takim wnioskiem i on został uwzględniony. Na podstawie takiej wiedzy, jaką mieliśmy na tamten czas. Zresztą ten nieprawomocny wyrok wskazywał, że jest coś na rzeczy.

To polityka!

Zanim wniosek o zwolnienie z pracy A. Słodkowskiej trafił pod obrady Rady Miasta, opiniowała go powołana w tym celu komisja. W jej pracach brali m.in udział Łukasz Matyjasek i Edyta Gajda.

– Nie mieliśmy wglądu do pełnej dokumentacji. Jako komisja mieliśmy ocenić, czy ta sprawa ma związek z pełnioną funkcją radnego. Taka była nasza decyzja i ja bym się z niej nie wycofywał. Sąd podjął swoją decyzję, my swoją. Na podstawie materiałów, jakie mieliśmy – zastrzega Ł. Matyjasek. I przekonuje, że sam temat jest wrażliwy. – Bo mieszkania to jest sprawa bardzo delikatna. Do tego pani Słodkowska zajmowała jednoosobowe stanowisko pracy. Zakup mieszkań, wyszukiwanie. Radny powinien świecić przykładem, bo to ktoś taki, kto pomaga, działa na rzecz innych – tłumaczy. Zapewnia, że prezes, który podobnie jak burmistrz Danuta Madej pochodzi z Forum Samorządowego, nie był motywowany politycznie, choć A. Słodkowska jest w opozycji. – Nie stwierdziliśmy, żeby prezes chciał ją zwolnić, bo ma jakiś kaprys polityczny – uzupełnia.

Satysfakcji z takiej decyzji sądu nie ukrywa za to Edyta Gajda, która była przeciwna zgadzaniu się na zwolnienie A. Słodkowskiej.

– Uważałam, że trzeba poczekać do wyroku. Gdyby sąd uznał ją za winną, to sprawa byłaby jasna. Tym bardziej, że my mieliśmy wgląd tylko w niektóre informacje i moim zdaniem nie było podstaw do tego, by wyrazić taką zgodę. Jak widać i sąd miał takie wątpliwości i dlatego sprawę umorzył – wyjaśnia. Przyznaje, że doszukuje się tu drugiego dna.

– Zastanawiające jest, że Urząd Miasta miał niezłomną pewność, że zawiniła, a sąd nie znalazł podstaw. To widocznie faktycznie tych podstaw nie było. Gdyby prokuratura miała pewność, że są szanse na wygranie tej sprawy, to nie odpuściłaby tematu. Nasza pierwsza uchwała o zgodzie na zwolnienie nawet uzasadnienia nie miała. Stąd widać, że od początku to była nagonka i stworzenie przekazu medialnego, że radna jest w coś zamieszana. Skoro sąd nawet nie rozpatrzył tematu, to jest ewidentne, że brak jest dowodów, by ją oskarżyć.

komentarz »
  1. Michał 22 grudnia 2020 11:49 - Odpowiedź

    Może ktoś zweryfikuje kompetencje Pana Prezesa. Kontrola Pana Prezesa i spółki ZGM przez CBA i NIK chyba jest bardzo wskazana w obecnej sytuacji. Polityczna zmiana na młodsze pokolenie w Żarach jest bardzo potrzebna.

Napisz komentarz »