REKLAMA

Samorząd

Radna bez oskarżenia

Opublikowano 11 grudnia 2020, autor: bj

Sąd uznał, że zarzuty wobec radnej Anny Słodkowskiej są nieprecyzyjne. I zażądał od prokuratora, żeby uzupełnił akta. Prokurator tego nie zrobił.

Umorzeniem (2.12.) zakończyła się sprawa w Sądzie Rejonowym w Żarach przeciwko Annie Słodkowskiej, radnej miejskiej, pracownicy Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, którego właścicielem jest Urząd Miasta.

Przypomnijmy. A. Słodkowska została oskarżona przez Prokuraturę Rejonową w Żarach o to, że wprowadziła w błąd członków komisji mieszkaniowej, ukrywając, że jest właścicielem mieszkania przy ul. Wieniawskiego i uzyskując w ten sposób bezprawnie lokal komunalny przy ul. 1 Maja. Groziła jej kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

W lipcu w tej sprawie zapadł wyrok w postępowaniu nakazowym. To uproszczony, szybszy tryb, bez udziału i zeznań stron. Tę drogę sąd stosuje, jeśli uzna, na podstawie zebranych dowodów, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. W efekcie A. Słodkowska została ukarana grzywną w wysokości 3 tys zł (200 stawek dziennych wyliczonych na 15 zł). Odwołała się od tego rozstrzygnięcia.

Radni podnieśli ręce

Niemal w tym samym czasie ważyły się losy etatu A. Słodkowskiej w ZGM. Słodkowska jako radna jest w opozycji  do burmistrz Danuty Madej. Do tego zaangażowała się w akcję zbierania podpisów pod referendum w sprawie odwołania D. Made. Krzysztof Tuga, prezes ZGM i członek Forum Samorządowego, do którego należy również D. Madej, usilnie zabiegał w Radzie Miasta o zgodę na zwolnienie A. Słodkowskiej z pracy. Pierwszą zgodę radnych unieważnił wojewoda. Radni popierający D. Madej nie odpuścili i podczas czerwcowej sesji ponownie przegłosowali zgodę na zwolnienie A. Słodkowskiej z pracy. W tej chwili radna formalnie pozostaje pracownicą ZGM, jest w trakcie formalności związanych z objęciem jej  świadczeniem rehabilitacyjnym.

Prokurator odpuścił?

Proces na nowo rozpoczął się na początku grudnia. Na rozprawie pojawiła się A. Słodkowska i Krzysztof Szymański, mecenas reprezentujący Urząd Miasta, jako oskarżyciela posiłkowego.Najwyraźniej był zaskoczony nieobecnością prokuratora.

– Czy prokuratura została powiadomiona? – pytał K. Szymański Roberta Matysiaka, przewodniczącego składu sędziowskiego.

R. Matysiak upewnił się tylko co do stanowisk stron. Zrelacjonował, co do tej pory w sprawie się zdarzyło po zaskarżeniu wyroku.

– Sąd wydał postanowienie o zwrocie akt do Prokuratury Rejonowej w celu doprecyzowania zarzutu – czy dotyczy on wynajęcia mieszkania komunalnego czy późniejszego jego wykupu – tłumaczył R. Matysiak. I argumentował, że oskarżona musi wiedzieć, przed czym bronić.

– Chodzi o to, czy przedmiotem zarzutu jest uzyskane prawo najmu czy własności. Nie można także ustalić, jaką stratę miał ponieść Urząd Miasta w związku z niewynajmowaniem mieszkania – wyjaśniał sędzia.

Prokuratura na czas nie zareagowała na wezwanie sądu.

– Nie przysłała w ciągu 7 dni zażalenia na postanowienie ani nie uzupełniła zarzutów.  Po dłuższym czasie prokurator przysłał pismo, w którym stwierdził, że sprawę wyjaśniają szczegóły z aktu notarialnego. Nie dochował jednak terminu ani formalnej formy. Efektem jest postanowienie o oddaleniu aktu oskarżenia – tłumaczył R. Matysiak. I dodawał: – Oznacza to, że aktu oskarżenia nie ma. Nie oznacza to, że nie można go ponownie skierować do sądu – tłumaczył R. Matysiak.

– Dla mnie ta sprawa jest od początku naciągana. Żadne przepisy nie mówią, że nie można ubiegać się o lokal komunalny, będąc właścicielem innego. A ja w moim mieszkaniu własnościowym nie mogłam po prostu zamieszkać – podkreśla A Słodkowska.

Napisz komentarz »