REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Żegnaj, Kasiu

Opublikowano 30 października 2020, autor: bj

Odeszła nagle. Katarzyna Dziuba (?49 l.), nauczycielka matematyki i informatyki w Zespole Szkół Ekonomicznych w Żarach, zmarła w środę, 28.10. Była zakażona koronawirusem.

Gdy dwa tygodnie temu nauczyciele przechodzili na pracę zdalną, powiedziała wszystkim „do zobaczenia” i „spotkamy się wkrótce”. Ale już się nie zobaczą. Nigdy. Bo Katarzyna Dziuba (?49 l.) zmarła w środę 28.10. W żałobie zostawiła męża i dwóch synów, 18-letniego i 22-letniego. Była mieszkanką Żagania.

– Nawet nie jestem w stanie rozmawiać o tym, co się stało. Sam jestem chory. Dla mnie, dla synów to co, się stało, to ogromny szok. Żona miała pozytywny wynik na obecność koronawirusa. Gdy to u niej potwierdzono, na początku miała objawy typowo grypowe, przeziębieniowe. Potem doszły ogromne trudności w złapaniu oddechu – mówi Beniamin Dziuba, mąż.

Wówczas nie było na co czekać.

– W piątek, 23.10., zabrało ją pogotowie – opowiada.

Pani Kasia trafiła wtedy do szpitala w Żaganiu. Ale jej stan się  pogarszał. Do swoich kolegów ze szkoły, którzy pytali, jak się czuje, wysłała SMS-a. Ostatniego. „Cały czas jestem osłabiona” – napisała.

Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, w środę, 28.10., zapadła decyzja o przewiezieniu jej do innego szpitala. Bo w Żaganiu miało nie być ani jednego wolnego respiratora, pod który można byłoby ją podłączyć. A tylko to mogło ją uratować. Karetka, która ją wiozła, nie zdążyła… Pani Kasia zmarła w drodze.

– Zmarła właśnie wtedy, w środę. Wcześniej na nic nie chorowała. Wszyscy bardzo to przeżywamy, nikt się nie spodziewał, że wirus może być taki groźny – mówi zrozpaczony pan Beniamin.

Mają dwóch synów. Starszy ma 22 lata. Gdy dowiedział się o śmierci matki, natychmiast  wrócił do Żagania. Nie może jednak osobiście wspierać ojca i brata.

– Nie mógł nawet przyjść do nas do domu, bo jesteśmy z młodszym synem w kwarantannie. Musiał zatrzymać się u rodziny – opowiada B. Dziuba.

Kasia zawsze była

Z Zespołem Szkół Ekonomicznych w Żarach, K. Dziuba związana była od zawsze. Niemal od ćwierćwiecza, bo uczyła 24 lata. Pracę zaczęła zaraz po studiach.

Zawiadywała ogniskiem Związku Nauczycielstwa Polskiego w ZSE.

– Była bardzo waleczna. Podczas strajku miała odwagę, by napisać w imieniu nauczycieli list do premiera. Zawsze walczyła o ludzi – mówi Lucyna Grzybowicz, szefowa żarskiego ZNP. – Do tej pory nie mogę uwierzyć, że już jej nie ma. Bo Kasia zawsze była zawsze dla wszystkich – dodaje L. Grzybowicz.

Po raz ostatni widziały się 2.10. na związkowym spotkaniu.

– Mówiła, że bardzo się boi tej epidemii. Zastanawiała się, czy jechać na ważne szkolenie w grudniu. Ale już się tam nie zobaczymy – nie ukrywa smutku L. Grzybowicz.

– Pracowałam z nią w komisji egzaminacyjnej. Sprawdzałyśmy testy maturalne. Rozmawiałyśmy o pracy, o uczniach. Dla mnie to był nauczyciel z prawdziwego zdarzenia, pomocny, empatyczny wsłuchujący się w problemy uczniów – wspomina Anna Rybak.

Uczniowie, absolwenci szkoły dobrze ją pamiętają. Opowiadają, że pani Kasia była zawsze bardzo wyrozumiała, miała duże poczucie humoru.

– Uczyła mnie jeszcze w czasach, kiedy matura z matematyki nie była obowiązkowa. Owszem, wszystkich cisnęła z podstawy, ale nie uważała, że wszyscy muszą mieć z matematyki tylko piątki. Do tych, o których wiedziała, że matematyka na studiach im się przyda, miała inne podejście. Wtedy była bardzo wymagająca. Czasem lubiła się nieco podroczyć z uczniami. Ale można było do niej przyjść z każdym problemem, starała się pomóc, jak tylko mogła. Dawała z siebie, jako nauczycielka, naprawdę dużo, to jedna z tych nauczycielek, których się nie zapomina. Mam przed oczami, jak spaceruje po korytarzu koło rybek na dyżurze i uśmiecha się do uczniów, kręcąc głową na ich przepisywanie zadań domowych na kolanie. To ogromna strata – słyszymy od jednej z absolwentek.

Gdy nauczyciele żegnają swoją koleżankę, wciąż są w szoku.

– Kasiu, zapalamy dziś znicz dla Ciebie i patrzymy, jak rozpala się płomień. Z płomieniem przychodzą nam wspomnienia o Tobie. Dziękujemy Ci za to, że zawsze byłaś, za każdy uśmiech, gotowość pomocy innym i pracowitość. Trudno jest pisać w czasie przeszłym o Tobie… Byłaś dla nas wspaniałą koleżanką, chętną do pomocy. Mogliśmy zawsze liczyć na Ciebie i na Twoje wsparcie. Będziemy pamiętać Ciebie jako osobę przyjazną, ciepłą i szczerze oddaną uczniom – zapewniają w ostatnim pożegnaniu, które przesłali do redakcji.

– Trudno będzie przyzwyczaić się do pustego krzesła w pokoju nauczycielskim i w gabinecie 205. Na śmierć nie można się przygotować, zawsze przychodzi nie w porę i zostawia ogromny ból. Trudno powiedzieć: Żegnaj, Kasiu – kończy Krystyna Sadulska, wicedyrektorka szkoły.

Napisz komentarz »