REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Beatkę zabił koronawirus

Opublikowano 30 października 2020, autor: Piotr Piotrowski

W kilka dni Covid-19 zabił Beatę Schmidt (?51 l.), wicedyrektorkę szprotawskiego Zespołu Szkół Technicznych i Branżowych. – To dla mnie szok. Nie mogę uwierzyć, że nie zobaczę już mojej ukochanej Beatki – mówi jej mąż, Andrzej.

Objawy grypowe pani Beata miała od dwóch tygodni. Tak jak wielu pracowników Zespołu Szkół Technicznych i Branżowych, przebywała na kwarantannie po tym, jak koronawirusa wykryto u jednej z nauczycielek.

Lekarz przepisał jej antybiotyk. Objawy nie ustąpiły. W czwartek, 22 października, duszności przybrały na sile. Mąż wezwał pogotowie.

– Lekarz uznał, że żona nie ma zrobionego testu na koronawirusa, więc nie zostanie zabrana do szpitala. Następnego dnia stan Beaty jeszcze się pogorszył. Tylko dzięki interwencji jej lekarza rodzinnego karetka zabrała ją na SOR do Żar – mówi Andrzej Szmidt. – W szpitalu żonie podano tlen i zrobiono test. Okazał się pozytywny. Niestety, jej stan się pogarszał.

Była całym moim życiem

Pani Beata zmarła w nocy z poniedziałku na wtorek, 26/27 października.

– Gdyby pogotowie zabrało ją do szpitala dzień wcześniej, to może by żyła… Tym bardziej, że leczyła się na astmę, więc była w grupie ryzyka. Mam ogromny żal… – dodaje z płaczem pan Andrzej. – Nie mogę uwierzyć, że nie zobaczę już mojej ukochanej żony. Była całym moim życiem.

Społeczność szprotawskiego ZSTiB jest w szoku. Pani Beata uczyła języka polskiego od 22 lat. Wcześniej przez 9 lat pracowała w szkole w Chichach, gdzie mieszkała z rodziną. Od września br. została wicedyrektorem szprotawskiej zawodówki.

Odszedł cudowny pedagog

W szoku jest Andrzej Skawiński, dyrektor ZSTiB.

– Nie mogę uwierzyć, że Beata nie żyje. Jeszcze w niedzielę sms-owaliśmy ze sobą, pytałem, jak się czuje – opowiada. –  Podkreślała, że cały czas źle, ma duszności. Mimo wszystko myślałem, że wyjdzie z tego. Była młoda, silna, pełna życia. Informacja z wtorku rano była dla mnie jak grom z jasnego nieba. Beata nie tylko była wspaniałym pedagogiem, lubianym przez uczniów, rodziców i wszystkich pracowników, ale świetnie spisywała się w nowej roli – wicedyrektora.

– Ciepła, serdeczna, pomocna. Koleżanka ze szkolnej ławki, przyjaciółka na całe życie. To straszne, jakie ten wirus zbiera śmiertelne żniwo. Zabiera wspaniałych ludzi – dodaje Beata Jakowicka, nauczycielka z Siecieborzyc i koleżanka pani Beaty z ogólniaka.

Nie mogę uwierzyć

Beata Krupa i Maria Gregor, nauczycielki przedmiotów gastronomicznych ZSTiB, od lat przyjaźniły się z panią Beatą. Planowały pojechać w maju do Barcelony.

– Beatka kochała podróże, szczególnie góry. Wyjazd do Hiszpanii przełożyliśmy z powodu pandemii na przyszły rok… Była wspaniałym pedagogiem, ciepłym, bezkonfliktowym, pomocnym – mówi M. Gregor. – Nie mogę w to uwierzyć, że jej już nie zobaczę. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Szkolne życie już nie będzie takie samo, jak wcześniej.

– Złota, cudowna kobieta. Do rany przyłóż. Beatka wspaniale sprawdzała się jako wicedyrektor szkoły. Potrafiła wprowadzić spokojną atmosferę, traktowała nauczycieli po koleżeńsku – mówi pani B. Krupa. – Wszędzie się udzielała, pomagała. A to upiekła tort  na finał WOŚP, a to przygotowała przedstawienie wigilijne z młodzieżą. Odszedł niezastąpiony pedagog, wspaniała przyjaciółka, dobry człowiek.

Napisz komentarz »