REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Kto, jak nie my?

Opublikowano 13 listopada 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Walka o prawa kobiet wciąż trwa. W Żarach odbyła się kolejna manifestacja.

W Żarach odbył się drugi protest w obronie praw kobiet. Choć przyszło mniej osób niż ostatnio, demonstranci nie zamierzają odpuszczać. W środę (11.11) na parkingu pod Lidlem wspólnie odśpiewali hymn i skandowali hasła. Pierwszy protest w Żarach, który odbył się w niedzielę, 25.10., kilka dni po tym, jak Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie w sprawie zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce, zgromadził na naszych ulicach kilka tysięcy osób.

Ludziom musi zależeć

Zła pogoda, wolny dzień, utrata ducha walki. Co było powodem niskiej frekwencji w czwartek, 11.11.?

– Jestem bardzo zawiedziony, nie tak powinien wyglądać 11 listopada – przyznał Mariusz Jarczewski, który na protest przyszedł razem z synkiem Wojtkiem. – Inaczej to sobie wyobrażałem. Myślałem, że jednak ludziom zależy na tym, żeby mieli coś do powiedzenia. Byłem na wszystkich protestach w okolicy. Zabieram ze sobą syna, chcę, żeby wiedział, że takie wydarzenia są ważne. Myślę, że ta niska frekwencja to brak ducha walki, młodzi ludzie nie mają świadomości, co ich tak naprawdę czeka. Będę protestował do skutku, choćbym miał tu być ostatnim protestującym, bo chcę przekazać dziecku odpowiednie wartości – dodaje M. Jarczewski.

Na proteście pojawiła się też Agnieszka Nowak z córką Julką Strzelczak.

– Takie spotkania jak dzisiaj są bardzo ważne, szczególnie w taki dzień jak 11 listopada. Bo Polska jest dla wszystkich, bez względu na to, jakie mamy poglądy – mówi A. Nowak. – Nasi dziadkowie i pradziadkowie walczyli o wolność, przelali za to krew. Powinniśmy mieć w Polsce już dobrze, powinien być spokój. Nie możemy pozwalać, by nas ciemiężono, niestety robi się to na każdym kroku. Zabiera się nam prawa, zabiera się nam wolność. Jestem za życiem, ale chciałbym mieć wybór. Chciałbym, aby moje dzieci i inni młodzi ludzie również mieli wybór – dodaje A. Nowak.

Miłość do ojczyzny

Uczestnicy punktualnie o godz. 12.00 zaśpiewali wspólnie hymn narodowy.

– Myślę, że pomimo tej trudnej sytuacji, którą mamy, trzeba pamiętać o wyrażaniu swojej miłości do ojczyzny – mówi Arek z Żar. –  Myślę, że ludzie przyszli dziś tu głównie dlatego, że nie podoba im się dużo rzeczy, które dzieją się w kraju. Na dzisiejszą frekwencję wpływ miała pogoda i strach, przez dużą liczbę zakażonych. Myślę, że każdy dziś manifestuje po swojemu.

Musimy wytrwać

– Kto, jak nie my? – zastanawia się Małgorzata Mielcarek z Żar. – Nie możemy pozwolić, żeby wróciło to, co było złe. Rząd ma mało zaufania do kobiet, praktycznie go dla nas nie ma wcale. Nie jesteśmy podgatunkiem, który nie myśli, nie kocha, nie czuje. Frekwencja dziś jest mała, zabrakło młodych ludzi, którzy towarzyszyli nam ostatnio, ale myślę, że znowu musi się wydarzyć coś dużego i niestety strasznego, żeby wyprowadzić młodzież na ulicę. Takie wydarzenia powinny być organizowane do skutku, bo każdy ma jakiś problem. Tu już nie chodzi tylko i wyłącznie o kobiety – dodaje.

Napisz komentarz »