REKLAMA

Zdrowie

Dzieci przenoszą wirusa

Opublikowano 16 października 2020, autor: M. Kozarowicz

– Ostatnie badania wskazują, że dzieci w wydzielinie mają większe stężenie wirusa niż dorośli – mówi Rafał Kołsut, pediatra i lekarz naczelny Szpitala na Wyspie w Żarach.

Dzieci, nawet jeśli nie mają objawów, mogą być zakażone koronawirusem i mogą zakażać innych. Zdecydowana większość dzieci przechodzi Covid-19 łagodnie. I jest to tym bardziej niebezpieczne, bo przez brak objawów bliscy mogą nawet nie wiedzieć o zakażeniu.

– Dzieci są doskonałymi pasami transmisyjnymi – mówi Rafał Kołsut, pediatra i lekarz naczelny szpitala na Wyspie w Żarach. – Wskazują na to wszystkie najnowsze badania. O tym, że dzieci przenoszą koronawirusa, najlepiej świadczy fakt, że teraz mamy ogromną liczbę zachorowań w grupie 30-40 latków, czyli rodziców. Wiosną nie obserwowaliśmy w tej grupie zakażeń, a wtedy dzieci nie chodziły do szkoły. Tym samym statystyki praktycznie nie mówiły, o chorych w tej grupie wiekowej. Teraz tendencja jest zdecydowanie odwrotna i liczba zakażonych jest wysoka. Faktycznie, są to osoby w kwiecie wieku, zdrowe, które przechodzą zakażenie dość łagodnie, ale są też przypadki, które zakończyły się tragicznie – wyjaśnia lekarz.

Wirus lubi dzieci

Choć dzieci w większości przypadków łagodnie przechodzą koronawirusa, to odgrywają znaczną rolę w jego przenoszeniu.

– Ostatnie badania wskazują, że dzieci w wydzielinie mają większe stężenie wirusa niż dorośli – mówi R. Kołsut.

Coraz częściej mówi się o tym, że szkoły powinny być zamknięte.

– Nie mnie to oceniać, jestem lekarzem. Uważam jednak, że przeszliśmy z jednej skrajności w drugą. Wiosną wszystko było zamknięte, teraz zaś jest za dużo pobłażania. Tak naprawdę nie chodzi o to, żeby zamykać szkoły, tylko żeby ratować szpitale. Musimy zatroszczyć się o to, żeby nie zamykać oddziałów. Są inne choroby niż koronawirus i jeżeli nie będziemy ich leczyć, będziemy mieć niedługo ogromny problem. To powinno być naszym wspólnym celem, trzeba ratować szpitale. Musimy zatem patrzeć na szkoły w szerszym kontekście. Wydaje mi się, że większe zdanie powinni mieć do powiedzenia dyrektorzy. To oni wiedzą, czy mogą egzekwować w swoich szkołach wszystkie zalecenia sanitarne. Wiedzą, czy coś nie działa, czy przestrzeń nie jest zbyt mała, by zapobiec kontaktowaniu się ze sobą dzieci – mówi R. Kołsut.

Dzieci w większości przypadków przechodzą wirusa bezobjawowo.

– Nie ma objawu, który pomaga diagnozować dzieci czy odróżnić Covid od grypy. Niestety, nie ma takiej możliwości, by przebadać wszystkie dzieci. Potwierdzić Covid mogą tylko testy. Nie popadajmy też w skrajność. Nie ma potrzeby, by z każdym katarem czy kichnięciem biec po skierowanie na test na Covid, ale najważniejsza jest tu obserwacja dzieci i dopiero kiedy objawy będą się nasilać, należy skontaktować się z lekarzem, który podejmie decyzję co do dalszego postępowania – wyjaśnia lekarz.

Separować seniorów

Seniorzy stanowią najbardziej zagrożoną grupę, to właśnie wśród nich śmiertelność jest najwyższa.

– Zdecydowanie powinniśmy chronić seniorów. Muszą być absolutnie izolowani. Teraz nie powinno być tak, że dziadkowie odbierają dzieciaki ze szkoły. Dzieci mogą chorować bezobjawowo i tak też zazwyczaj jest, ale zarażenie seniorów może mieć już bardzo poważne konsekwencje – wyjaśnia lekarz.

Napisz komentarz »