REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Życie brał garściami

Opublikowano 06 listopada 2020, autor: Piotr Piotrowski

Krystian Rębacz, szef WOPR-u i społecznik, nie pokonał koronawirusa. 52-latek z Żagania nie miał chorób współistniejących.

O tym, że trafił do szpitala w ciężkim stanie, pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. K. Rębacz został podłączony do respiratora. Jego stan pogarszał się każdego dnia.

Był okazem zdrowia

– W czwartek, 29 października, lekarz powiadomił mnie, abym przygotowała się na najgorsze – mówi „Regionalnej” Elżbieta Rębacz, żona szefa żagańskiego WOPR-u. – Siedziałam sama w domowej kwarantannie i nie mogłam nic zrobić, aby pomóc mężowi. Szukałam dla niego remdesiviru, leku, który pomaga zwalczać Covid-19, ale okazało się, że w tym stadium choroby już nie działa. Zostało mi tylko czekać na cud. Niestety, Krystian zmarł w nocy z z piątku na sobotę (30/31.10.). Nie jestem w stanie opisać bólu, jaki czuję po stracie ukochanego męża. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem 30 lat, mamy dwie córki. Swoją okrągłą rocznicę świętowaliśmy 6 października. Mąż nigdy nie chorował, był okazem zdrowia.

Kochał pracę z młodzieżą

Szef WOPR-u i ratownik żagańskiej pływalni udzielał się społecznie, prowadził pogadanki dla dzieci i młodzieży, na temat bezpieczeństwa nad wodą.

– To dla Żagania i naszego środowiska ogromna strata. Krystian był inicjatorem wielu szkoleń, obozów ratowniczych i spływów. To był ratownik, dla którego wielką pasją była praca z młodzieżą – wspomina Jakub Łażewski, ratownik WOPR-u i jego przyjaciel. – Po śmierci  Ryszarda Muzylaka, Krystek podjął się reaktywowania WOPR-u w Żaganiu i tchnął nowe życie w nasz oddział. Zawsze był gotowy do działania. Wspierał wszelkie akcje społeczne. Wybitny ratownik, szlachetny i oddany swojej pracy i pasji, prawy kolega i przyjaciel. Zawsze młody duchem. W tym czasie pod jego wodzą udało się nam wyszkolić kilkudziesięciu wspaniałych ratowników i ratowniczki. Ciężko się nam pogodzić z faktem, że Krystka już nie ma wśród nas. Tak naprawdę trudno się nam otrząsnąć po szoku, który przeżyliśmy, otrzymując tę tragiczną wiadomość.

 

Woda była jego żywiołem

Krystian kochał sporty wodne. W lecie nurkowanie, windsurfing, skysurfing i spływy kajakowe, w zimie – narty.

– Kochał aktywność, nigdy długo nie usiedział w domu. Miał mnóstwo planów – mówi E. Rębacz.

W połowie października miał lecieć do Egiptu, na kolejne nurkowanie ze swoim przyjacielem, Dariuszem Drozdkiem.

– Nasza znajomość zaczęła się w wojsku. Potem organizowaliśmy sporo akcji dla dzieci i młodzieży na temat bezpiecznych wakacji, w mojej szkole nurkowania zrobił kurs. W ostatnich latach razem nurkowaliśmy – mówi D. Drozdek. – 15 października mieliśmy lecieć na kolejne nurkowanie do kraju faraonów, ale Krystian wahał się, czy zamiast Egiptu nie pojechać na ryby do Dziwnowa. Powiedział mi, że wybierze się ze mną na nurkowanie w Morzu Czerwonym w listopadzie. Kochał wodę. Jak nie nurkował, to pływał kajakiem albo serfował. Życie brał garściami, ciągle w biegu.

Szef żagańskich WOPR-u zostanie pochowany w Szczawnie Zdroju, 14 listopada, niedaleko swojego rodzinnego Wałbrzycha, zgodnie z jego ostatnią wolą.

Napisz komentarz »