REKLAMA

Samorząd

Referendum nie będzie. Przynajmniej na razie

Opublikowano 21 sierpnia 2020, autor: bj

Było zbieranie podpisów, spotkania, rozmowy, ale zbyt późno zostały rozwieszone ogłoszenia o referendum. I dlatego komisarz wyborczy odmówił jego przeprowadzenia. Burmistrz Janusz Dudojć przechodzi do natarcia – zarzuca poświadczenie nieprawdy i straszy prokuratorem.

O odrzuceniu wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza Lubska przed upływem kadencji poinformował w poniedziałek, 17.08. Stanisław Blonkowski, komisarz wyborczy z zielonogórskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Przypomnijmy. Powiadomienie o zamiarze odwołania burmistrza i Rady Miasta wpłynęło 10.06. do Ratusza, jednocześnie zostało wysłane do Krajowego Biura Wyborczego w Zielonej Górze. By wniosek mógł być rozpatrzony pozytywnie, musiało go poprzeć 10 procent  uprawnionych do głosowania, czyli około 1 tys. 460 osób. Podpisy zbierało 20 osób. Zebrano ich ostatecznie 1 tys. 804.

We wniosku w sprawie referendum pojawiły się trzy zarzuty wobec J. Dudojcia – podejmowania działań na szkodę mieszkańców, nieudolnego zarządzania Urzędem Miasta oraz lekceważenia sołtysów i mieszkańców wsi. Wszystkie poparte argumentami, wśród nich – próba likwidacji szkoły, wyzbywanie się majątku gminnego i przenoszenie instytucji do gorszych lokalizacji, głosowanie radnych z komitetu J. Dudojcia „pod dyktando”, niszczenie kultury, drastyczne podniesienie opłat za cmentarze, zastraszanie dyrektorów, odbieranie im dodatków, zwalnianie pracowników, narażanie gminy na koszty sądowe w związku z tym, brak współpracy z sołectwami, aroganckie zachowania w stosunku do sołtysów, próba odebrania sprzętu należącego do sołectw.

Pośpieszyli się?

Wniosek o referendum w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miasta, wraz z podpisami, wpłynął 6.08. do zielonogórskiej siedziby KBW. Kilka dni przed ostatecznym terminem, który wypadał 9.08.

– Przepisy wymagają, aby w czasie pomiędzy powiadomieniem burmistrza o zamiarze przeprowadzenia referendum a złożeniem wniosku w tej sprawie u komisarza wyborczego zostały rozwieszone na terenie gminy ogłoszenia o zamiarze przeprowadzenia referendum. Powinny być umieszczone na tablicach ogłoszeń, słupach czy przystankach autobusowych. Nie ma znaczenia, że ostateczny termin przypadał później. Skoro złożyli wniosek u komisarza, to powinno to być załatwione do momentu złożenia – wyjaśnia S. Blonkowski.

Dopowiada przy okazji, że w chwili składania wniosku (6.08.) Barbara Sobótkiewicz, pełnomocnik komitetu referendalnego nie potrafiła odpowiedzieć, czy został spełniony obowiązek informowania mieszkańców poprzez rozwieszanie ogłoszeń. Dlatego została zobowiązana do udzielenia tej informacji komisarzowi w ciągu 5 dni, najdalej do 11.08..

– To zostało wykonane 9.08. Pani Sobótkiewicz potwierdziła, że ogłoszenia zostały rozwieszone w dniu 4.08. Z kolei burmistrz poinformował, że inicjator referendum podał tę informację dopiero 7.08. Jako dowody dołączył pisma z datami wpływu do Urzędu Miejskiego i Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy, zarządcy słupów ogłoszeniowych – mówi S. Blonkowski.

W podpisy już nie zaglądali

S. Blonkowski przyznaje, że urzędnicy delegatury wobec tego nie analizowali dalej wniosku.

– Nie sprawdzaliśmy podpisów. W tej sytuacji, wobec niewypełnienia procedur, nie było to uzasadnione – dopowiada S. Blonkowski.

Wydanie postanowienia o odrzuceniu wniosku o referendum było formalnością. Inicjatorzy referendum mogą w tej sprawie w ciągu 14 dni złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp.

To zostało ukartowane?

O komentarz prosimy B. Sobótkiewicz.

– My od początku prosiliśmy o komplet informacji odnośnie tego, co jesteśmy zobowiązani zrobić. Usłyszeliśmy w odpowiedzi, że skoro organizujemy referendum, to powinniśmy to wiedzieć. Krótko mówiąc, nie zostaliśmy w pełni poinformowani – mówi B. Sobótkiewicz. I dodaje: – Można odnieść wrażenie, że to zostało ukartowane.

Przyznaje, że inicjatorzy referendum na razie nie podjęli decyzji, co dalej. Ale ta zostanie podjęta wspólnie, podczas zebrania.

– Najprawdopodobniej będziemy składać skargę. Bo ponowne zbieranie podpisów może się odbyć dopiero po upływie 9 miesięcy – argumentuje B. Sobótkiewicz. I wypomina burmistrzowi wylanie na komitet referendalny fali hejtu.

Doniesie na prokuraturę?

Sam J. Dudojć nie ukrywa zadowolenia.

– Zarzuty wobec mnie i radnych niewiele miały wspólnego z faktami. Samo zbieranie podpisów odbywało się wraz z przekazywaniem nieprawdziwych informacji na temat burmistrza i rady. A przecież to dla nas bardzo ważny moment, przygotowujemy dokumentację do konsolidacji zadłużenia gminy. Dlatego już mieliśmy pytania o referendum, bo przecież to ma wpływ na sytuację gminy – komentuje J. Dudojć. I przechodzi do ataku. – Moim zdaniem informacja o rozwieszonych ogłoszeniach, których nie było, to poświadczenie nieprawdy u komisarza wyborczego. Dlatego uważam, że są podstawy do działań dla odpowiednich organów. Obecnie konsultujemy tę sprawę z prawnikami, ale rozważam powiadomienie prokuratury – dorzuca J. Dudojć.

Komitet referendalny decyzję, co od dalszych kroków, przekazać ma do wiadomości publicznej w ciągu kilku dni.

Napisz komentarz »