REKLAMA

Sport

Sędzia nie widział ręki

Opublikowano 25 września 2020, autor: Piotr Piotrowski

Czwartoligowcy z Żagania zremisowali 1:1 ze Stilonem Gorzów Wlkp., choć mogli wygrać, gdyby sędzia podyktował rzut karny, którego domagali się po zagraniu ręką w polu karnym przez zawodnika gości.

Czarni przystąpili do sobotniego meczu (19.09.) z gorzowianami bez pauzującego za kartki Tomasza Urbana i chorego Kacpra Kuleczki. Ciągle uraz leczy również ich napastnik, Marcin Jankowski. Mimo osłabienia i kontrowersyjnego sędziowania, żaganianie zdołali zremisować ze Stilonem.

Pierwsze dwadzieścia minut gry to przewaga gości, którzy co chwilę zagrażali bramce Czarnych, niesieni dopingiem licznej, 150-osobowej grupy swoich szalikowców. Żaganianie kontrowali. W 17. minucie, po jednej z takich kontr, domagali się rzutu karnego, po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym przez gracza gości. Niestety, sędzia – mylący się tego dnia dość często na ich niekorzyść – był nieubłagany. Jedenastki nie było, za to po chwili gola zdobyli gorzowianie. W 22. minucie Myroslav Taranenko wykorzystał błąd Janusza Szkarapata i nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem żaganian, posyłając piłkę do siatki. Czarni ruszyli do odrabiania strat. Trzy minuty przed przerwą, akcję zainicjował w środku pola Tomasz Jakubas, przejmując piłkę i podając ją Łukaszowi Adamczykowi. Ten pognał lewą stroną, uciekając obrońcom Stilonu, po czym dośrodkował piłkę w pole karne, wprost pod nadbiegającego Wojciecha Glanca, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Goście mieli okazję jeszcze przed przerwą, ale najpierw strzał Wojciecha Kurlapskiego ładnie obronił Łukasz Jeżak, a następnie Taranenko trafił futbolówką w słupek. Mimo że był na pozycji spalonej, sędzia nie przerwał akcji.

Pozostał niesmak

Obojętny wobec kontrowersyjnych decyzji sędziego nie pozostał trener Czarnych, Sebastian Horodyski, który kilkakrotnie nie wytrzymał i skrytykował pracę głównego arbitra i jego asystentów. W drugiej połowie sędzia ukarał go żółtą kartką. W 47. i 52. minucie bramce gości zagroził wprowadzony po przerwie Zbigniew Mastalerz. Za pierwszym razem jego strzał obronił bramkarz Stilonu, za drugim uderzenie pomocnika gospodarzy było niecelne. Potem gra Czarnych siadła, do głosu doszli rywale, którzy najlepszą okazję stworzyli w 61. minucie. Na szczęście, strzał Taranenki instynktownie obronił Jeżak. Kwadrans później świetną okazję miał Krystian Chruścicki, ale mając przed sobą tylko bramkarza, posłał piłkę nad poprzeczką. W polu karnym gości doszło jeszcze dwukrotnie do kontrowersyjnych sytuacji, po których Czarni domagali się rzutu karnego. Ale i tu sędzia nie widział zagrania ręką u rywali żaganian.

– Nie chcę oceniać pracy sędziego, ale co najmniej jeden karny nam się dzisiaj należał. Prawie wszyscy, poza arbitrem, widzieli zagranie ręką w polu karnym. Mimo kadrowych osłabień, drużyna dzisiaj zagrała ambitnie, do końca walcząc o pełną pule, za co chłopakom bardzo dziękuję – powiedział po meczu trener Czarnych, Sebastian Horodyski.

MKS Czarni Żagań 1957 – Stilon Prosupport Gorzów Wlkp. 1:1 (1:1)
Bramki: Glanc (42. min) – Taranenko (22. min)
MKS Czarni: Jeżak – Witczak, Dziewiątak, Szkarapat, Jakubas (od 46. min Mastalerz), Kowalski, Chruścicki (od 86. min Martyniak), Skiba (od 69. min Szkarapat), Wypych, Adamczyk, Glanc (od 83. min David Drozdek dos Santos)
Napisz komentarz »