REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Justyna walczy o zdrowie

Opublikowano 27 listopada 2020, autor: bj

Justyna Kmiecik z Żar Ma zaledwie 31 lat, jest mamą dwójki dzieci i przeszła masywny udar. Leży w szpitalu, a szansą na wyzdrowienie jest kosztowna rehabilitacja.

Był wczesny poranek 8.10., gdy zadzwonił telefon Kamila Kmiecika z Żar.

– Dzwoniła moja żona, Justyna. Mówiła, że jest sparaliżowana, że cały czas postępuje porażenie. Miała już problemy z mówieniem, nie mogła się poruszać. Zdążyła tylko obudzić dzieci – opowiada pan Kamil. W domu była sama z dwoma ich małymi synami, Antosiem (6 l.) i Adasiem (3 l.).

Małżeństwem są od 4 lat.

Był w delegacji, na drugim końcu Polski.

– Natychmiast zadzwoniłem pod nr 112 i poprosiłem o połączenie z pogotowiem w Żarach. Wezwałem karetkę. Zadzwoniłem też do mamy Justyny, żeby koniecznie do nich poszła – opowiada.

Potem zadzwonił do domu. Telefon Justyny był na głośnomówiącym. Pan Kamil dokładnie słyszał, co się dzieje.

– Antoś otworzył ratownikom drzwi domofonem, wpuścił ich do środka. Bo Justyna już nie mogła się w ogóle poruszać – opowiada K. Kmiecik.

Gdy przyjechała karetka, dzieci bardzo płakały. Ratownik robił w tym czasie wywiad. Prosił, żeby otworzyła oczy, żeby siadła. Ona już nie mogla.

– Żonę zabierali z mieszkania jeszcze przytomną, do karetki już donieśli nieprzytomną – wspomina.

Zawieźli ją na SOR, potem na neurologię.

– Tam się zatrzymała. Ustały funkcje życiowe. Reanimowali ją. Potem została przekazana na OIOM – wylicza.

Była pod respiratorem przez dwa tygodnie. Potem płuca zaczęły same oddychać.

– Na intensywnej terapii 5 tygodni przeleżała, przez Covid i niemożność przesunięcia jej na neurologię. Jest tam dopiero od tygodnia – tłumaczy.

W tej chwili przychodzi do niej rehabilitant.

– Tyle, że on jest jeden na wszystkich pacjentów. A ona bardzo chce, walczy. Nie może mówić, bo ma rurkę tracheostomijną. Chodzi o to, żeby się nie zakrztusiła. Jest karmiona sondą. Świadoma, przytomna. Wszystko wie, wszystko rozumie – wyjaśnia mąż.

Nie mogą się widywać, bo teraz do szpitala wejść nie można.

– Jedyny nasz kontakt jest przez telefon, przez wideo rozmowę. Panie pielęgniarki odbierają telefon, włączają kamerkę. Mówimy do niej. Dzieci do niej mówią. Ona próbuje odpowiadać, ale głosu nie może z siebie wydać. Kiwa tylko głową, daje znaki oczami. Wysyła chłopakom buziaki. Jest w pełni sprawna umysłowo. Nie może mówić, ale mam nadzieję, że tylko przez tracheostomię -w głosie pana Kamila słychać wielką nadzieję.

Widzą uśmiechy i buziaki

Opowiada, że dzieci, gdy widzą mamę, są trochę spokojniejsze.

– Wiedzą, gdzie mama jest, widzą uśmiechy, buziaki. I że zachorowała, ale wyzdrowieje i do nich wróci – dodaje.

Teraz pan Kamil pracuje na miejscu, by być z dziećmi na co dzień. A dla swojej żony szuka pomocy.

– W Żarach to jest oddział neurologiczny, nie specjalistyczna rehabilitacja. Potrzebne są godzinne ćwiczenia z rehabilitantem, nawet kilka razy dziennie. Do tego sprzęt. Tylko to jest dla niej szansą. By usprawniać nogi, ręce, całe ciało. Specjalne roboty, stymulatory, urządzenia do masażu, hydromasażu. Dlatego moim największym marzeniem jest, żeby umieścić ją w specjalistycznym oddziale, ośrodku – mówi.

Wie, że bardzo dobry ośrodek jest w Limanowej.

– Miesięczny koszt pobytu tam to 18-20 tys. zł. Nikt z lekarzy nie chce powiedzieć, ile to może potrwać. Na OIOM powiedzieli, że taki stan już może pozostać. Ale lekarka prowadząca z neurologii, która ją przyjmowała, reanimowała i widzi, jakie postępy robi Justyna, jest optymistycznie nastawiona. Bo to, co było, a co jest – to niebo a ziemia. Ale ona też nie wie, czy to będzie trwało miesiąc czy dwa, czy pół roku, czy kilka lat. Czy żona dojdzie do pełnej sprawności. Bo lekarze są w ciężkim szoku, skąd to się w ogóle wzięło. Podejrzewają udar, ale zachodzą w głowę skąd, dlaczego. Nigdy nie chorowała, jej rodzice, oboje około 70-tki, są po udarach – wyjaśnia pan Kamil.

Po zakończonym leczeniu jest szansa, że Justyna zostanie przekazana do dalszego leczenia rehabilitacyjnego.

– Ona walczy dla dzieci. Jest bardzo kochającą mamą. Ja wiem, że w tym właśni tkwi jej siła. I to jest szansa dla całej naszej rodziny – kończy pan Kamil.

Każdy, kto chce wesprzeć rehabilitację Justyny Miecik może zrobić to za pośrednictwem portalu zrzutka.pl

https://zrzutka.pl/bj8b7g?utm_medium=social&utm_source=facebook&utm_campaign=sharing_button&fbclid=IwAR1k9m62aieq5nMFr2YwnXmT3BHsaVa-KRf-h25zD21yt6BXZ_JVX8wb11I

Napisz komentarz »