REKLAMA

Aktualności, Gospodarka

Pracownicy są ostrożniejsi

Opublikowano 27 listopada 2020, autor: Norbert Królik

Największe żarskie zakłady nie przerywają pracy. Choć absencja pracowników jest większa, cześć pracuje zdalnie, zakładów nikt nie zamierza zamykać.

– Działamy, ale w bardzo ostrym rygorze bezpieczeństwa. Sytuację cały czas traktujemy bardzo poważnie. Obecnie 30 osób przebywa na kwarantannie, a u 14 innych potwierdzono pozytywny wynik i są w trakcie leczenia – mówi Jarosław Masina, rzecznik prasowy Swiss Krono, firmy zatrudniającej około tysiąca pracowników

– Covid-19 jest dla nas wszystkich zagrożeniem, dlatego nałożyliśmy na nas samych, wszystkich pracowników oraz wszystkie osoby przyjezdne, np. kierowców odbierających towar, szereg dodatkowych wymogów sanitarnych. Standardem jest u nas maseczka na twarzy, żele do dezynfekcji rąk, możliwość pomiaru temperatury przed wejściem do zakładu. Tam, gdzie jest to możliwe, pracownicy wykonują swoje obowiązki w trybie home-office, z klientami komunikujemy się za pośrednictwem komunikatorów internetowych. W naszej firmie do chwili obecnej nie stwierdzono żadnego ogniska choroby – dodaje przedstawiciel Swiss Krono.

Problemy w biznesie to nie nowość

Pandemia nie zatrzymała również działalności żarskiego Relpolu S.A., firmy zatrudniającej około 600 pracowników.

– To że są trudności i przeciwności w biznesie, to nie jest dla nas nowość. Bez względu na to, czy absencja pracowników wywołana jest Covidem, grypą czy jakimś innym czynnikiem, musimy sobie z nią poradzić. Nie siadamy i nie załamujemy rąk. Na bieżąco, kierownicy analizują sytuację i dostosowują działania do wyznaczanych im zadań. Wypracowaliśmy takie procedury, które umożliwiają nam zachowanie ciągłości produkcji i dostaw do naszych klientów. Mierzymy temperaturę na wejściu do firmy, udostępniamy pracownikom środki ochrony osobistej i stawiamy na ich odpowiedzialność, jeżeli chodzi o zachowanie dystansu społecznego – mówi Danuta Sadko, kierownik biura zarządu w firmie Relpol S.A..

Ostrzejsze reguły niż przy pierwszej fali

Inne żarskie firmy również dostosowały się do zmienionej rzeczywistości. Niektóre stały się nawet ostrożniejsze niż wiosną.

– Wprowadziliśmy jeszcze ostrzejsze procedury niż przy poprzedniej fali epidemii. Obecnie mamy rozdzielone zmiany zarówno na produkcji, jak i na magazynie, dezynfekcję wszystkich stanowisk pracy między zmianami oraz ciągów komunikacyjnych, w tym poręczy, klamek, itd. Temperatura pracownikom jest mierzona zarówno przez rozpoczęciem zmiany, jak i w trakcie. Pracownicy z podwyższoną temperaturą są odsyłani do domów. Ci, którzy mają jakiekolwiek objawy grypopodobne, nie przychodzą do pracy – mówi Kinga Pachnik, dyrektor zarządzający w MK Sp. z o.o.

W firmie ograniczono kontakty między pracownikami i osobami spoza niej.

– Nie przyjmujemy gości z zewnątrz, kurierzy zostawiają paczki w przedsionku sekretariatu. Większość osób, które mogą pracować zdalnie, pracuje zdalnie. Osoby, które pozostają w biurach, są rozdzielone, siedzą w nich pojedynczo lub w większych biurach w kilka osób, ale w dużych odległościach od siebie. Wyłączone z użytkowania są jadalnie i kuchnie. Pracownicy mają obowiązek noszenia masek, udając się gdziekolwiek poza swoje stanowisko pracy – dodaje K. Pachnik.

Pracownicy są ostrożniejsi

Również w MK Sp. z o.o. zwiększyła się absencja w pracy. Ma one jednak tylko pośredni związek z pandemią. Pracownicy bardziej zwracają uwagę na swoje zdrowie.

– Jak co roku jesienią mamy wyższą absencję. Jest to najprawdopodobniej spowodowane zwykłymi zachorowaniami na przeziębienia i grypy, ale także wynika z większej ostrożności pracowników. Kiedyś było całkiem normalne, że ludzie nie zostawali w domach, mając jedynie lekki kaszel czy katar, teraz dmuchają na zimne – dodaje K. Pachnik.

 

 

Napisz komentarz »