REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Topór wciąż wisi

Opublikowano 25 września 2020, autor: bj

Nie ma zgody na wycinkę ponad 600 drzew. Ani pewności, czy zostaną uratowane.

Wydania pozwolenia na wycinkę 633 drzew, o co wnosiło PKP PLK, odmówiło Starostwo Powiatowe w Żarach. Chodzi o drzewa rosnące wzdłuż nasypu, które nie są oddzielone od lasu, np. drogą, która mógłby go zabezpieczać przed iskrą od przejeżdżających pociągów. Spora ich część rośnie pomiędzy ul. Strażacką a wiaduktem przy al. Wojska Polskiego w Żarach. Pod piły mają iść nie tylko krzewy czy drzewa owocowe, ale klony, akacje, graby, brzozy, olchy, osiki, sosny, jesiony, buki, dęby, lipy, czeremchy, jarzębiny i topole.

– Odmówiliśmy zgody na wycinkę, sugerując, żeby kolej wykorzystała do swoich celów istniejące, przedwojenne pasy przeciwpożarowe – mówi Józef Radzion, starosta.

 

Mocno niepewny los

Na pewno nie będzie to koniec sprawy. Urzędnicy spodziewają się odwołania od swojej decyzji. I mają rację.

– Odpowiadając ad hoc, nie znając szczegółów, bo nie otrzymaliśmy jeszcze decyzji, informuję, że będziemy się odwoływać, ponieważ jesteśmy zobowiązani przepisami do utworzenia pasa przeciwpożarowego, a zatem musimy go wykonać – komentuje Radosław Śledziński z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

– Samorządowe Kolegium Odwoławcze może sprawę zwrócić do ponownego rozpatrzenia. Może też wydać swoją decyzję, która już będzie dla nas wiążąca. Natomiast PKP może złożyć nowy wniosek, już na bazie nowych przepisów – dodaje J. Radzion (chodzi o wniosek na oczyszczenie terenu, które pozwoli na utworzenie pasów przeciwpożarowych). – W tym przypadku prawdopodobnie nie będzie wyjścia, by nie wydać zgody – zastrzega J. Radzion.

Pasy przeciwpożarowe, które planuje PKP, mają mieć 4 metry szerokości.

– Tyle wynoszą współczesne normy. Te przedwojenne, które istnieją na zachowanych mapach i które można by odnowić, mają szerokość 1-1,5 metra – dodaje J. Radzion.

– Tę sprawę próbujemy przeciągać od 2 lat. Niestety, obawiam się, że mógł nadejść jej kres – kończy J. Radzion.

Czy kres sprawy będzie oznaczał kres drzew przy torach?

Wielkie cięcie PKP zaczęło w 2018. Na pierwszy ogień poszły lipy rosnące w rejonie żarskiego dworca. Potem PKP wzięło się za drzewa rosnące w odległości 15 metrów od torów, wzdłuż linii kolejowych. Padło kilkadziesiąt tysięcy drzew w całym powiecie. Uzasadnieniem było bezpieczeństwo ruchu kolejowego. Rozpoczęły się protesty ekologów i mieszkańców, gdy pilarze pojawiali się w kolejnych miejscach w Żarach. O pozwolenie na dalsze cięcie w Żarach PKP walczyło w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. SKO nakazało zająć się sprawą urzędnikom ze Starostwa Powiatowego. Stąd ostatnia odmowna decyzja. Jednak nie przesądza ona o losie drzew.

Napisz komentarz »