REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Będę im wdzięczna do końca życia

Opublikowano 04 grudnia 2020, autor: bj

Przyjechali sprawdzić kobietę na kwarantannie. Zastali ją nieprzytomną, ze spanikowanymi córkami. Ich ojciec był w szpitalu pod tlenem. – Policjantom będę wdzięczna do końca życia – mówi Marta Wieczorek, jedna z córek.

Marta Wieczorek z Łazu wyszła (25.11) z psem na spacer.

– Gdy wróciłam, zobaczyłam otwarte drzwi mieszkania rodziców. Mama leżała w progu. Nad nią stała moja siostra – opowiada.

Wpadli w panikę. Wcześniej (23.11.) karetka zabrała do szpitala ich tatę, Waldemara. Miał potwierdzonego Covida.

– Chorował od 12.11. Trafił do Żagania. Był w ciężkim stanie, pod tlenem. Tego dnia, w czwartek, był pogrzeb mojej cioci, Ewy Jereczyńskiej, zmarłej na Covid – opowiada pani Marta.

Zadzwoniła po pogotowie. Czekała na karetkę. Wspomina, że długo jej nie było.

– Mama chorowała. Nie miała wielkich duszności, ale była gorączka – tłumaczy.

Gdy czekała rozdygotana na karetkę, podjechał radiowóz. Z  policjantami, którzy sprawdzali osoby na kwarantannie.

Leży nieprzytomna

– Powiedziałam im, że mama leży nieprzytomna w progu. I że czekam na karetkę. Uspokajali mnie, ale nie wytrzymałam. Zaczęłam płakać, bo karetka nie przyjeżdżała. Oni ubrali maski, rękawiczki i poszli ze mną do mamy. Czuwali nad nią. Sprawdzali czynności życiowe, wydzwaniali, monitowali o karetkę. Mieli rurę intubacyjną. Na szczęście okazała się niepotrzebna – wspomina ze łzami w oczach. I dodaje: – Jestem im bardzo wdzięczna. Byliśmy przerażeni tym, co się stało, najpierw z ciocią, potem ciężkim stanem taty… Nagle pada nam mama. Jestem ogromnie zobowiązana i cieszę się, że jeszcze tacy policjanci są w służbie.

Skromni bohaterowie

– Życie kobiety było zagrożone, więc naszym obowiązkiem i priorytetem było udzielenie pomocy. Na wyposażeniu posiadamy specjalistyczną apteczkę. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc tej pani – mówi mł.asp. Tomasz Dąbrowski.

– Znając sytuację rodziny oraz stan zagrożenia, w jakim znalazła się kobieta, zaproponowaliśmy również oddanie krwi oraz osocza w przypadku zajścia takiej potrzeby. Nie wyobrażamy sobie, że można by było postąpić inaczej w takiej sytuacji – dodaje sierż.szt. Krzysztof Bzowski.

– Bardzo długo nie mogliśmy się doczekać karetki. Nie wiem, co by było, gdyby ci policjanci nas nie wsparli – kończy pani Marta.

Napisz komentarz »