REKLAMA

Kultura, Oświata

Oszczędzanie na dzieciach

Opublikowano 18 września 2020, autor: jb

-Trzy tygodnie nasze dzieci chodziły do szkoły jako dwie odrębne klasy, teraz mają być jedną. Dlaczego takie zmiany wprowadza się już po rozpoczęciu roku szkolnego ? – pytają rodzice uczniów z Wiechlic.

W Wiechlicach naukę w pierwszej klasie rozpoczęły dwie grupy. Zamiast klasy IA i IB od poniedziałku, 21 września, mają być teraz jedną.

Na to nie chcą zgodzić się rodzice.

– O tym, że są w ogóle takie plany dowiedzieliśmy się z plotek – mówią nam rodzice. -Nikt nam oficjalnie tego nie powiedział – mówi pani Dorota.

-Nie wiemy czy ktoś by nas wcześniej poinformował o takich planach, czy tylko by nas postawili przed faktem dokonanym.A może w poniedziałek same dzieci dowiedziałyby się, że są teraz tylko jedną klasą? – zastanawia się pan Zbigniew.

-Najgorsze jest to, że to wszystko zostało ustalone poza nami, nikt z nami tego nie konsultował i nie pytał o zdanie – dodaje pani Monika.

Rodzice mają wątpliwości już na kolejne lata.

-Ledwo dzieci poszły do szkoły, już im się wszystko zmienia. Poznały już swoich kolegów, wychowawczynie, przyzwyczaiły się – słyszymy od rodziców.

-Mamy pandemię, tyle mówi się o bezpieczeństwie. Chyba lepiej jest prowadzić zajęcia w mniejszych grupach. Na zebranie, zorganizowane na naszą prośbę w sprawie połączenia klas, pani dyrektor ostatecznie zaprosiła nas do sali gimnastycznej, a nie do tej małej, w której mają się uczyć nasze dzieci.Czyli co, na zebranie ta klasa jednak jest za mała? – dziwi się pani Dorota.

Przyszło mniej

Dyrektor szkoły Cecylia Brodzińska zmiany tłumaczy liczbami.

-Połączenie wymusiła zmiana liczby dzieci w klasach pierwszych. Pierwszego września okazało się, że na zajęcia do szkoły nie zgłosiły się wszystkie dzieci. Wiedzieliśmy, że w rejestrze gminy do naszej szkoły w tym roku przypada ponad 30 dzieci. Dopiero we wrześniu okazało się, że na zajęcia tak naprawdę przyszły 24 dzieci – mówi C. Brodzińska. – Było dwóch wychowawców w klasach pierwszych, teraz zostanie jeden, drugi idzie do przedszkola, nikt nie traci pracy. Raczej unikamy takich sytuacji, ale to jest pierwsza klasa, oni dopiero zaczynają.  – dodaje.

Dyrektorka zapewnia też, że szkoła do nauki w czasie pandemii jest przygotowana.

-Wiem, że rodzice zwracają uwagę na liczebność klas w związku z koronawirusem, ale my mamy wprowadzone procedury i już wdrożone. Dodatkowo zakupimy lampę, jak się stosuje np. w szpitalach do odkażania, żeby było skuteczniejsze. – mówi C. Brodzińska.

Rodzice zwracają też uwagę na to, że w innych szkołach na wsiach gminy Szprotawa, są mniej liczne klasy.

– Ja nie jestem osobą decyzyjną w sprawie tamtych szkół. Rachunek ekonomiczny ma znaczenie, jeżeli oddział kosztuje 100 tys. zł rocznie, to to nie jest bez znaczenia – mówi dyrektorka.

 

Krzywdy nie ma

Pomimo próśb rodziców, nie ma zgody na to, by utrzymać dwie osobne klasy pierwsze. -Postanowiliśmy, że zrobimy jeden oddział, bo na dwa fizycznie uczniów jest za mało. Nawet w szkole społecznej w Szprotawie w klasie jest po 20 dzieci. Dzieciom żadna krzywda się nie dzieje-przekonuje burmistrz Mirosław Gąsik.

-Niech urzędnicy nie oszczędzają na dzieciach, tylko wezmą się za siebie. Lepiej niech popatrzą ile stanowisk jest natworzonych nawet w Urzędzie Miasta. Na ich pensje pieniądze jakoś się znalazły – kwitują rodzice.

Napisz komentarz »