REKLAMA

Samorząd

Boją się wirusa czy mieszkańców?

Opublikowano 28 sierpnia 2020, autor: Norbert Królik

Kolejna sesja w żarskim Urzędzie Miasta odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Wstęp na nią mieli tylko radni na czele z przewodniczącym Marianem Popławskim i Danutą Madej, burmistrz Żar wraz z zastępcami.

Czego boją się żarscy radni i burmistrzowie?

Na sesję, na której podejmują najważniejsze decyzje dla mieszkańców, nie chcą nikogo wpuścić, zasłaniając się epidemią koronawirusa, ale na otwarte, masowe imprezy organizowane przez zaprzyjaźnione organizacje chętnie mieszkańców zapraszają, a nawet sami w nich uczestniczą.

Dwa oblicza Mariana

Marian Popławski, przewodniczący Rady Miasta, który jest odpowiedzialny za organizację pracy rady, bez obaw zaprasza na swoim Facebooku mieszkańców na spacery po zamku z naczelnikiem Brzezińskim czy na hiphopowo-sportowe zakończenie wakacji organizowane przez zaprzyjaźnionych i będących z nim w koalicji radnych. Zaprasza też na Jarmark Miodu i Wina, gdzie z pewnością o zachowanie dystansu społecznego nie będzie łatwo, a na sesji Rady Miasta zamyka się w sali konferencyjnej Ratusza i informuje, że mieszkańcy w związku z obostrzeniami związanymi z epidemią Covid nie mogą w niej uczestniczyć.

Trudno też uwierzyć, że radni nie chodzą na zakupy do marketów czy galerii i że w te wakacje jak jeden mąż zrezygnowali z wczasów i przesiedzieli zamknięci w domach z powodu epidemii. 

Niech zrezygnują z mandatów

Być może pan przewodniczący zapomniał, że mandat radnego otrzymał od mieszkańców i to dla ich dobra powinien działać, a nie promować imprezy kolegów. Ale jeśli radni tak bardzo boją się mieszkańców na sesjach, to dla świętego spokoju niech złożą mandaty i zrezygnują z pokaźnych diet, który wynoszą od 1 tys. 500 zł do ponad 2 tys. zł miesięcznie w przypadku przewodniczącego.

Napisz komentarz »