REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Awantura na miedzy

Opublikowano 20 listopada 2020, autor: Piotr Piotrowski

Jeden rolnik drugiemu wjechał traktorem na pole i zaorał część posianego rzepaku. Skończyło się „uderzeniem z liścia”. Trafiony 24-latek upadł. Z obrażeniami głowy trafił do szpitala.

Pole Waldemara Sebastiańczyka w okolicznej Borowinie otoczone jest gruntami rolnika z sąsiedniej wsi. W sobotę, 14 listopada, jego trzej synowie spędzili tam pół dnia.

– Adam zaorał pole, Norbert uprawił je, a Wojciech zasiał. Gdy dwaj piersi skończyli robotę, wrócili do domu. Został tylko Wojtek. Wtedy traktorem podjechał właściciel sąsiedniego pola. Zarzucił mu, że syn zaorał mu część jego pola. Chciał mu pokazać, gdzie jest miedza. I wtedy odwrócił się i pięścią uderzył syna w głowę. Okładał go również, gdy syn leżał na ziemi. To wszystko widział Adam, który wrócił traktorem na pole – opowiada pan Waldemar.

 – Brat leżał zamroczony na ziemi. Zbierało go na wymioty. Baliśmy się go ruszać – dopowiada Adam. – A napastnik zanim odjechał, zrobił zdjęcia zaoranego pola i miedzy.

Martwię się o syna

Po chwili na miejscu była karetka pogotowia i policja. Lekarz stwierdził wstrząs mózgu i uraz głowy. 24-latek trafił do szpitala w Nowej Soli, skąd po wykonaniu badania tomografem, został wypisany jeszcze tego samego dnia. 

– W niedzielę syn znowu poczuł się gorzej. Zaczął chwiać się na nogach, bełkotać, słabnąć. Bolała go głowa. Pojawiła się gorączka – dodaje pan Waldemar. – Ponownie trafił na szpitalny oddział. Test wykluczył zakażenie koronawirusem. Wojtek będzie leczony neurologicznie. Bardzo martwię się o niego.

Nie podarujemy

Ojciec Wojciecha podkreśla, że jego synowie nic nikomu złego nie zrobili.

– Nie piją, nie palą, ciężko pracują na roli od rana do zmroku. Jeśli nawet wyrządzili niewielką szkodę sąsiadowi, to od tego jest ubezpieczalnia, a nie wymierzanie sprawiedliwości pięścią i uciekanie z pola niczym szczur  – kwituje. – Niezależnie od sprawy, zamówiliśmy mierniczego, który ustali granicę. Wynająłem też prawnika. Sprawy nie podarujemy!

Ofiara aktorstwa

Rolnik z sąsiedniej wsi, który miał uderzyć 24-latka, zarzeka się, że skończyło się tylko na słownej utarczce. 

– Mój syn padł ofiarą aktorstwa i pozoracji rolnika z sąsiedniego pola – mówi ojciec rolnika i zarazem radny. – Syn ma dobrą opinię, nigdy nikogo nie skrzywdził. W sytuacji, kiedy niszczy się mu uprawy i nie szanuje ciężkiej pracy, nie mógł zostać obojętny, dlatego zwrócił sąsiadowi uwagę. Ale tylko słowną, nie pięścią. Jeśli sąsiad czuje się pokrzywdzony, to niech sprawę rozstrzygnie to sąd.

Policja sprawdzi

Podkom. Zbigniew Krzyszczyk, komendant szprotawskiej policji, informuje, że policjanci wyjaśniają sprawę.

– Czekamy na wyjaśnienia poszkodowanego, aby móc wszcząć postępowanie w sprawie uszkodzenia ciała lub naruszenia nietykalności cielesnej. Jeśli przebywa on w szpitalu, może to zrobić jego ojciec – mówi Krzyszczyk. 

Napisz komentarz »