REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Ziobro zajmie się wysypiskiem

Opublikowano 20 listopada 2020, autor: Piotr Piotrowski

Sprawa podszprotawskiego wysypiska trafiła na biurko ministra sprawiedliwości. Po interwencji mieszkańca u Zbigniewa Ziobry, zbada ją w końcu inspektor nadzoru budowlanego.

O szprotawskiej „Śnieżce” piszemy od kilku lat. Choć uciążliwe dla mieszkańców składowisko w podszprotawskich Kartowicach zamknięto rok temu, to ludzie ciągle walczą, aby je zupełnie zlikwidować. Bo górę niebezpiecznych dla środowiska odpadów przysypano piaskiem i posiano na nich trawę. Ogromna hałda chemii ma być monitorowana jeszcze przez najbliższych 29 lat. Zdaniem szprotawian, to ciągle tykająca bomba, która choć monitorowana przez właściciela – firmę SUEZ – jest groźna dla ich zdrowia i przyrody. Przed wyborami sprawą przejmowały się władze Szprotawy i kandydaci na radnych, po wyborach – już tylko nieliczni mieszkańcy, m.in. Henryk Ostrowski. Były poseł i zarazem jeden z mieszkańców ul. Podgórnej, położonej najbliżej wysypiska, od kilkunastu miesięcy toczy batalię z urzędnikami. Chce, aby uznali instalację za samowolę budowlaną. Po tym, jak inspektor nadzoru budowlanego nie chciał zbadać sprawy, Ostrowski  odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nakazał ponownie rozpatrzyć jego wniosek. Ale inspekcja znowu  odepchnęła temat od siebie, twierdząc, że Ostrowski nie jest stroną w sporze. Sprawa ponownie  trafiła do WSA.  

– Kilka dni temu nastąpił zwrot w akcji. Mam nadzieję, że z pozytywnym dla sprawy finałem. Na początku listopada wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego uchylił w całości decyzję powiatowego inspektora nadzoru dotyczącą umorzenia sprawy zgłoszonej przeze mnie.  A to znaczy, że powiatowy inspektor będzie musiał jeszcze raz zbadać sprawę samowoli – mówi „Regionalnej” mieszkaniec Szprotawy.  

Tykająca bomba

Na opieszałość instytucji Ostrowski pożalił się również ministrowi sprawiedliwości. 

– Złożyłem zawiadomienie do ministra  i Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa przez Lubuskiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, polegającego na niewykonaniu wyroku WSA – dodaje. – Wierzę, że minister Ziobro zrobi  porządek z tą samowolą i urzędową niemocą. 

Przypomnijmy – 16 lat temu wojewoda wydał dla składowiska pozwolenie na kwatery o wysokości pomiędzy 6,7 a 7 metrów. Składowano na nim 26 rodzajów odpadów. W kolejnych latach kwatery zwiększono do wysokości ponad 30 metrów, a ilość rodzajów odpadów – do około pół tysiąca.

– Decyzja Urzędu Marszałkowskiego sprzed dwóch lat o zamknięciu składowiska była, moim zdaniem, legalizacją bezprawia, ale zarówno powiatowy, jak i wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego widocznie nie chcą się tym zająć – mówi H. Ostrowski.

Szprotawianin dodaje, że gdyby właściwe instytucje uznały składowisko za samowolę budowlaną, właściciel musiałby je usunąć, a śmieci wywieźć z terenu gminy. Do tematu wrócimy. 

Napisz komentarz »