REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Chcemy mieć wybór!

Opublikowano 30 października 2020, autor: Michalina Kozarowicz

– skandowały żaranki podczas manifestacji, która przeszła ulicami miasta w niedzielę, 25.10. Kobiety protestowały przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji.

Takich tłumów w Żarach podczas protestu nie widziano nigdy. Kilka tysięcy osób przemaszerowało ulicami miasta, broniąc praw kobiet do decydowania o swoim ciele. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z czwartku, 22.10., stwierdzające niezgodność z Konstytucją przepisów dopuszczających aborcję ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, wywołało falę protestów w całej Polsce. Żary również zareagowały.

To zwykłe okrucieństwo

– Ludzie wyszli na ulicę i nie ma się co dziwić – mówi Ewelina Grabowiecka, współorganizatorka protestu w Żarach. – Jesteśmy po prostu wkurzone oświadczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Żadna z nas nie jest za tym, żeby aborcja była powszechna, nie jesteśmy za tym, by można było usuwać zdrowe płody. Chodzi o to, żeby w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu, ze względu na wadę genetyczną, było to możliwe tak, jak do tej pory. Nie można kazać kobiecie rodzić dziecka, które umrze zaraz po pierwszym oddechu. Mamy XXI wiek, to zwykłe okrucieństwo. Medycyna poszła tak do przodu,a my wracamy do XVIII – złości się E. Grabowska.

Żeby kobiety miały wybór

Żaranki bardzo szybko dołączyły do kobiet, które wyszły na ulice polskich miast.

– Napisałam post na jednej z grup, czy w Żarach lub okolicy coś się będzie działo. Jako młoda kobieta i matka, czułam, że muszę pokazać, jak bardzo nie zgadzam się z tym, co dzieje. Czułam, że nie tylko ja jestem zaniepokojona i więcej kobiet zapragnie pokazać swoje zdanie – opowiada Patrycja Katolicka, współorganizatorka. – Dosłownie kilka chwil po publikacji postu, odezwała się do mnie Ewelina. I tak to się zaczęło – opowiada.

Do grupy bardzo szybko zaczęły się przyłączać kolejne kobiety.

– W dwie godziny od założenia grupy, było nas ponad 2 tys. 500 osób – mówi Angelika Dalkowska, współorganizatorka. – Teraz jest nas już prawie 10 tys. A minął niespełna tydzień. To dowodzi temu, jak ważna jest sprawa aborcji i tego, by porządek, który był utrzymywany przez tyle lat, nadal był zachowany. Jestem matką 5 dzieci. Sama przeszłam przez bardzo trudną rozmowę z lekarzem, ale nie miałam wątpliwości. Chciałbym, by inne kobiety też mogły mieć wybór i wtedy postąpić zgodnie ze swoim sumieniem. Polska jest krajem katolickim. Ale tu nie chodzi o to, jakie kto ma wyznanie, w co wierzy. Chodzi o to, by kobiety były szanowane i by nie musiały patrzeć, jak ich dzieci umierają albo same umierały, rodząc – dodaje.

Z koleżanką zgadza się Ewelina.

– Mamy epidemię, to nie czas, by zajmować się takimi rzeczami. Zresztą skoro władzy tak zależy na niepełnosprawnych, to niech o nich zadbają. Sama jestem niepełnosprawna. Powinnam pracować 7 godzin dziennie, ale pracodawca zawsze tak obejdzie przepisy, że pracuję po 12 godzin. Ale czy mam wyjście? Mogę mieć pracę albo jej nie mieć. Niepełnosprawni już protestowali w Sejmie. I co z tego wyszło? Gdzie wtedy byli rządzący? Nawet nie chcieli rozmawiać – mówi.

Nie przestaną

Kobiety będą protestować, dopóki władza nie ulegnie.

– Będziemy protestować tyle, ile będzie trzeba. Jak wszystkie kobiety w kraju. Wystarczyły nam 24 godziny, by zorganizować protest. Będziemy blokować miasto, oklejać nasze samochody. Jeśli będzie trzeba, pojedziemy do Warszawy. Zrobimy wszystko, by pokazać, że się nie godzimy na poniżanie. Siła jest kobietą. Skończył się czas, kiedy byłyśmy grzeczne. Nikt nas nie słuchał. Teraz rząd zobaczy, że z kobietami się nie zaczyna – mówi Izabela Kaszub, współorganizatorka.

Wspólna sprawa

– Ludzie muszą wiedzieć, że my nie walczymy o aborcję. Tylko o wolność wyboru w sprawie uszkodzonych płodów. Bo następnym krokiem będzie nakazanie 12-letniej dziewczynce rodzenie dziecka z gwałtu. I czy ona będzie miała przez całe życie patrzeć na twarz swojego dziecka i widzieć w nim oprawcę? Czy ze strachu ma się zabić? Powiesić albo podciąć żyły? Jak zakażemy aborcji, umrze mnóstwo kobiet. Będą korzystać z pomocy jakiś szarlatanów, kupować dziwne substancje przez internet. Czy nie lepiej, żeby było tak, jak do tej pory? Tego żądamy od państwa, by zostawiło polskie kobiety w spokoju – mówi A. Dalkowska.

Napisz komentarz »