REKLAMA

Samorząd

Umarł król, niech żyje król!

Opublikowano 21 sierpnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Mirosław Gąsik wrócił do pracy w gabinecie burmistrza Szprotawy. Sąd drugiej instancji pozytywnie rozpatrzył jego zażalenie na zakaz pełnienia funkcji, wydany przez żagański sąd.

Przypomnijmy, Mirosław Gąsik opuścił areszt 17 lipca, po 9 miesiącach aresztu i wpłaceniu kaucji w wysokości 100 tys. zł. Czeka go proces. Jest oskarżony o przyjęcie łapówki w wysokości 500 tys. zł od przedsiębiorcy, którym w rzeczywistości był agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pieniądze w jego imieniu miał przyjąć szprotawski ksiądz, Ryszard S. Burmistrz twierdzi, że jest niewinny i ksiądz nigdy nie reprezentował go w żadnych rozmowach z inwestorem.

Sąd Rejonowy w Żaganiu orzekł wobec M. Gąsika zakaz pełnienia funkcji w samorządzie. Od tej decyzji M. Gąsik złożył zażalenie do zielonogórskiego Sądu Okręgowego. Ten, na posiedzeniu 19 sierpnia, zniósł zakaz. Rozstrzygnięcie jest prawomocne, więc burmistrz mógł wrócić do pracy w Ratuszu już następnego dnia.

– Sąd drugiej instancji podzielił nasze zdanie, że na tym etapie postępowania nie jest konieczny środek zapobiegawczy w postaci zakazu pełnienia funkcji burmistrza – mówi „Regionalnej” obrońca Gąsika, Marcin Siemiątkowski. – Tym bardziej, że sprawa przyjęcia łapówki jest wątpliwa, a wyrok nie jest sprawą oczywistą – przekonuje mecenas.

Czułe powitanie

W czwartek, 20 sierpnia, burmistrz przyszedł rano do pracy, witany przed Ratuszem przez swoich zwolenników. Były uściski, kwiaty i cukierki krówki.

– Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone. Wierzę, że prawda się obroni i wkrótce dowiodę swojej niewinności – oznajmił pod Ratuszem M. Gąsik. – To jest taki mały triumf w tej wojnie, która ciągle trwa. Czego się teraz obawiam? Małych i niekompetentnych ludzi, którzy źle mi życzą.

– Podsłuchu CBA! – ironizował jeden z radnych z koalicji burmistrza, Roman Pakuła.

 

Sama słodycz

Gąsik zapowiada zmiany w Urzędzie Miasta. Będzie zmieniać to, co podczas jego nieobecności zmieniła p.o. burmistrza, Ewa Gancarz.

– Będę starał się odwrócić i naprawić to, co się da – zaznacza, podkreślając, że jeszcze nie wie, czy zlikwiduje stanowisko wiceburmistrza, reaktywowane przez Gancarz.

Gąsik dodaje, że musi spotkać się z E. Gancarz, aby mogła mu przekazać bieżące informacje.

W czwartek, tuż po wejściu do Ratusza, burmistrz dostał klucz do swojego gabinetu, po czym zaprosił do niego swoich zwolenników. Kwiaty pojawiły się w wazonach, a w miseczce na stole – krówki, które wsypała do niej Dorota Grzeszczak, była naczelniczka wydziału oświaty w Ratuszu, zdegradowana przez Gancarz do roli inspektora.

– To ulubiony przysmak pana burmistrza – podkreśliła z uśmiechem.

Gąsika witał jego partyjny kolega z PSL-u, wicemarszałek województwa Stanisław Tomczyszyn.

– Życzę panu Mirkowi, aby ten niepotrzebnie stracony czas nie poszedł na marne i aby dokończył tę kadencję z pożytkiem dla gminy – mówił Tomczyszyn. – Cała ta sprawa z zatrzymaniem pana burmistrza jest szyta grubymi nićmi. Wierzę, że w procesie pan Mirek się oczyści.

 

Euforia i popłoch

Gdy do Ratusza dotarła informacja o powrocie Gąsika, części pracowników ogarnęła radość, część, zwłaszcza tych awansowanych przez E. Gancarz – popłoch.

– Nikt się nie spodziewał, że Sąd Okręgowy wyda zupełnie inne orzeczenie niż Sąd Rejonowy – mówi jeden z urzędników. – Niedawno wojewoda ponownie nominował panią Ewę na stanowisko p.o. burmistrza, a ona ponownie zatrudniła zastępcę. Narządziły się raptem miesiąc, a tu znowu zmiany!

Gancarz nie chce komentować decyzji sądu drugiej instancji. Na pytanie, czy osoba z zarzutami powinna rządzić gminą, też nie chce odpowiadać.

– Z wyrokami się nie dyskutuje. Szanuję decyzję sądu. Tuż po uzyskaniu informacji o powrocie pana burmistrza do pracy, przekazałam obowiązki mojemu zastępcy, jak również pieczątki, klucze i upoważnienia – mówi była już p.o. burmistrza. – W najbliższym czasie spotkam się z panem Gąsikiem, prosząc, aby kontynuował moje pomysły. Będę go też przekonywać, że zmiany organizacyjne i kadrowe, jakie przeprowadziłam, miały na celu poprawienie efektywności pracy urzędników.

W magistracie już przebąkują, że oprócz E. Gancarz, która „spakowała” się już w środę popołudniu, posady stracą m.in.: wiceburmistrz Anna Arsenijević, sekretarz Sylwester Chocholski czy dwaj pracownicy, którzy wcześniej byli zatrudnieni w Straży Miejskiej. Niewykluczone, że do łask wrócą urzędnicy z obozu Gąsika: zdegradowani do roli inspektorów naczelnicy, Maciej Boryna i Dorota Grzeszczak.

Czy A. Arsenijević po raz drugi zrezygnuje ze stanowiska wiceburmistrza, tak jak to zrobiła  dzień przed wyjściem Gąsika z aresztu?

– Zobaczymy, jaka będzie decyzja pana burmistrza. Jestem do jego dyspozycji. Chciałabym dalej pracować dla mieszkańców i gminy – zaznaczyła w czwartek, witając Gąsika w Ratuszu.

Napisz komentarz »