REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Spychologia na wysypisku

Opublikowano 21 sierpnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Nikt nie chce zbadać, czy wysypisko odpadów pod Szprotawą jest samowolą budowlaną. Sprawę rozstrzygnie wojewoda. – To typowa spychologia. Urzędnicy odpychają od siebie problem tykającej bomby – kwitują mieszkańcy.

Choć uciążliwe dla mieszkańców składowisko w podszprotawskich Kartowicach zamknięto rok temu, to ludzie ciągle walczą, aby je zupełnie zlikwidować. Bo górę niebezpiecznych dla środowiska odpadów przysypano piaskiem i posiano na nich trawę. Zdaniem szprotawian, to ciągle tykająca bomba, która choć monitorowana przez właściciela – firmę SUEZ – jest groźna dla ich zdrowia i przyrody.

Henryk Ostrowski, były poseł i zarazem jeden z mieszkańców ul. Podgórnej, położonej najbliżej wysypiska, od kilkunastu miesięcy toczy batalię z urzędnikami. Chce, aby uznali instalację za samowolę budowlaną.

– 16 lat temu wojewoda wydał dla składowiska pozwolenie na kwatery o wysokości pomiędzy 6,7 a 7 metrów. Składowano na nim 26 rodzajów odpadów. W kolejnych latach kwatery zwiększono do wysokości ponad 30 metrów, a ilość rodzajów odpadów – do około 500! Decyzja Urzędu Marszałkowskiego sprzed dwóch lat o zamknięciu składowiska była, moim zdaniem, legalizacją bezprawia, a powiatowy i wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego odmówili wszczęcia postępowania w tej sprawie – mówi H. Ostrowski.

Przerzucanie odpowiedzialności

Szprotawianin dodaje, że gdyby właściwe instytucje uznały składowisko za samowolę budowlaną, właściciel musiałby je usunąć, a śmieci wywieźć z terenu gminy. Od decyzji inspekcji nadzoru budowlanego, Ostrowski odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nakazał ponownie rozpatrzyć jego wniosek. Ale inspekcja ponownie odepchnęła temat od siebie, twierdząc, że Ostrowski nie jest stroną w sporze. Sprawa znowu trafiła do WSA. I tak błędne koło trwa.

Pod koniec lipca powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zwrócił się do wojewody lubuskiego z wnioskiem o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, kto ma zająć się zbadaniem samowoli budowlanej. Inspektor tłumaczy, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska już zajmował się składowiskiem i nie stwierdził nieprawidłowości, sygnalizując, że decyzje w tej sprawie powinni podejmować burmistrz Szprotawy i marszałek woj. lubuskiego.

– Dla mnie to spychologia, przerzucanie odpowiedzialności z jednej na drugą instytucję – kwituje Ostrowski i liczy, że w końcu sprawą składowiska zajmą się radni, którzy na jego wniosek powołali w kwietniu specjalną komisję ds. instalacji w Kartowicach.

Napisz komentarz »