REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Śmierć ojca i syna

Opublikowano 27 listopada 2020, autor: Norbert Królik

Jacek Opolski (?61 l.) zmarł zaledwie kilka dni po swoim ojcu Wojciechu Opolskim (?95 l.). Obaj byli zarażeni koronawirusem. Mieszkali w Grabiku.

Ze śmiercią Jacka Opolskiego nie można się pogodzić.

– Był najwspanialszym mężem, ojcem i dziadkiem. Dla najbliższych był gotowy poświęcić wszystko. Odszedł za wcześnie. Powinien był doczekać prawnuków. Powinien je oglądać, z nimi się bawić, nimi się cieszyć. Tym bardziej, że pochodził z rodziny długowiecznej. Jego tato zmarł w wieku 95 lat, a jego mama jeszcze żyje – mówi Hanna Baryś, córka Jacka Opolskiego.

W połowie października u Jacka Opolskiego, u jego żony Jolanty i jego ojca Wojciecha wyszedł wynik pozytywny testu na koronawirusa. Pan Wojciech trafił do szpitala, gdzie udało mu się pokonać chorobę i po tygodniu wrócił do domu. Nie miał już jednak siły do dalszego życia i zmarł z przyczyn naturalnych 9 listopada w wieku 95 lat.

Pan Jacek na początku  choroby był w domu, ale gdy jego stan zaczął się pogarszać, również trafił do szpitala w Żaganiu.

Dawali mu szanse

– Mieliśmy nadzieję, że on z tego wyjdzie. Był w szpitalu w Żaganiu pod respiratorem. 16 listopada w poniedziałek zrobili mu badania i wyszło, że test jest już ujemny. Powiedziano nam, że będzie miał zabieg wprowadzenia rurki tracheostomijnej i będą szukali dla niego innego oddziału. Zabieg miał w środę, 18 listopada. Mieliśmy informację, że zabieg się udał i że teraz trzeba czekać, aż się wszystko zagoi. Nie wiem, dlaczego jeszcze tego samego dnia o godzinie 18 przewieziono go na OIOM do Żar, gdzie po dwóch godzinach zmarł. Lekarz powiedział, że serce nie wytrzymało. To był taki dobry człowiek. Nikomu pomocy nie odmówił – mówi żona Jolanta Opolska, emerytowana nauczycielka matematyki.

Jacek Opolski przeżył z żoną w małżeństwie 40 lat. Poznali się jeszcze w szkole średniej. Jak mówią najbliżsi, pani Jolanta była dla niego wszystkim. Wychowali dwie córki i doczekali się trzech wnuczek. Najstarsza Magda ma 16 lat. Młodsze, Maja i Antosia, mają 6 i 4 lata.

– Jest mi tak przykro, że moje dzieci nie będą mogły spędzić z nim więcej czasu. On je tak bardzo kochał. Trudno uwierzyć, że go już nie ma – dodaje Hanna, córka zmarłego.

Pracowity i lubiany

Jacek Opolski był elektrykiem – mechanikiem. Przez większość swojego życia zawodowego pracował  w żarskim Relpolu.

– Był dobrym, szlachetnym i lubianym przez wszystkich człowiekiem. Zawsze ogromnie zaangażowany w swoją pracę. Można powiedzieć, że praca była jego pasją. Znał każdy zakątek naszej firmy, bo przecież pracował tutaj 25 lat… W imieniu zarządu, koleżanek i kolegów firmy Relpol w Żarach, składamy serdeczne wyrazy współczucia rodzinie zmarłego – mówi Tomasz Drozdowski, zastępca dyrektora produkcji/główny mechanik w firmie Relpol.

– Był specjalistą w niemalże każdej dziedzinie. Potrafił rozwiązywać skomplikowane tematy. Jego uśmiech i znane powszechnie poczucie humoru niejednokrotnie pozwalały znaleźć dobre wyjście z sytuacji – dodaje Przemysław Kaczmarek, kierownik działu utrzymania ruchu.

– Odszedł zarówno kolega, jak i przyjaciel, pozostawiając puste miejsce w pracy i w sercu. Trudno uwierzyć, że nie będzie go już wśród naszej załogi – zbyt wcześnie, zbyt szybko, tak nagle i niespodziewanie. Nigdy o nim nie zapomnimy – mówi Bogdan Sroka, pracownik działu głównego mechanika.

Lubił koty

– Poznaliśmy się ponad 20 lat temu w dziale galwanizerni, gdzie razem pracowaliśmy. Okazało się, że on mnie pamiętał jeszcze z podstawówki. Bardzo sumienny, fajny facet, zlecone prace wykonywał od ręki. Wszyscy go lubili. Interesował się elektroniką. Pierwszy telefon komórkowy, jaki kupiłem, to on mi polecił. Był bardzo dobry dla zwierząt. Lubił koty. Chwilę przed tym, jak się rozchorował, byliśmy z żonami w sklepie i zgadaliśmy się na temat kotów, bo my też kupowaliśmy pokarm dla naszych. Miał ich kilka. Do tej pory nie dotarło do mnie, że go nie ma – mówi Adam Soból, emerytowany pracownik Relpolu.

Pogrzeb Jacka Opolskiego odbędzie się w poniedziałek (30.11) na cmentarzu w Grabiku o godz. 11. Wcześniej o godz. 9 w kościele p.w. NSPJ odbędzie się msza św. pogrzebowa.

 

Napisz komentarz »