REKLAMA

Sport

Zorza wyrwała zwycięstwo

Opublikowano 28 sierpnia 2020, autor: Sławomir Janusz

Nie ma się co oszukiwać. Porażka Promienia w Ochli to spora niespodzianka. – Sami sobie zrobiliśmy krzywdę. Po własnych błędach straciliśmy trzy bramki ? mówi Łukasz Czyżyk, trener zespołu z Żar. – Takie mecze nie zdarzają się codziennie. A już wygrana z drużyną, która przerasta nas logistycznie, administracyjnie i finansowo, to świetna sprawa ? odpowiada Michał Grzelczyk, szkoleniowiec Zorzy.

Kibice Promienia przeżywali w niedzielę (23.08.) bolesne deja vu. Końcówka poprzedniego sezonu (przełom października i listopada) przyniosła dwie podobne niespodzianki. Najpierw Promień przegrał 4:3 w Czerwieńsku (prowadził już 2:0), a potem 4:2 z Odrą Bytom Odrzański (prowadził 2:1). W ten sposób na ostatniej prostej żaran wyprzedził Nietków, co w połączeniu z pandemią dało Odrze awans.

W Ochli koszmarny scenariusz się powtórzył. Pierwsza połowa, poza golami Marka Wolaka, miała trzy kluczowe momenty. Na początku spotkania strach obleciał arbitra. Już w 4. min powinien wywalić z boiska bramkarza gospodarzy (faul poza polem karnym), ale postanowił go oszczędzić pokazując jedynie żółtko. Chwilę później kontuzję złapał Piotrek Czarnota i w jego miejsce na boisku zameldował się Kamil Dados. W samej końcówce, przy prowadzeniu gości 2:0, żaranie sfaulowali rywala w polu karnym i dali Zorzy złapać oddech.

– Wynik był już ustawiony, ale nie potrafiliśmy utrzymać koncentracji. Popełniliśmy błąd przy podwajaniu i zrobiło się 2:1 ? tłumaczy Ł. Czyżyk. – Po zmianie stron straciliśmy pewność siebie. To drugi mecz z rzędu, w którym kiepsko wyglądamy w drugiej połowie. Nie wiem, czy zawodnicy nie wytrzymują motorycznie, czy chodzi raczej o aspekty psychologiczne ? dodaje.

A jak mecz wyglądał z perspektywy zwycięzców?

– Przy 2:0 mogliśmy zwiesić głowy i rozejść się do domów. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że na boisku gra przede wszystkim serducho ? mówi M. Grzelczyk.

Ochla zaczęła mecz z Promienień cofnięta. Miejscowi szybko doszli jednak do wniosku, że to nie ich styl. Postanowili zaryzykować.

– Trener, my nie lubimy kalkulować, cofać się, przesuwać i czekać. Wróćmy do tego, co zawsze. Z takim apelem zwrócili się do mnie zawodnicy ? relacjonuje M. Grzelczyk. – Faktycznie uznałem, że dość już respektu dla rywala. Trzeba było ruszyć ? dodaje.

Zorza wyrównała pięć minut po zmianie stron. Sprytną główką popisał się kapitan Łukasz Janus. Promień w dalszym ciągu prowadził grę. Miał nawet doskonałe okazje (słupek, poprzeczka, sam na sam Wolaka), ale bramki strzelała już tylko Zorza. Najpierw głową doświadczony Tomasz Wasielewski, a tuż przed końcowym gwizdkiem dużym spokojem w sytuacji jeden na jednego z Manuelem Kowalskim wykazał się Oskar Blinkiewicz.

Co wiemy po niedzielnym meczu? Przede wszystkim upadł mit, że Zorza jest wysoko w tabeli, bo nie miała jeszcze solidnego rywala. Ochla to ambitny zespół, który zwłaszcza na własnym stadionie może wygrać z każdym. A Promień musi się nauczyć „zabijać” spotkania, bo w trudnych momentach w ataku brakuje naszym piłkarzom cierpliwości.

W ten weekend Promień spróbuje się odkuć w meczu z Chynowianką (sobota, godzina 17.00). Zorza zagra w Grabiku (niedziela, 16.00).

– To dla mnie najważniejsze starcie. Po Grabiku ciągnie się za mną wstyd. W poprzednim sezonie daliśmy z nimi ogromną plamę. Prowadziliśmy 5:2, a przegraliśmy 7:6. Czas na rewanż ? zapowiada M. Grzelczyk.

Zorza Ochla ? Promień Żary 4:2 (1:2)

Bramki: Jaszkiewicz (45+1 min ? karny), Janus (51. min), Wasielewski (75. min), Blinkiewicz (90+4 min) ? Wolak 2 (20. min, 35. min – karny)

Promień Żary: Kowalski ? Homik, Rogalski, Suski, Wiliński ? Nowak, Frankovych, Krukowski, Czarnota (od 11. min Dados, od 74. min Dzikowicz) ? Kononowicz (od 62. min Księżniak), Wolak.

Zorza: Głowacki ? Jaszkiewicz, Jurkowski (od 70. min Hirsch), Słonecki (od 68. min Soiński), Hausler, Janus, Konopacki (od 55. min Zajączkowski), Bargieł, Godzisz ( od 46. min Max Chmielak), Kijowski (od 58. min Wasielewski), Kobusiński (od 60. min Blinkiewicz).

Żółte kartki: Głowacki, Konopacki, Blinkiewicz.

Napisz komentarz »