REKLAMA

Zdrowie

Jeszcze nie wiemy, na co go stać

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Mrok, który rzucą na nas czarne chmury epidemii, dopiero nadciąga. Koronawirus to wciąż choroba, o której naukowcy wiedzą bardzo mało.

Koronawirus zbiera swoje mroczne żniwo. Codziennie umierają kolejne osoby. Na całym świecie łącznie zmarło już ponad milion osób. Eksperci nie mają złudzeń. Druga fala będzie jeszcze potworniejsza. Codzienne Ministerstwo Zdrowia podaje informacje o rosnącej liczbie dziennych zakażeń. W marcu, kiedy epidemia dopiero się zaczynała, informowano nas o kilkunastu przypadkach zakażeń dziennie na terenie całego kraju. Teraz tylko w powiecie żarskim koronawirus potrafi dobić do ponad 150 przypadków na dobę.

Można się zarazić drugi raz?

– Nie ma reguły, jak będzie wyglądał przebieg choroby i natężenia objawów po drugim kontakcie z tym wirusem – mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. – Można więc przypuszczać, że ta odporność, która się pojawia po pierwszym kontakcie, nie zawsze będzie skuteczna przy powtórnym zetknięciu się z wirusem. W Polsce zaobserwowano jak dotąd przynajmniej pięć odmian SARS-CoV-2, przy czym na razie nie są widoczne różnice w tempie zakażania i natężenia objawów chorobowych.

Odporność stadna na koronawirusa?

Prof. Szuster-Ciesielska krytycznie ocenia dyskutowaną ostatnio w mediach koncepcję wypracowania tzw. odporności stadnej – polegającej na zwiększaniu ochrony osób starszych i wrażliwych na śmiertelne powikłania po infekcji koronawirusem i równoczesnym dopuszczeniu do zakażenia młodych, którzy przechodzą infekcję bez objawów chorobowych lub skąpoobjawowo. Wytworzone w organizmach młodych ludzi przeciwciała mogą stanowić „tarczę” dla osób słabszych.

– Jestem krytycznie nastawiona do tego typu stanowiska. Potwierdzam opinie WHO, że nie tędy droga. Nie należy świadomie dążyć do budowania odporności populacyjnej. Jest to narażanie społeczeństwa na wyższy odsetek zgonów. Uważam, że należy w taki sposób kontrolować przebieg epidemii, aby wszystkim osobom, które tego wymagają, zapewnić dostęp do opieki medycznej – dodała.

Koronawirus nie jest do końca poznany

Wirusolog podkreśliła, że wirus Sars-Cov-2 jeszcze nie jest do końca poznany i wciąż trwają badania dotyczące m.in. tego, jak długo może się on utrzymywać w środowisku i być wciąż zdolnym do zakażania.

– Opublikowane ostatnio badania wskazują, że koronawirus może utrzymać swą zakaźność na banknotach i telefonach komórkowych nawet do 28 dni. Koronawirus potrafi przetrwać na dłoniach do 9 godzin, a więc 5 razy dłużej niż w przypadku wirusa grypy. Dlatego mycie i dezynfekcja rąk są tak kluczowe dla zatrzymania transmisji wirusa ? zaznaczyła profesor.

Napisz komentarz »