REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zaniósł troski żaran na Jasną Górę pieszo

Opublikowano 28 sierpnia 2020, autor: Norbert Królik

Jacek Stroynowski (61 l.), żarski radny z PiS, w sierpniu pielgrzymował pieszo na Jasną Górę. Towarzyszyła mu małżonka, która ostatnie 80 km przejechała pociągiem. Radny nie poddał się i pielgrzymkę dokończył samotnie.

W ręku krzyż, na plecach bagaże, a na nogach sandały – tak wyglądał pielgrzym Jacek Stroynowki, który w sierpniu pieszo pielgrzymował na Jasną Górę w Częstochowie. W deszczu, upale, z poranionymi nogami wędrował, żeby zanieść przed tron Matki Bożej intencje, prośby i troski mieszkańców Żar.

– Mimo wielkiego bólu, ogromnych odcisków, które miałem już od pierwszego dnia pielgrzymki, nie mogłem zrezygnować, nie mogłem zawieść ludzi, którzy prosili, żebym zaniósł ich intencje na Jasną Górę – mówi J. Stroynowski.

Samotnie, bo epidemia

Radny wraz z małżonką zdecydował się pójść w tym roku na pielgrzymkę samotnie w związku z ograniczeniami związanymi z epidemią.

– Było ciężko, bo musieliśmy nieść bagaże i namiot, do tego pogoda nie sprzyjała. Najpierw padał deszcz, który nas doszczętnie przemoczył, a potem zaczęły się upały. Mieliśmy z żoną tylko sprawdzone na poprzednich pielgrzymkach sandały, ale okazało się, że już tak dobrze nie układają się na nodze i po pierwszych dniach wędrówki pojawiły się pęcherze. Do tego doszły odparzenia i odbicia, bo szliśmy głównie drogami asfaltowymi. Gdy były upały, temperatura drogi dochodziła nawet do 50 stopni. Każdy krok łączył się z ogromnym bólem, ale nie mogłem się poddać – opowiada radny.

Odnowili ślubowanie

J. Stroynowski wraz z żoną pielgrzymuje pieszo na Jasną Górę co roku już od czasów studenckich. Trzydzieści lat temu wzięli nawet ślub podczas takiej pielgrzymki, w Trzebnicy. W tym roku w 30. rocznicę ślubu postanowili w tym samym miejscu odnowić złożone ślubowanie. Udało się. Dalsza droga na Jasną Górę okazała się jednak za ciężka dla małżonki radnego, której nogi odmówiły posłuszeństwa 80 km przed Częstochową.

– Odwiozłem żonę do Częstochowy pociągiem, a następnie wróciłem na szlak. Było tak gorąco, że szedłem w nocy, a w dzień szukałem cienia, w którym mógłbym odpocząć – opowiada radny.

Na Jasną Górę dotarł 12 sierpnia, po 12 dniach wyczerpującej wędrówki.

– Mimo trudu, cierpienia, poranionych nóg warto było – mówi radny, który pracuje jako katecheta w Społecznej Szkole Podstawowej w Żarach.

Napisz komentarz »