REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Wyspa walczy z wirusem

Opublikowano 16 października 2020, autor: bj

Wypełnione po ostatnie łóżko oddziały w żarskim Szpitalu na Wyspie, odłożone na później plany związane z nadaniem wyższej rangi szpitalowi, a przede wszystkim przesuwane na późniejszy termin operacje.

 Tłok już jest, a mógłby być większy. Nie tylko dlatego, że do żarskiego szpitala trafiają pacjenci z trzech powiatów. Łóżek dla pacjentów z COVID-em jest 9.

Jeszcze na początku tygodnia Szpital na Wyspie w Żarach nerwowo szukał miejsc dla pacjentów, u których został stwierdzony COVID. Na szczęście powstały nowe, w szpitalu w Krośnie Odrzańskim i Gubinie. To pozwoliło uniknąć tworzenia dodatkowych izolatek dla zakażonych w Żarach. Musiałoby się to odbyć kosztem pozostałych łóżek. A łóżka dla pacjentów bez koronawirusa we wszystkich szpitalnych oddziałach już i tak w są zajęte, do ostatniego miejsca.

– To sytuacja na wszystkich oddziałach – przyznaje Jolanta Dankiewicz, prezeska Szpitala na Wyspie w Żarach.

Ale to nie jedyny kłopot. Bo część zaplanowanych zabiegów, na które pacjenci już zostali zakwalifikowani i czekali aż nadejdzie ich termin, została przesunięta.

– To około 25 zabiegów przesuniętych w czasie od początku września – informuje J. Dankiewicz.

Wyższy na razie nie będzie

Ponowny atak wirusa sprawił, że szpital musi też przesunąć w czasie zapowiadane na listopad uzyskanie statusu II stopnia referencyjności. Chodzi o oddział ginekologii. A konkretnie o zabiegi świadczone w szpitalu – operacje onkologiczne i laparoskopowe. Z nadaniem wyższego stopnia wiąże się większe finansowanie. Przy czym szpital musiałby zapewnić także podwójne dyżury lekarzy na oddziale.

– Przesunęliśmy to o miesiąc. Bo sytuacja jest taka, że część lekarzy dojeżdżałaby do nas do pracy z innych szpitali. A wiadomo, jaka jest teraz sytuacja. Chodzi o to, żeby ewentualnie nie było ryzyka przeniesienia zakażenia – zastrzega J. Dankiewicz.

Na razie szpital, zdaniem J. Dankiewicz, problemów kadrowych nie ma. Choć cztery osoby wciąż przebywają w odosobnieniu, z czego dwie pielęgniarki z oddziału wewnętrznego miały pozytywny wynik na koronawirusa, dwie kolejne osoby przebywają na kwarantannie, bo miały kontakt z zakażonymi.

Nie brakuje także środków zabezpieczających.

– Zużywamy bardzo dużo maseczek, nawet 900-1 tys. dziennie, ale czasem zdarza się, że nawet 1 tys. 500. To oczywiście zależy od liczby pacjentów i zabiegów operacyjnych. Mamy jednak bezpieczny zapas – mówi J. Dankiewicz.

Napisz komentarz »