REKLAMA

Zdrowie

Rodzicu, bądź czujny!

Opublikowano 27 listopada 2020, autor: jb

Wysoka gorączka, wysypka, zapalenie spojówek, biegunka to pierwsze objawy. Potem pojawia się zespół zapalny całego organizmu. Lekarze diagnozują właśnie nową chorobę, na którą zapadają dzieci i młodzież po zakażeniu koronawirusem.

Pierwszy taki przypadek odnotowano w Polsce w trakcie wakacji. Tylko w ostatnim czasie przybyło kilkanaście chorych dzieci. Najwięcej w Krakowie, bo 9.

Nie ma reguły, chorują nastolatki i niemowlaki. Okazuje się, że wszyscy byli wcześniej zakażeni koronawirusem. Większość z nich przechodziła chorobę bezobjawowo, rodzice często nawet nie wiedzieli, że ich dzieci były zakażone.

Wysoka gorączka, która utrzymuje się przynajmniej trzy dni, wysypka, zapalenie spojówek, biegunka, wymioty, malinowy język to do tej pory potwierdzone pierwsze objawy tej choroby, choć powikłanie u każdego może rozwijać się inaczej. Podanie antybiotyków nie pomoże, a opóźni wprowadzenie prawidłowego leczenia. Dlatego ważna jest szybka diagnoza.

Lekarze chorobę określają skrótem PIMS – pediatryczny wieloukładowy zespół zapalny tymczasowo związany z zakażeniem. Wynika z nieprawidłowej reakcji immunologicznej organizmu po przejściu koronawirusa, przypomina chorobę Kawasakiego. W szpitalu dzieci lądują już najczęściej ze stanem zapalnym wielu układów, a sam przebieg choroby może prowadzić do niewydolności nerek, serca, może spowodować nawet zawał.

– Do tej pory nie mam informacji o dziecku z wieloukładowym odczynem zapalnym w naszym województwie. Co nie znaczy, że w ogóle ich nie było. Dopiero uczymy się tej choroby i również rozpoznania tego zespołu. To nie jest takie proste. Myślę, że to tylko kwestia czasu, aż takie dzieci też się u nas pojawią. Na szczęście jest o tej chorobie teraz głośno, rodzice będą czujni. Warto ich jeszcze bardziej uczulić – mówi doktor Tomasz Jaromoliński, lubuski konsultant wojewódzki ds. pediatrii. – To jest bardzo świeża sprawa, w czwartek, 26.11., mieliśmy właśnie ogólnopolską konferencję medyczną na ten temat – dodaje.

Trzeba działać szybko

Na razie wiadomo, że PIMS nie da się zapobiec, a jej leczenie polega głównie na podawaniu immunolgobin i leków sterydowych.

Pierwsze objawy choroby pojawiają się u pacjentów przeważnie po dwóch lub czterech tygodniach po przebytym zakażeniu koronawirusem.

– Leczenie jest dosyć jasno określone, podobne jak w chorobie Kawasakiego, którą znamy i na razie wydaje się być skuteczne. Liczy się jednak czas, bo powikłania mogą być bardzo poważne. Jeśli reakcja zapalna nie jest odpowiednio leczona, może się skończyć bardzo źle. Jeżeli rodzic zaobserwuje chociaż kilka z objawów u swojego dziecka, powinien je jak najszybciej skonsultować z lekarzem rodzinnym, choć teleporada u dzieci jest wyjątkowo nieskuteczna. Dziecko z podejrzeniem takiej choroby powinno jak najszybciej trafić do szpitala na dalszą diagnostykę – mówi T. Jarmoliński.

Dzieci z koronawirusem przyjmowane są w lubuskim w dwóch szpitalach.

– Mamy łóżka zakaźne dla dzieci. Są takie dwa oddziały w tej chwili w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim, te dzieci powinny tam trafić. Ewentualnie do najbliższego szpitala, a dalej już transportem medycznym, żeby można było szybko podjąć weryfikację i podjąć leczenie. Bardzo ważne są dni, a nawet godziny, więc nie należy z nim zwlekać. Tu trzeba działać szybko – dodaje T. Jaromoliński.

Napisz komentarz »