REKLAMA

Gospodarka

Grozi nam plajta! Nikt nie pomaga

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Piotr Piotrowski

Właściciele żagańskich restauracji, barów, klubów fitness i biur podróży są na skraju. Niektórzy podkreślają, że za dwa, trzy tygodnie zaczną zamykać swoje biznesy.

W bardzo trudnej sytuacji jest restauracja Tropik, zatrudniająca 12 osób.

– Jest bardzo źle, można powiedzieć, że jest tragedia. Sprzedaż dań na wynos jest znikoma. Będę miał problem z opłatami ZUS, za media i podatki – mówi Henryk Wołyniec, współwłaściciel Tropika. – Wytrzymamy może z dwa, trzy tygodnie. A co dalej? Coraz częściej dochodzą do mnie czarne myśli, aby po 37 latach zamknąć lokal. No bo jak go utrzymać? A sumienie mi nie pozwala zwalniać nikogo z 12-osobowej załogi. Z jednej strony drastyczny spadek dochodów, z drugiej zero jakiejkolwiek pomocy zarówno ze strony rządu, jak i władz Żagania. To debilizm zamykać restauracje. Rozumiem, gdyby to był pub. Ale tu ludzie zjedzą obiad i wychodzą, nikt nie siedzi godzinami na pogaduszkach.

Tomasz Augustyniak, właściciel dwóch żagańskich restauracji w Rynku, pierwszą – „Kepler” – musiał zamknąć, w drugiej – „Azja Express” – wydaje dania na wynos.

– To jest tragiczny koniec fatalnego roku w gastronomii. Lato było kiepskie, mieliśmy 70-procentowy spadek obrotów. Jesień to już katastrofa. Obecnie sprzedaż dań na wynos jest niewielka. Ludzie się boją – mówi Augustyniak. – Na pewno restauracja Kepler będzie nieczynna do końca roku. Rząd z jednej strony nas zamyka, z drugiej nie daje żadnej pomocy. A za październik każą płacić podatki. Nie ma również pomocy ze strony władz Żagania. Prosiłem o umorzenie opłaty za ogródek piwny, ale dostałem od burmistrza odmowę. Zawiodłem się na lokalnej władzy. Czekam na konkretną pomoc z rządu, w postaci nowej tarczy antykryzysowej.

Pustki również w żagańskich hotelach.

– Tak zwanych klientów biznesowych jest u nas jak na lekarstwo. Na pewno nie będę już korzystała z żadnych nowych tarcz, bo to ściema – mówi Halina Okapiec, współwłaścicielka hoteli Willa Park i Villa Nova.  – Co z tego , że wiosną rząd dał mi mikropożyczkę w wysokości 5 tys. zł, skoro teraz, po sezonie, nie mogę przez rok zwolnić żadnego z 50 pracowników? Pierwsza tarcza antykryzysowa okazała się niewypałem, więc nie liczę na drugą. Nie tylko nie zarabiamy na noclegach, ale i restauracji, bo dania na wynos się nie sprzedają. Ludzie do nas przychodzili zjeść na miejscu, nie funkcjonowaliśmy jako bar bistro.

H. Okapiec dodaje, że zawiodła się również na władzach miasta.

– Co z tego, że odroczono nam do końca października podatki od nieruchomości, skoro z drugiej strony musieliśmy zapłacić odsetki od tej zwłoki w formie opłaty prolongacyjnej. To odroczenie to nie żadna pomoc, to pic na wodę – kwituje.

Łapią ostatni oddech

Bardzo źle wygląda sytuacja również w żagańskich klubach fitness i siłowniach. Największa z nich – „Strefa mocy” – znowu jest zamknięta. Tym razem – od połowy października. Jej właściciel podkreśla, że nie działał w sumie pół roku i łapie tlen, niczym ryba w sadzawce.

– Raczej nic nie wskazuje, abyśmy otworzyli siłownię jeszcze w tym roku – mówi Robert Zaleski, właściciel „Strefy mocy”. – Jestem w stanie przetrwać jeszcze miesiąc, może dwa. Po tym, jak w kość dała nam pierwsza fala pandemii, otworzyliśmy się w czerwcu, ale nawet części strat nie dało się odrobić. Teraz rząd znowu nas zamknął, ale nie dał żadnej kroplówki w postaci jakiegokolwiek wsparcia. A opłaty za media i podatki muszę uregulować za październik. No i raty kredytowe. Nie ma żadnej pomocy ze strony żagańskiego Urzędu Miasta. Prosiłem o umorzenie podatków, ale bez echa. Przetrwałem, bo wynegocjowałem w banku zmniejszenie rat kredytowych.

Ogromne straty notuje również branża turystyczna.

– To był fatalny rok. Sprzedałem niewiele wycieczek. Trochę lepiej było we wrześniu, gdy ruszył Egipt – mówi Dariusz Drozdek, właściciel biura podróży Wilson Travel. – I znowu turystykę ogarnął lockdown. Póki co, biura nie zamykam. Zimę będę próbował przetrwać za oszczędności. Jeśli taka sytuacja utrzyma się, to branża zacznie się kurczyć. Jako pierwsze upadną małe biura podróży, a duże będą miały problemy.

Drozdek dodaje, że liczył na wsparcie żagańskiego magistratu, ale się przeliczył.

– Prosiłem o umorzenie podatków od nieruchomości, ale dostałem odmowę. Będę pisał jeszcze raz – dodaje.

Napisz komentarz »