REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Nie mogli się nawet pożegnać

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Piotr Piotrowski

Szprotawa znowu w żałobie. Koronawirus zabił kolejnego społecznika i cenionego pedagoga. Antoni Zabłocki, katecheta, szafarz dwóch parafii, społecznik, ale przede wszystkim kochający mąż i ojciec trójki dzieci, miał 59 lat.

Pan Antoni, nauczyciel katechezy w Szkole Podstawowej nr 2 i Zespole Szkół Technicznych i Branżowych, trafił na kwarantannę domową po tym, jak w ZSTiB miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem.

Słabł w oczach

Dzień przed jej zakończeniem, 21 października, źle się poczuł. Pojawiły się bóle mięśni, zmęczenie i kaszel, więc pan Antoni wziął zwolnienie lekarskie.

– Potem przyszła wysoka gorączka. Lekarz przepisał tacie antybiotyk. Był moment, kiedy poczuł się lepiej. Niestety, 27 października objawy się nasiliły. Kaszel był coraz silniejszy, do tego doszły duszności, tato słabł. Pogotowie zabrało go do szpitala w Żarach, a stamtąd do Żagania – opowiada jego córka, Karolina Zabłocka. – Tato ledwo stał na nogach, więc pomogłam mu wejść do karetki. Test wykazał, że ma koronawirusa. Został podłączony do tlenu. Od tego czasu mieliśmy ze sobą już tylko kontakt SMS-owy. W piątek, 30 października, napisał do mnie, że zostanie podłączony do respiratora. Poinformował, że ma zapalenie płuc i czuje się źle.

Pan Antoni zmarł w czwartek, 5 listopada.

– To przykre, że nawet nie mogliśmy się z nim pożegnać. Nie spodziewałam się, że ostatni raz go zobaczę, odprowadzając do karetki – mówi jego córka.

Kochany mąż i ojciec

Z panią Teresą Antoni przeżył pięknych 35 lat. Poznali się w Gorzowie Wlkp. Zakochał się w niej na zabój do tego stopnia, że na czwartym roku przerwał seminarium duchowne. Doczekali się trójki dzieci, Pawła, Karoliny i Kamili.

– To dla mnie ogromny szok. Ciągle nie może do mnie dojść, że już Antka nie zobaczę. Mąż nie miał chorób współistniejących, a tym bardziej problemów z płucami – mówi żona A.  Zabłockiego. –  Nie palił papierosów. Był otyły, co lekarze podkreślali, że mogło mieć znaczny wpływ na niewydolność oddechową.

A. Zabłocki został pochowany we wtorek, 10 listopada. Mimo pandemii, żegnało go wielu szprotawian. Przez wiele lat był szefem szprotawskich szafarzy, udzielał sakramentów w dwóch parafiach w Szprotawie – WNMP oraz Sowinach. Jako zastępca kierownika szprotawskiego Urzędu Stanu Cywilnego udzielał też ślubów mieszkańcom.

Żył w biegu

Znajomi podkreślają, że Antoni żył w biegu, kochał pomagać, żył Szprotawą.

– Współpracowaliśmy przez wiele lat. Antek pracował w Szkole Podstawowej nr 2 oraz Zespole Szkół Technicznych i Branżowych. Był bardzo lubianym przez dzieci i młodzież katechetą. Był organizatorem wielu imprez, radnym miejski pierwszej kadencji, przez 18 lat kuratorem sądowym, szefem komitetu osiedlowego. Jako zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego udzielił ślubu wielu mieszkańcom gminy Szprotawa – wymienia Paweł Chylak, jego znajomy i były wiceburmistrz Szprotawy. – Działał w harcerstwie. Mieszkańcy zapamiętają go jako uśmiechniętego, życzliwego człowieka. Ja zapamiętam go też z miejskiego jarmarku bożonarodzeniowego. W kucharskiej czapie stał z garem i chochlą, nalewając mieszkańcom zupę. Szprotawa straciła wielkiego społecznika.

– To dla nas szok, bo odszedł kolejny nauczyciel naszej społeczności. W naszej szkole Antek pracował dwa lata, ale dał się poznać jako bardzo dobry nauczyciel. Miał świetny kontakt z młodzieżą, pokazał, że katecheza nie musi być nudną lekcją – mówi Andrzej Skawiński, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Branżowych. – Był człowiekiem życzliwym, koleżeńskim i dowcipnym.

Małgorzata Kowalczyk, nauczycielka ZSTiB, wychowywała się z A. Zabłockim na jednym podwórku.

– Znaliśmy się z Antkiem od dziecka. Jeszcze kilka dni przed tym, jak trafił do szpitala, widzieliśmy się w drodze do szkoły. Był pełen wigoru, jak zawsze uśmiechnięty – mówi M. Włodarczyk. – Ciągle nie mogę uwierzyć, że go już nie zobaczę. To dla mnie szok. Szprotawa straciła bardzo dobrego pedagoga i społecznika. Jednym słowem – człowieka duszę.

Napisz komentarz »