REKLAMA

Kultura, Oświata

W ławce czy przed komputerem?

Opublikowano 07 sierpnia 2020, autor: jb

Zapowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej są takie, że uczniowie wracają do szkolnych ławek. Jak organizować lekcje w czasie koronawirusa? Nikt nie powie jasno, że na pewno tradycyjna nauka zostanie przywrócona – mówią odpowiedzialni za oświatę w naszym regionie.

Stworzenie regulaminu szkoły o postępowaniu w razie koronawirusa spadło na dyrektorów. O tym, czy wprowadzić ponownie nauczanie zdalne dyrektorzy decydować będą z organami prowadzącymi szkołę, gdy pozytywną opinię wyda sanepid.

– Staramy się szykować do każdej sytuacji – mówi Mariusz Krugły, naczelnik wydziału oświaty Urzędu Miasta w Żaganiu. – W wakacje kupiliśmy kolejnych 49 laptopów, które będą rozdysponowywane w szkołach, gdyby miało wrócić nauczanie zdalne. Nikt nie powie dziś jasno, że na pewno nie zostanie ono przywrócone. Nikt nie mówi też o finansowaniu oświaty, gdyby się okazało, że uczniów trzeba podzielić na mniejsze grupy, a nauczyciele musieliby pracować dwa razy więcej. Za to będzie musiał zapłacić samorząd. Jak podjąć decyzję, gdy trzeba będzie zmniejszyć np. liczbę osób dzieci w grupach przedszkolnych?

Obawy są

To dyrektorzy planują pracę szkoły na kolejny rok.

– My też się niepokoimy, co dalej. Uważam, że szczególnie klasa pierwsza powinna pójść do szkoły od września. To są dzieci, które nie mogłyby od razu zacząć nauki zdalnej. Nie wiemy sami, jak będzie wyglądała nauka od września – przyznaje Agnieszka Stanisławek, dyrektor SP nr 3 w Żaganiu.

– Staramy się przygotowywać do normalnej pracy od września, choć nie wiemy, jak to będzie. Wystarczy jedno chore dziecko, żeby zamknąć całą szkołę. Dzieci nie mogą spędzać całego dnia w jednej klasie. Po wakacjach zjadą się z różnych stron Polski, część kadry jest powyżej 50 roku życia, więc są różne obawy – dodaje  Iwona Darowska, wicedyrektor SP nr 2 w Żaganiu.

– Jedyne co wiemy, to to, że dzieci mają wrócić do szkoły. Wiemy o obowiązkowej dezynfekcji rąk, o tym, że nie trzeba będzie nosić maseczek i rękawiczek. Sale często wietrzyć. Zobaczmy, jakie decyzje będą zapadać co do ewentualnej zmiany pracy na zdalną czy hybrydową. Pozostanie nam się tylko  dostosować – mówi Małgorzata Kalinowska, dyrektor SP nr 1 w Żaganiu.

Pół Żagania na kwarantannę?

-Decyzja o tym, jaką formę nauczania prowadzić, nie powinna spadać na dyrektorów szkół. W szkole jest ponad 710 uczniów, ponad 800 uczniów z pracownikami, każdy z nich ma rodzinę. Jak ktoś będzie chory, to jedną czwartą Żagania trzeba będzie wysłać na kwarantannę – mówi Dorota Stebelska, dyrektor SP nr 7 w Żaganiu. – Uczniowie potrzebują już powrotu do szkoły. Po poprzednim semestrze są rozleniwieni. Szczególnie starsi doskonale wiedzą, jak się obijać na zajęciach online, udają, że np. nie działa im internetowa kamerka. – dodaje

Szukać rozwiązań

W szkołach podległych starostwu dopiero w przyszłym tygodniu będą znane wyniki naboru do klas pierwszych.

– Po rekrutacji będziemy ustalać z dyrektorami, co dalej. Nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja z koronawirusem. W szkole uczeń nawet jak jest bardziej leniwy, to i tak nauczy się więcej niż przez internet – mówi wicestarosta żagańska Anna Michalczuk.

– Chcielibyśmy wrócić już do szkoły i my, i uczniowie. Nasi nauczyciele odnaleźli się w nauczaniu zdalnym, ale ono nigdy nie zastąpi spotkania twarzą w twarz. Można mówić o tym, że nie wolno tworzyć skupisk uczniów, pytanie tylko, jak to zrobić w praktyce. Nauczanie na zmiany też nie jest rozwiązaniem, skoro mamy uczniów z małych wiosek, którzy muszą mieć czym przyjechać – mówi Edyta Furtak, wicedyrektor ZSO w Żaganiu.

Plan awaryjny

– Rozważam w głowie różne wersje. Gdyby miała być u nas jakaś hybrydowa wersja nauki, to może wyznaczalibyśmy dzień konkretnemu rocznikowi, który przychodziłby do szkoły, a reszta miałaby nauczanie zdalne? Niby szykujemy się do normalnego roku szkolnego, ale wiadomo, że musimy mieć plan awaryjny – mówi Zbigniew Stebelski, dyrektor ZSTiL w Żaganiu.

I szkoła i internat

Zmiany dotyczą też uczniów w szkołach specjalnych.

-Szykujemy się do nauczania stacjonarnego, choć może wrócić nauczanie zdalne. W przypadku dzieci niepełnosprawnych nauka przez internet może być uzupełnieniem, ale na jakiś czas. U nas w internacie mieszkają dzieci z całego powiatu, gdyby w szkole było ognisko choroby, to zagrożone byłoby każde miejsce, w którym mieszkają nasze dzieci.  – dodaje Renata Socha, dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Żaganiu.

Jestem realistą, zdalne może wrócić

– Jestem zwolenniczką modelu, w którym dzieci wracają do szkoły – mówi Marzena Mosakowska-Wrona, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Żarach. – Przy kształceniu na odległość, utrudniona jest weryfikacja wiedzy ucznia. W szkole nauczyciel od razu widzi, czy dziecko zrozumiało zagadnienie. W pracy zdalnej, nie.  – zauważa M. Moskakowska-Wrona.

Ministerstwo nie chce też narzucać, kiedy liczba dzieci w klasach ma zostać zmniejszona. To decyzja dyrektora szkoły.

– Wszystko będzie zależało od tego, jak będzie wyglądała sytuacja z epidemią – mówi Marzena Stodulska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 w Żarach – Wszyscy marzymy o tym, żeby wrócić do szkoły. Szkoła jest ważnym miejscem dla dzieci.

Dyrektorzy szkół nie są zadowoleni z tego, że tak duża odpowiedzialność ma na nich spaść.

– Dyrektorzy mają być ostatnim elementem decyzyjności – komentuje Wiktor Polakowski, dyrektor Społecznego Liceum w Żarach – Najpierw sanepid, potem kuratorium. To byłoby to nawet racjonale. Jestem jednak realistą i nasza szkoła szykuje się do tego, że nauczanie zdalne znów może wrócić. Inwestujemy w sprzęt, by się  przygotować. – dodaje dyrektor.

Napisz komentarz »