REKLAMA

Wasze sprawy

Piec tylko na wniosek

Opublikowano 20 listopada 2020, autor: bj

Śmiertelnym zagrożeniem jest dla Anatola Szestały, emeryta z Żar, kaflowy piec w jego mieszkaniu. Dlatego 72-letni mężczyzna marznie, a urzędnicy czekają na papiery, bo bez nich zdun pieca naprawić nie może.

 Gdy próbuje palić w piecu, jest pełno dymu, a smród jest tak duszący, że nie da się oddychać. Gdy nie pali, w mieszkaniu na parterze starej kamienicy panuje przenikliwy ziąb. Ale Anatol Szestała, mieszkający przy pl. Wolności w Żarach, na razie cieszy się, że nie ma mrozów. Bo jest samotny i nie miałby się dokąd wyprowadzić.

– Mieszkam tu 30 lat i nikt nigdy tego pieca nie naprawiał. Gdy napalę, kopci się i strasznie śmierdzi. A przecież ja mam swoje lata, zdrowia nie mam, żeby w zimnie siedzieć – opowiada A. Szestała. Piec ogrzewa całe niewielkie mieszkanie, stoi na styku dwóch pokoi.

Pan Anatol wezwał zduna,

– Zadzwoniłem. Przyjechał szybko. Ale za głowę się złapał – wspomina A. Szestała i pokazuje pisemną opinię fachowca. Zdun stwierdził popękane kafle i zawalone kanały. Ale nie to było najgorsze. Po napaleniu w piecu, pomimo otwartych okien, zdun stwierdził przekroczenie stężenie czadu trzykrotnie ponad normę. Do tego dopisał dwa zdania, opatrzone wykrzyknikami – „stwierdza się zagrożenie życia i zdrowia lokatora!” oraz „należy postawić nowy piec w trybie natychmiastowym!”

Bez kwitu ani rusz

Z pismem o zduna pan Anatol poszedł (16.11.) do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Sprawa wydawała się oczywista.

– Płacę czynsz. Mieszkanie jest komunalne, to mi samemu nie wolno nic tu robić. Zresztą zwyczajnie mnie na to nie stać – mówi pan Anatol, który utrzymuje się ze skromnej emerytury.

Usłyszał odpowiedź, której się nie spodziewał.

– Powiedzieli, że tego nie zrobią, bo zdun, z którym współpracują, jest chory – wyjaśnia pan Anatol. I pyta, co on zrobić w tej sytuacji. – Mam się zatruć, zaczadzić, wtedy coś zrobią? To tak się dba o seniorów? – pyta retorycznie.

W sprawie pana Anatola interweniujemy w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej.

Krzysztof Tuga, prezes ZGM, zaprzecza, by ktokolwiek z jego pracowników mógł powiedzieć panu Anatolowi o chorym zdunie. Zastrzega przy tym, że A. Szestała nie złożył formalnego wniosku.

– My dopiero na tej podstawie możemy zacząć działać. Sprawdzimy stan pieca, poinformujemy lokatora o formalnościach i jeżeli okaże się, że trzeba interweniować, zrobimy to – zapewnia K. Tuga.

Napisz komentarz »