REKLAMA

Samorząd

Kto odszczeka zarzuty?

Opublikowano 16 października 2020, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrz Żagania pochwalił się mieszkańcom, że wygrał w sądzie sprawę z Maksiem. Tyle że sympatyczny kundelek odwołał się od wyroku do sądu drugiej instancji, a ten nakazał rozpatrzyć temat jeszcze raz.

Poszło o list Maksia na profilu na Facebooku Daniela Marchewki, byłego burmistrza Żagania, a prywatnie jego opiekuna. Kundelek – adoptowany z żagańskiego przytuliska na ul. Miodowej psiak – wytknął burmistrzowi Andrzejowi Katarzyńcowi, że zamknął za swojej kadencji przytulisko i do tej pory nie zadbał o to, aby powstało coś w zamian. Tego lata burmistrz chwalił się, że dopiął swego i Zakład Zagospodarowania Odpadów w Marszowie wybuduje schronisko dla zwierząt. 3 września burmistrz ucichł. A to dlatego, że budowa schroniska oddala się, gdyż gminy nie mogą się dogadać, kto pokryje udziały Żar, które nie są zainteresowane inwestycją. A budowę schroniska wyceniono na 1 mln 192 tys. zł.

Gdy Maksio w liście do burmistrza zarzucił Katarzyńcowi, że głosował przeciwko uchwale  dotyczącej budowy schroniska w Marszowie, a wcześniej nasłał kontrolę na żagańskie przytulisko po to, aby je zamknięto, ten mocno się rozzłościł. I pozwał jego pana do sądu, zarzucając Marchewce kłamstwo. Katarzyniec żądał przeprosin i 10 tys. zł na wskazany cel. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze kwestię pieniężną oddalił, przychylając się do przeprosin, o czym burmistrz szybko powiadomił na Facebooku. Marchewka nie zamierzał przepraszać burmistrza i złożył apelację do sądu drugiej instancji. Poznański sąd uznał jego apelację i unieważnił orzeczenie sądu pierwszej instancji. O tym Katarzyniec już nie poinformował mieszkańców. Sprawa w najbliższym czasie trafi do ponownego rozpatrzenia.

– Pan burmistrz Katarzyniec odtrąbił sukces wygrania sprawy z Maksiem w tle. Jego poplecznicy wylali na mnie wiadro pomyj. Kazano mi przepraszać, wyzywano od rudych lisów. Niektórzy popadli w spazmatyczną radość. Chyba przedwcześnie – kwituje Marchewka. – Niezależnie od finału tej groteskowej sprawy wywołanej pozwem pana Andrzeja, zwierzęta dalej są w potrzebie.

Cała sprawa poszła „psu na budę”  A schroniska jak nie było, tak nie ma. Póki co, miasto zarezerwowało na ten cel 270 tys. zł w przyszłorocznym budżecie. Czy jednak inni burmistrzowie i wójtowie zgodzą się na budowę?

Napisz komentarz »