REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

To musiał być koronawirus

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Norbert Królik

Rośnie liczba osób, które nie chcą się testować, mimo że mają objawy koronawirusa. Tak jak Tadeusz Płóciennik, żarski radny miejski z PiS.

Nie zrobił pan testu, mimo że miał objawy koronawirusa.

Lekarz mnie nie wysłał na testy, mimo że te objawy składały się w całość. Było co prawda pytanie, czy będę chciał iść na test, ale tam kilka dni trzeba było czekać, dlatego się nie zdecydowałem. Miałem przestrzegać zaleceń lekarza i to robiłem. Według mnie objawy wskazywałyby na wirusa, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem. To musiało być coś nowego. Teraz gdy wychodzę na prostą, myślę, że testy już są niepotrzebne, chyba że coś się zmieni, bo ten paskudny wirus tak szybko nie odpuszcza.

Podejrzewa pan, gdzie się zaraził?

Trudno powiedzieć, gdzie złapałem tego wirusa. Unikałem skupisk, a moje kontakty z dyrektorem Robertem Nowaczyńskim, z którym współudziałem, były też raczej sporadyczne, z zachowaniem zasad, jak maseczka.

Kiedy pojawiły się pierwsze objawy?

Pierwsze objawy miałem pod koniec października. Jeszcze 28 października byłem na cmentarzu, ale już wtedy zaczęły się pojawiać bóle mięśniowe. Temperatura i totalne osłabienie. Całe dnie spędzałem w łóżku. Jako człowiek, który był zawsze mocny, to czułem się, jakbym chodził ponad ziemią. Objawy rozbicia, bóle mięśniowe, kostne. Teraz już tego nie ma. Czegoś takiego jeszcze w swoim życiu nie przechodziłem. To musi być koronawirus, choć testu nie robiłem. Nikomu nie życzę. Nie miałem wysokiej temperatury, ale cały czas był stan podgorączkowy, około 37,5. Zacząłem z tym walczyć pyralginą, bo tak mi zalecono, ale przez to rozwaliłem sobie żołądek, bo z żołądkiem mam całe życie problemy. Powoli zdrowie wraca do normy, ale to jeszcze nie jest to. Co najmniej do końca tygodnia muszę być jeszcze w domu. Zobaczymy, co będzie potem.

Dużo jest według pana osób, które mają objawy, a nie przechodzą testów?

Według mnie jest grupa ludzi, którzy nie decydują się na testy, mimo że mają objawy. Myślę że to jest grupa osób odpowiedzialnych, którzy zostają w domach i nie obciążają służby zdrowia. Tak też można z tym koronawirusem walczyć. Dopiero gdy się nasilają objawy, trzeba zadziałać mocniej. Gdyby przebadać wszystkich, to zachorowań byłoby znacznie więcej.

Napisz komentarz »