REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zakażony ksiądz

Opublikowano 23 października 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Ksiądz z żarskiej parafii zaraził się koronawirusem. Choć miał kontakt z wiernymi, Sanepid uznał, że nie trzeba ich szukać.

Ksiądz z parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny ma pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Choć źle się czuł od niedzieli, 11.10.” test wykonano dopiero w czwartek, 15.10. Sanepid zalecił, by ksiądz przygotował listę osób, z którymi miał kontakt na trzy dni przed testem. Czyli dopiero od poniedziałku, 12.10. Ksiądz z wiernymi wiedział się m.in. podczas Pierwszej Komunii Świętej w sobotę, (10.10. i podczas niedzielnej mszy.

– Byłem bardzo osłabiony. Moja temperatura nie przekraczała 35,7 stopnia – mówi ks. Piotr Napieralski. – W niedzielę popołudniu, 11.10., zadzwoniłem do mojego lekarza. Kazał mi odpoczywać. Jednak zmęczenie nie ustępowało, byłem coraz słabszy. Choć objawy nie były typowe, lekarz uznał, że zrobimy test na koronawirusa. Nie miałem ani silnego kataru, ani jakoś mocno nie kaszlałem. To raczej wyglądało jak zwykłe przeziębienie. Testy miałem robione 15 października, wynik był 16 października, w piątek. Do 25 października włącznie muszę przebywać w izolacji – opowiada ksiądz.

Nie było potrzeby

Sanepid nie zdecydował się szukać wiernych, którzy mieli kontakt z ks. Piotrem.

– Po przeprowadzonym wywiadzie epidemiologicznym przez pracowników PSS-E w Żarach, ustalono, że zakażony od dnia 11.10., czyli od momentów wystąpienia objawów choroby, nie miał bezpośredniego kontaktu z innymi osobami. Ma samodzielne mieszkanie, a posiłki są mu dostarczane. W związku z tym nie było podstaw do objęcia innych osób kwarantanną. Zakażony nie udzielił informacji, jakoby brał udział w Komunii w sobotę, 10.10 – informuje lek. med. Dorota Konaszczuk, specjalista epidemiolog z Lubuskiego Państwowego Inspektoratu Sanitarnego w Gorzowie Wielkopolskim.

Choć ksiądz Piotr mieszka na plebanii z dwoma innymi księżmi, oni nie zostali skierowani na kwarantannę.

– Z proboszczem widziałem się ostatni raz w niedzielę popołudniu, 11 października, a z księdzem Tomaszem nie widziałem się wcale, bo w niedzielny wieczór wrócił z tygodniowych rekolekcji. Więc szczęśliwie udało nam się rozminąć. Mamy na parafii osobne mieszkania, więc kontakt jest ograniczony – opowiada ks. Piotr.

Módlmy się

Ks. Piotr uczy religii w Katolickim Liceum Ogólnokształcącym.

– Od początku epidemii bardzo przejmowałem się rygorami sanitarnymi. Na lekcji miałem zawsze przyłbicę. Ręce dezynfekowałem przed i po lekcjach. Starałem się zawsze zachować odpowiedni dystans. Podobnie w kościele. Dezynfekowałem dłonie przed i po komunii. Sam się zastanawiam, jak się zaraziłem i ciężko jest mi do tego dojść. Przez osłabienie koronawirusem martwię się o swoją kondycję, ponieważ uwielbiam sport, dużo biegam i boję się, że choroba troszkę się na mnie odbije. Pierwsze dni były naprawdę okropne. Praktycznie nie wstawałem z łóżka. Teraz jest już nieco lepiej. Staram się spacerować po mieszkaniu. Czas takiej izolacji poświęciłem modlitwie – opowiada ks. P. Napieralski i poleca „Modlitwę na czas epidemii”: – Okaż nam miłosierdzie, Dobry Ojcze, Wszechmogący Wieczny Boże, który nie chcesz śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i miał życie. Daj zdrowie chorym i odwagę tym, którzy im służą. Wspieraj czuwających nad bezpieczeństwem i pociesz tych, którzy opłakują umarłych. Niech Twoja łaska skruszy twarde serca i podniesie ręce, co bezradnie opadają. Zabierz strach i ześlij Twego Ducha, gdy wołamy: Jezu, ufam Tobie! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Napisz komentarz »