REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Plaga śmierci

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Zakłady pogrzebowe w regionie mają tak dużo pracy, że zmuszone są odmawiać pochówku. Rodziny zmarłych muszą czasem czekać kilka dni, by zorganizować pogrzeb. Zmarłych na Covid nie można nawet normalnie pożegnać. Ich ciała grzebie się nagie, odziane jedynie w specjalne szpitalne worki, w zalakowanych trumnach.

Co minutę na świecie na Covid-19 umiera jedna osoba. Do tego dochodzą też osoby zmarłe z innych przyczyn. Zakłady pogrzebowe mają tak dużo pracy, że część z nich musiała zacząć odmawiać pochówku pogrążonym w żałobie bliskim.

Umiera coraz więcej ludzi

Pandemia koronawirusa sprawia, że umiera coraz więcej ludzi. Tym samym firmy pogrzebowe i grabarze nie dają rady zdążyć ze wszystkim na czas.

– Przygotowanie pogrzebu wymaga czasu – mówi Marek Nieszczerzewski, właściciel zakładu pogrzebowego „Absolut” z Żagania. – Obecnie robimy 3-4 pogrzeby dziennie. Można by i więcej, ale nie o to chodzi. Pogrzeb wymaga odpowiedniej oprawy. Moi pracownicy przychodzą do pracy o 6.00 i wychodzą o 19.00. Nie mogę ich obciążać ponad ich możliwości. Obecnie jest tak dużo pogrzebów, że kalendarz na ten tydzień zamknąłem w poniedziałek o 15.00. We wtorek musiałem odmówić dwóm rodzinom. Zdarza się tak, że osoby, które zmarły na Covid pod koniec października, będę chowane dopiero za kilka dni, bo rodzina jest na kwarantannie, a chce uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Mieliśmy już też sytuacje, że członkowie jednej rodziny w przeciągu kilku dni chowali dwie osoby zmarłe na Covid. Umierali praktycznie jeden po drugim – opowiada.

W podwójnym worku

Rodziny zmarłych coraz częściej decydują się na kremację ciała, w nadziei, że to przyspieszy pochówek. To, że zakłady pogrzebowe mają problem z obsłużeniem tak dużej liczby pogrzebów, to tylko wierzchołek góry lodowej. Problem jest o wiele bardziej złożony. Teraz, żeby pochować zmarłego, czekać trzeba nawet do dwóch tygodni. Trzeba podkreślić, że przed pandemią okres oczekiwania wynosił maksymalnie kilka dni. Nie wszyscy są to w stanie wytrzymać psychicznie.

– Pogrzeb to zawsze bardzo ciężki okres dla rodziny, tym bardziej teraz, kiedy ze zmarłym na Covid nie mogą się pożegnać w tradycyjny sposób. Kiedy odbieramy ze szpitala zmarłego, muszę po niego wysłać pracowników ubranych w specjalne ubrania ochronne, wysokiego stopnia zabezpieczenia. Ciało jest nam wydawane nagie, zapieczętowane w podwójnym worku. Nie ma mowy o jakimkolwiek dotykaniu zmarłego, ubraniu go w uroczyste ubranie. Gdy takie ciało trafia do nas w worku, przeprowadzamy jego dezynfekcję. Gdy rodzina decyduje się na tradycyjny pogrzeb, wkładamy ciało do trumny i ją pieczętujemy. Trumna również przechodzi dezynfekcję – wyjaśnia M. Nieszczerzewski.

W krematoriach tłok

Przez to, że tak wiele osób decyduje się na kremację bliskich, w krematoriach w regionie również zrobiło się bardzo tłoczno.

– Byłem w tym tygodniu w krematorium w Głogowie. Jestem przyzwyczajony do widoku trumien i samej śmierci, ale to, co tam zobaczyłem, wstrząsnęło mną. W kolejce do kremacji czekało 20 albo i 25 trumien. Normalnie jest ich kilka, można policzyć na placach jednej ręki. Krematoria pracują dniem i nocą. U nas, gdzie jeszcze nie ma tak dużej aglomeracji, czas oczekiwania i tak jest krótszy niż w wielkich miastach, tam po prostu krematoria nie nadążają z pracą – komentuje M. Nieszczerzewski.

Więcej zgonów

Koniec października i początek listopada przyniosły bardzo wyraźny wzrost liczby zgonów.

– Porównując wrzesień do października wzrost liczby odprawianych pogrzebów wyniósł 30% – mówi Artur Jankowiak, zarządca cmentarza komunalnego w Żarach. – Listopad wciąż trwa, więc tu nie mogę jeszcze powiedzieć, jak wyglądają statystyki. A jak zakończy się ten rok w stosunku do przedniego, będzie można porównać dopiero za dwa miesiące – wyjaśnia A. Jankowiak.

Liczba osób, które mogą brać udział w pogrzebie, na razie nie została ograniczona. Jedynym problemem jest liczba osób, które mogą wejść razem do kaplicy czy domu pogrzebowego. Tu rygor sanitarny narzuca pewne obostrzenia.

– W domu pogrzebowym w Żarach może być 10 osób, oczywiście nie licząc obsługi, reszta żałobników musi oczekiwać na zewnątrz – wyjaśnia A. Jankowiak.

W Żarach umiera więcej ludzi!
Tylko od 1 do 10 listopada, żarski USC wystawił 56 aktów zgonu. W październiku było ich 102.
Dla porównania w marcu USC wystawił 82 akty zgonu.

Napisz komentarz »