REKLAMA

Sport

Koronawirus na boisku

Opublikowano 28 sierpnia 2020, autor: Piotr Piotrowski, współpraca S. Janusz

Szprotawscy piłkarze są pod nadzorem epidemiologicznym. Podczas meczu z Siedliskiem mieli kontakt z zawodnikiem zakażonym koronawirusem.

W niedzielę, 23 sierpnia, Sprotavia miała grać mecz ligowy w klasie okręgowej z Budowlanymi Lubsko. Spotkanie zostało odwołane, bo piłkarze ze Szprotawy trafili pod nadzór Sanepidu.

– Tydzień wcześniej zawodnicy Sprotavii grali mecz w Siedlisku, a u jednego z piłkarzy Siedliska wykryto koronawirus – mówi Katarzyna Wojciechowska z biura prasowego Urzędu Wojewódzkiego. – Obecnie są pod nadzorem epidemiologicznym.

W tej sytuacji, ze względów bezpieczeństwa, kierownictwo szprotawskiego klubu odwołało mecz z Budowlanymi.

– Codziennie kontrolujemy sobie temperaturę ciała, obserwujemy, czy mamy jakieś objawy COVID-19 – mówi trener Sprotavii, Andrzej Wilczacki. – Odpukać, nikt z nas nie ma żadnych oznak tej choroby.

Przez tydzień piłkarze izolowali się, zaprzestali też treningów.

Bez smaku i węchu

Zakażony COVID-em piłkarz z Siedliska czuje się w miarę dobrze. W rozmowie z „Regionalną” podkreśla jednak, że stracił smak i węch.

– W meczu ze Sprotavią czułem się dobrze. Trochę tylko bolała mnie głowa. Objawy wyszły dopiero w środę rano. Coś zjadłem i nie czułem smaku. Poperfumowałem się i nie czułem zapachu. Natychmiast zacząłem działać – zdradza w rozmowie z dziennikarzem. – Zadzwoniłem do mamy, a mama do pielęgniarki, która podpowiedziała, żebym na wszelki wypadek pojechał na testy.

O tym, że ma koronawirusa, dowiedział się w ubiegły piątek, 21 sierpnia. Trafił do zielonogórskiego izolatorium.

– Zrobiłem to z myślą o rodzinie, o żonie i dwójce dzieci. Są na kwarantannie, ale jeśli za kilka dni okaże się, że nie są zarażeni, to będą mogli normalnie funkcjonować. A gdybym został w domu, to oni musieliby ze mną siedzieć 17 dni, z ryzykiem, że jednak się zarażą – tłumaczy.

Piłkarz nadal nie ma smaku i węchu. I trochę go boli głowa. Przyznaje, że nie wie, od kogo mógł się zarazić.

– Pewnie ktoś przechodził chorobę bezobjawowo, miałem z nim styczność i tyle. Może w sklepie czegoś dotykał, a później ja to dotykałem? Może w pracy? Może na meczu? Kto to wie? – zastanawia się.

Piłkarze z Siedliska mieli wykonane testy na obecność koronawirusa. Wszystkie wyniki wyszły negatywne.

Napisz komentarz »