REKLAMA

Zdrowie

Przychodzi pacjent do lekarza

Opublikowano 06 listopada 2020, autor: bj

– Czy to jest w porządku, że człowiek pracuje, jest ubezpieczony i musi płacić 150 zł za wizytę u lekarza? – pyta nasz czytelnik, Łukasz Łagosz.

Pan Łukasz robił badania okresowe do pracy.

– W przychodni byłem w środę, 28.10. Rejestratorka powiedziała mi, że najbliższy termin do lekarza jest na 2.11. Bardzo mi zależało na jak najszybszej wizycie, bo musiałem załatwić badania okresowe do pracy. Wcześniej byłem u lekarza medycyny pracy, ale ponieważ mam przewlekłą chorobę płuc, to lekarz powiedział, że muszę mu przynieść zaświadczenia od rodzinnego, u którego się leczę – opowiada Ł. Łagosz z Janowa (gm. Iłowa).

Już w domu zorientował się, że nie ma wyznaczonej godziny wizyty u lekarza.

– W piątek, 30.10., pojechałem jeszcze raz do przychodni. Ale wtedy usłyszałem, że już nie ma miejsc na poniedziałek! I że teraz są na czwartek, 5.11. – denerwuje się pan Łukasz.

Rozmowę z rejestratorką nagrał telefonem komórkowym. Na filmie widać, że stoi na parterze, a rejestratorka odpowiada mu z wysokości piętra, wychylając się przez poręcz schodów. Gdy pan Łukasz obstawał przy swoim, usłyszał:

– Proszą pana, nie ma wizyt na godziny. W ogóle nie ma wizyt. Są tylko teleporady. I miejsce teraz mamy na czwartek, 5.11. – słychać na nagraniu.

Prywatnie się wchodzi

Pan Łukasz przyznaje, że nie miał wyjścia. Bo pracować musi.

– Pojechałem na prywatną wizytę do pulmonologa. Przyjął mnie normalnie, w gabinecie. Wystawił zaświadczenie – opowiada. I pyta: – Tylko czy to jest w porządku, że człowiek pracuje, jest ubezpieczony i musi płacić 150 zł za wizytę. A co jeżeli ktoś nie ma na to pieniędzy? – pyta retorycznie pan Łukasz.

O sprawę pytamy Jolantę Bliźniak, współwłaścicielkę spółki, która prowadzi przychodnię. Okazuje się, że w większości pacjenci na osobistą wizytę w gabinecie nie mają co liczyć. Wszystko przez epidemię.

– Pacjent rejestruje się telefonicznie i zawsze najpierw jest to teleporada. Lekarz rano otrzymuje listę zarejestrowanych pacjentów i wstępnie segreguje na pilne, na przykład pacjent gorączkujący, pacjent z silnym bólem, mniej pilne, gdy objawy są mniej nagłe i te, które mogą poczekać, jak właśnie zaświadczenia czy powtórzenie recepty. Następnie dzwoni do pacjentów w takiej właśnie kolejności, rejestratorka nie może więc podać dokładnej godziny teleporady – informuje J. Bliźniak. I dodaje, że personel, informuje zawsze, że pacjent powinien oczekiwać na telefon od lekarza między godziną 8 a 12.

– Pacjent, który potrzebuje zaświadczenia, również rejestruje się na teleporadę i informuje lekarza, o jakie zaświadczenie chodzi, lekarz wypisuje zaświadczenie, o ile prośba była zasadna i pacjent może je odebrać w  rejestracji po godz. 13 tego samego dnia – wyjaśnia lekarka.

– Ale tego nikt mi nie powiedział. Wychodzi z tego, że mają tyle pracy, że nie mają czasu rozmawiać z pacjentami – kończy rozżalony Ł. Łagos.

Napisz komentarz »