REKLAMA

Polityka

Nieudolność i maszynki do głosowania

Opublikowano 14 sierpnia 2020, autor: Norbert Królik

Adrian Jaworski (40 l.), radny miejski z Żar, źle ocenia pracę żarskich urzędników i radnych. W rozmowie z „Regionalną” opowiada, jak widzi przyszłość miasta.

„Regionalna”: Szykuje się referendum przeciwko Danucie Madej, burmistrz Żar. Uważa pan, że powinno się ją odwołać?

Adrian Jaworski, żarski radny (PiS): Uważam, że burmistrz Madej powinna mieć jeszcze mandat zaufania. Pomysł referendum to jakiś oddźwięk od części społeczeństwa, że coś się źle dzieje. Ja od dawna mówiłem, że nieudolność pani burmistrz i wiele tematów jakie podejmuje, w jaki sposób je rozwiązuje, to jest słabe. Na dzisiaj, zmiana na zasadzie zmiany, jest bez sensu. Rodzi się pytanie: jak ona to wykorzysta? Trzeba potrafić prowadzić biznes, a zarządzanie miastem można porównać do prowadzenia firmy. I póki było fajnie, pieniądze szły szerokim strumieniem, pani Madej była świetnym menedżerem, a teraz mamy kryzys i się okazuje, że król jest nagi. Już nie chce rozmawiać, bo wie, że ludzie przyjdą do niej z dużymi tematami i problemami, na które nie będzie mogła odpowiedzieć.

Współpracowaliście z nią przez te dwa lata i wcześniejszą kadencję.

Wcześniej nie byłem radnym. Ale ta rada każdego dnia staje się bardziej arogancka i ma mniej chęci do jakiegokolwiek wysłuchania oraz współpracy.

To może trzeba odwołać radnych, a nie panią burmistrz?

To jest na pewno powiązane. Nie jest tak, że jedno z drugim działa niezależnie, bo wiadomo, że to co pani burmistrz, a tak naprawdę jej zastępca, kładą przed radnymi do przegłosowania, bardzo często jest na zasadzie „dwanaście do dziewięciu”, więc tych dwunastu radnych za panią burmistrz nie zadaje żadnych pytań. Jest martwa cisza w formie maszynki do głosowania. A my, jako druga strona staramy się coś pokazywać, sugerować, ale to nie jest brane pod uwagę.

Czy to, że nie chcecie referendum wynika z tego, że nie macie kandydata?

Oczywiście, trzy lata przed wyborami nikt nie myśli, kto będzie kandydatem. Po drugie, jako klub nie uczestniczymy aktywnie w zbieraniu podpisów. Przypatrujemy się i będziemy podążać zgodnie z tym, co społeczeństwo będzie działać.

Czy Rafał Szymczak jako kandydat na burmistrza Żar jest alternatywą dla innego kandydata –  Olafa Napiórkowskiego?

Wydaję mi się, że tak. To jest gość, który nie dość, że zna historię, to ma jeszcze tę wrażliwość i tę estetykę poczucia tej „tkanki miejskiej”, tak bym to nazwał. Po drugie, ma dar zjednoczenia ludzi i to najlepiej było widać w postaci osób, które zostały oburzone, że nie został dyrektorem muzeum. Ma inną wizję miasta do pokazania mieszkańcom i nie do końca może być zbieżna z tym, co pani Madej czy pan Napiórkowski mówią. To jest ważne, że ktoś, kto będzie głosował będzie miał wybór. Nie na zasadzie „my tu jesteśmy od zawsze i tak ma być”.

A co z ulicą Zielonogórską w Żarach i z objazdami?

Napisałem tę interpelację i gotuję się. Sąsiedzi przychodzą do mnie. Skarżą się. Sąsiadka z zespołem Downa nieraz już przychodziła i mówiła, że boi się przechodzić przez ulicę, bo samochody sobie po prostu jadą „na całego”. Ulica dzisiaj wygląda tragicznie, dziura za dziurą dramat. Nie wiem, kto to wymyślił, żeby zrobić taki objazd. To, że jest duży ruch to jest jeden problem, drugi problem, to są autobusy, tiry, które nie powinny tam być.  Zdenerwowanie mieszkańców jest bardzo duże.

Co by rozwiązało ten problem, otwarcie ul. Poznańskiej?

Ostatnio biegam po parku, bo tam jest dużo cienia. Obserwuję, jak ludzie  jeżdżą  Poznańską pomimo jej zamknięcia w części biegnącej przez park. Szlaban ustawiony jest tak, że te małe auta zjadą z góry.  Poznańska na pewno odciążyłaby ruch.

Co ze sprawą przedsiębiorców, którzy ucierpieli w czasie pandemii i zwrócili się o pomoc do burmistrz i radnych. Czy muszą czekać na spotkanie tyle miesięcy? 

To jest naprawdę żenujące. Przedsiębiorcy już wystawili żółtą kartkę, za chwilę może będzie czerwona dla pani burmistrz i dla jej zastępców, bo nie chce z nimi rozmawiać. To jest kolejna sytuacja kryzysowa, nie ma kontaktu, nie ma dyskusji. Rząd przygotował przepisy, w jaki sposób samorząd może pomagać przedsiębiorcom. Teraz to zależy od dobrej woli samorządu. W Żarach jej nie ma. Widać ewidentnie, że są przedsiębiorcy, którzy potrzebują tego wsparcia i teraz jest sytuacja, co robi pani burmistrz – mówi; „w sumie to może tak, bo może coś byśmy wam dali, ale musimy to policzyć jeszcze”. I dalej nic, mają czekać do września.

Biega pan po nowo wyremontowanym parku. Jakie ma pan odczucia?

Zachodzę w głowę, co kosztowało ponad siedem milionów. Murki poniemieckie jak były zniszczone, nadal tak stoją. Te płyty nagrobne, które stały przy ulicy Piotra i Pawła zniknęły.  Dlaczego teren pomiędzy Błękitną Bramą, wjazdem do parku a kościółkiem nie został wykorzystany?  Mam mocno mieszane odczucia, co do tego, aż się prosi, żeby ktoś wyszedł i powiedział; „to kosztuje tyle, a koledzy zarobili tyle”.

Czego się pan spodziewa po remoncie zamku?

Zamek to temat rzeka. I daje dużo do myślenia. To, co mówiła pani Madej, że remont zamku będzie kosztować 30 mln zł i zostanie rozłożony na kilka lat, już teraz można włożyć między bajki. Obawiam się, żeby to nie było taką kotwicą dla Żar, która pociągnie je do kompletnej niewypłacalności. Już mamy kredyty, a tak naprawdę nic nie zostało zrobione w kontekście całego kompleksu. Nie wiem też, dlaczego pani Madej nie ma odwagi wyjść do ludzi i powiedzieć: „remont zamku ? okej, ale to odbędzie się kosztem remontu ulic i dróg” i niech wtedy ludzie się wypowiedzą.

Adrian Jaworski, zaranin, ma wykształcenie prawnicze. Od 4 lat jest żonaty. Synek Franciszek ma półtora roku. W styczniu urodzi się panu Adrianowi drugie dziecko. Radny pracuje jako przedstawiciel handlowy w Swiss Krono w dziale sprzedaży eksportowej. Z zamiłowania jest sportowcem i kolekcjonerem – zbiera żarską porcelanę i przedwojenne pocztówki. Biegał maratony m.in. w Londynie. Trenuje triatlon. Tegoroczne wakacje, spędził z rodziną w Świnoujściu.
Napisz komentarz »