REKLAMA

Zdrowie

Pracujemy ponad siły

Opublikowano 23 października 2020, autor: Norbert Królik

mówią lekarze żarskich i żagańskich szpitali. Trafia tam coraz więcej pacjentów, a personel mogący podjąć ich leczenie szybko się kurczy. Sytuacja jest dramatyczna. Padają słowa o wojnie biologicznej.

– To jest wojna biologiczna. Każdy, kto myśli, ten się boi. Jest płacz, łzy i strach – mówią lekarze z Żar i Żagania.

Dramatycznie zwiększa się liczba przywożonych do 105. Szpitala Wojskowego w Żarach pacjentów pozytywnych. Wciągu doby – średnio 8 osób. Najczęściej są to osoby, które przebywały na kwarantannie domowej i ich stan się pogorszył. Przywożeni są w karetkach z personelem w białych uniformach.

– O tym, do którego szpitala ma jechać karetka, decyduje dyspozytor główny, który ma wszystkie karetki pod sobą w województwie. Jeśli widzi, że oddziały zakaźne są pełne, to decyduje, że karetka ma się udać na SOR. Żarski szpital je przejmuje, a później decyduje, gdzie ich przekazać. Są telefony na pulmonologię i chirurgię do Żagania. Tam próbujemy ich przekazać – wyjaśniają żarscy lekarze.

Najpierw leczą

Nie wszyscy pacjenci mogą trafić od razu na oddział zakaźny.

– Gdy są to pacjenci przechodzący udar albo zawał, to pomagamy im na miejscu. Gdy taka osoba trafia na tomograf, to cała sala jest wyłączona, personel musi się odpowiednio przebrać do tego badania. Takiego pacjenta się leczy, izoluje, a później próbuje się go przenieść – mówią medycy.

– Pacjenci trafiający do nas mają najczęściej kaszel i duszność oraz temperaturę. W szpitalu obowiązują wewnętrzne dyspozycje, że takim pacjentom nie robi się zdjęcia, tylko od razu tomografię, bo jest bardziej dokładna i potwierdza się w 90 proc., że pacjenci, którzy przyjeżdżają z kaszlem, dusznością i gorączką, mają typowy obraz wirusowego zapalenia płuc. Tacy pacjenci trafiają bezwzględnie na stanowisko z tlenem. Respiratory stosujemy do pacjentów, którzy już samodzielnie nie mogą oddychać – dodają.

Młodzi też chorują

Sytuacja jest dynamiczna. Chorują już nie tylko starsi i schorowani, ale są to coraz młodsi ludzie w wieku 30-35 lat.

– W Żaganiu jest jeden z pacjentów około 30 lat, z ciężkim zapaleniem wirusowym płuc – słyszymy.

Dodatkowo pogarsza się sytuacja personelu. Coraz więcej osób choruje lub przebywa na kwarantannie. Pozostali muszą przejmować ich obowiązki.

– Pojawiają się ciągle nowe pozytywne testy wśród personelu i w Szpitalu na Wyspie, i w 105 Szpitalu Wojskowym. Personel jest zdziesiątkowany. Można powiedzieć, że około 20 proc. personelu medycznego choruje teraz, a kolejni muszą się obserwować, wymazywać, przebywać na kwarantannie. Na chirurgii była taka sytuacja, że lekarze operowali pacjenta. Po operacji został pobrany mu wymaz, rutynowo. No i się okazało, że pacjent zoperowany, uratowany, ale pozytywny. I personal został odsunięty od zabiegów. Na to konto inni muszą więcej pracować.  – mówią lekarze.

Łóżka same nie leczą

Potrzeba więcej personelu. Same łóżka i respiratory ludziom nie pomogą.

– Pracujemy ponad siły. Właściwie schodzimy z dyżuru i idziemy na kolejny. Niektórzy dzielą je sobie po 8 albo 12 godzin, bo mają je co drugi, trzeci dzień. Wielu lekarzy ma już 60-70 lat i też boją się o siebie. Musimy dbać o zdrowie, bo czasy są bardzo niebezpieczne. I nie ma tu bariery wiekowej – apelują medycy.

U ludzi przychodzących do lekarza rodzinnego widać przerażenie.

– Boją się, gdy dowiadują się, że ktoś jest dodatni w szkole albo gdy dzieci mają kaszel – mówią lekarze.

Robią się coraz dłuższe kolejki do wymazów. W innych miastach widać sznury samochodów w oczekiwaniu. W żarskim punkcie poboru na razie tego nie ma, bo pacjenci są umawiani na konkretną godzinę. Kolejka wydłuża się za to w dniach oczekiwania na wymaz.

– Kolejki na wymaz to już kilka dni. Gdyby usprawnić rejestrowanie, to tych testów mogłoby być więcej. A tak brakuje nam rąk do pracy – szczerze przyznaje lekarz.

Tylko w powiecie żarskim i żagańskim w ciągu ostatnich 3 dni 117 osób miało potwierdzony pozytywny wynik testu na koronawirusa.

Napisz komentarz »