REKLAMA

Sport

Górzyn nie przestaje zadziwiać

Opublikowano 07 sierpnia 2020, autor: Sławomir Janusz

– Lepsze kontry wyprowadza tylko Real Madryt ? takie żarty można było znaleźć w Internecie po meczu Kado Górzyn z ŁKS-em Łęknica. Gospodarze wygrali 2:0, więc więcej powodów do radości miał trener Karol Widerowski. Grzegorz Tychowski, opiekun łękniczan, mimo porażki, też dostrzegł kilka pozytywów. ? Podobało mi się zaangażowanie i walka ? mówił po meczu.

Kado Górzyn ? ŁKS Łęknica 2:0 (1:0)

Bramki: Dyderski (22. min), Nowak (83. Min ? karny)

Kado: R. Dąbrowski ? Nowak, Szymczak, Błądek, A. Dąbrowski, Dyderski (od 82. min Andrzejewski), Galik (od 89. min Azarowski), Mróz, Pietras (od 46. min Tymczy), Poprawski, Prokopowicz.

ŁKS: Stefanowicz ? Siciński, Piechowiak, Kacała (od 80. min Stojanov), Hlawaty, Machinka, Zieliński (od 46. min Szkudlarek), Janus, Starczewski, Michalski (od 60. min Sawicki), Ohagwu.

Żółte kartki: Błądek, Szymczak, Mróz ? Hlawaty, Siciński.

Obaj trenerzy nie szczędzili sobie wzajemnych uprzejmości. ? Pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy ŁKS mocno nas „złapał” i wyglądał dużo lepiej. To zespół, który ma dużą jakość i ciekawe indywidualności ? mówił pod adresem łękniczan Karol Widerowski. ? Górzyn już w tamtym sezonie pokazał się z dobrej strony. Na tym terenie każdemu będzie ciężko. Oni zawsze mają plan na grę ? odpowiadał Grzegorz Tychowski.

ŁKS przyjechał do Górzyna po trzy punkty i nie zamierzał czekać na ruch rywala. Kado z kolei wykonało tytaniczną pracę w obronie, która zaowocowała morderczymi kontrami. W 22. min. pierwszą z nich wykorzystał Michał Dyderski, dobijając akcję Patryka Poprawskiego. Pod koniec meczu błysnął Arkadiusz Dąbrowski. Odważnie wpadł w pole karne ŁKS-u i wywalczył jedenastkę. Na bramkę zamienił ją Remigiusz Nowak, ale trzeba przyznać, że bramkarzowi ŁKS-u do udanej interwencji zabrakło naprawdę niewiele.

Łęknica przyjechała do Górzyna bez trzech podstawowych zawodników. Trener Tychowski nie mógł skorzystać z Jarosława Owsianego, Filipa Urszyca (obaj strzeli bramki w pierwszym meczu z Konotopem) oraz Norberta Binka (uraz kręgosłupa, przerwa potrwa dłużej).

Goście, mimo osłabienia, mieli swoje okazje. Najlepszą w 51. min zmarnował Dariusz Piechowiak. Sędzia podyktował jedenastkę po faulu Bartłomieja Szymczaka, ale Radosław Dąbrowski, bramkarz Kado popisał się kapitalną interwencją.

– Przed strzałem wybrałem bok ? przyznał po meczu. – Nie miałem żadnych wskazówek od kolegów. Po prostu poszedłem w prawą stronę i się udało. Super że wyszły nam te dwie kontry, ale sytuacji było więcej. To był bardzo ciężki mecz. Łęknica mocno naciskała ? dodał.

ŁKS w pierwszej połowie trafił do siatki, ale chwilę wcześniej sędzia niepotrzebnie przerwał grę. Łęknica miała korzyść, ale arbiter użył gwizdka i później nie mógł się już z tej decyzji wycofać. Zabrał bramkę gościom, ale gdyby ją uznał skrzywdziłby gospodarzy.

– Jak się nie wykorzystuje okazji, to później trzeba płacić za błędy. Mimo porażki jestem zadowolony z zespołu, bo zagraliśmy to spotkanie z dużym zaangażowaniem. Zabrakło skuteczności i trochę szczęścia ? przyznał G. Tychowski.

W niedzielę (9.08, godz. 17.00) Kado zagra na wyjeździe z ostatnim w tabeli Mieszkiem Konotop. ? Nie sugerowałbym się teraz tabelą ? przestrzega K. Widerowski. ? Konotop będzie walczył o utrzymanie, a jak się ma taki cel, to chce się przede wszystkim punktować u siebie ? tłumaczy trener Kado. ŁKS podejmie u siebie Pogoń Przyborów (sobota, godz. 17.00) – Liga jest tak wyrównana, że do każdego rywala trzeba podchodzić z respektem. Oprócz Norberta Binka powinienem mieć do dyspozycji całą kadrę ? zakończył trener ekipy z Łęknicy.

Napisz komentarz »