REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Najważniejsza była rodzina i Bóg

Opublikowano 27 listopada 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Bogusław Junke (?68 l.) od lat był radnym w Łęknicy. Działał na rzecz kościoła i mieszkańców. Jednak najważniejsza była dla niego rodzina.

Bogusław Junke zmarł w piątek (20.11), wracając z Żar do rodzinnej Łęknicy. Jechał autobusem, tuż przed Lipinkami Łużyckimi poczuł się źle, wezwano karetkę. Niestety, ratownicy nie mogli mu już pomóc. B. Junke 11 listopada obchodził 68 urodziny.

– Dla taty w życiu najważniejsze były dwie rzeczy – rodzina i Bóg – wspomina Grzegorz Junke. –  Rodzice mieli nas czwórkę. Mnie, siostry Iwonę i Ewelinę i najmłodszego brata Kamila. Tata zawsze nazywał mamę Anią, nigdy nie słyszałem, żeby powiedział do niej inaczej. Byli małżeństwem przez 46 lat. Tato bardzo kochał wnuki, poświęcał im mnóstwo czasu, dzieciaki też go kochały. Do tego całe życie był bardzo pracowitym człowiekiem – opowiada syn.

Pan Bogusław najpierw pracował w Bawełnie w Żarkach Wielkich, potem na łęknickim bazarze.

– Kiedy spłonęło jego stoisko, strasznie to przeżył. Przez ostatnie lata był na emeryturze i poświęcał się Łęknicy – mówi pan Grzegorz.

Społecznik

B. Junke był radnym czwartą kadencję. Od 2004 roku pełnił funkcję kościelnego w parafii p.w. Świętej Barbary w Łęknicy. Był też założycielem łęknickiego koła AA, z którym współpracował do samego końca.

– Był bardzo zaangażowany w życie Łęknicy i parafii. Mało kto miał taki kontakt z ludźmi jak on – wspomina Henryk Klapa, przewodniczący Rady Miasta w Łęknicy.

– Był jednym z najbardziej zaangażowanych radnych – stwierdza Piotr Kuliniak, burmistrz Łęknicy. – Szczególnie interesowały go sprawy społeczne. Miał w wielu sprawach swoje zdanie, do którego potrafił przekonać pozostałych. Bardzo szkoda, że nie ma już go w naszym gronie.

Pomagał innym

B. Junke od ponad 20 lat działał na rzecz osób zmagających się z chorobą alkoholową.

– Tata pokonał chorobę alkoholową i nie ukrywał tego. Pomagał innym stanąć na nogi. Sam nie pił od ponad 20 lat. Jeszcze miesiąc temu był na pielgrzymce na Górze Świętej Anny. Tata był dużym facetem, ważył 130 kilo i wszyscy mu odradzali, bo tamta trasa jest bardzo wymagająca. Ale Bóg i kościół były dla niego zaraz po rodzinnie najważniejsze. To za jego sprawą na wjeździe do Łęknicy ma się pojawić  witacz ze Świętą Barbarą.

Syn wspomina, że gdy B. Junke jeździł rowerem po mieście, ludzie go zaczepiali i prosili o załatwienie drobnych spraw.

– Tata na sesji nie zadawał jakiś górnolotnych pytań i nie zajmował się sprawami odległymi. A to składał interpelacje w sprawie placu zabaw, a to zamontowania lustra przy drodze. Czasami mówiłem mu, żeby nie zajmował się tym czy tamtym, bo to nie jego ulica, ale zawsze odpowiadał, że nie wybrano go na radnego z jednej ulicy, tylko całego miasta – dodaje G. Junke

Bogusław Junke został pochowany na cmentarzu komunalnym w Łęknicy w środę, 25.11.

Napisz komentarz »