REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zabił ich covid

Opublikowano 20 listopada 2020, autor: bj

Jednego dnia jedną rodzinę śmierć dotknęła dwa razy. Niemal w tym samym momencie Covid zabił matkę i syna.

Maciej ( 45 l.) i Maria Czahajda ( 73 l.) zmarli jednego dnia, w czwartek, 19.11., rano. Syn i matka. Oboje w 105. Szpitalu Wojskowym. Mężczyzna na oddziale pulmonologicznym w Żaganiu, kobieta na oddziale wewnętrznym w Żarach. Pan Maciej pozostawił żonę i osierocił trójkę dzieci w wieku 16, 13, 6 lat. I zostawił duże gospodarstwo, które przejął od schorowanych rodziców i sam prowadził

– Od razu w szpitalu został mu podany remdesivir. Niestety w pewnym momencie nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Podjęta reanimacja nie przyniosła efektu. Dla nas każda śmierć jest trudna. Zwłaszcza gdy odchodzi młody człowiek – mówi Ryszard Smyk, zastępca komendanta ds. leczniczych 105. Szpitala Wojskowego w Żarach.

 Tragedia w rodzinie

– Karetka najpierw zabrała mamę, we wtorek w południe. Cierpiała na cukrzycę i miała znaczny wzrost poziomu cukru. Brat miał ogromne duszności i wieczorem też został zabrany przez pogotowie. We wtorek wieczorem dostał silnych duszności. Te duszności przyszły nagle – mówi Barbara Czahajda, siostra i córka zmarłych.

Pan Maciej chorował od kilku dni. Na przeziębienie leczył się od zeszłego tygodnia.

– Dzwonił do lekarza. Dostał leki przeciwgorączkowe, przeciwbólowe. Brał je cały czas. Ale lekarz nie wysłał go na test, poprzestał na lekach – dodaje B. Czahajda.

– To bardzo pobożna rodzina. Jeżeli chodzi o Maćka, to zawsze miałem nadzieję, że przejmie po ojcu pracę kościelnego w naszym kościele w Dłużku. Bardzo się udzielał. Nie tylko w kościele, nie tylko służąc do mszy, ale również w społeczności lokalnej – mówi ks. Zbigniew Mokrzycki, proboszcz parafii p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubsku, pod którą podlega kościół w Dłużku.

– Wspaniały człowiek. Maciek był od zawsze moim kolegą. Znaliśmy się jeszcze ze szkoły. I jak za młodego pomagał lekcje odrabiać, tak i teraz zawsze wspierał. Jak coś mi się zepsuło na gospodarstwie, zaraz wsiadał w auto i przyjeżdżał – mówi Piotr Rozmys, członek rady sołeckiej Dłużka.

Napisz komentarz »