REKLAMA

Samorząd

Melisa zamiast dyskusji

Opublikowano 31 lipca 2020, autor: jb

Rozmowy zabrakło na spotkaniu na remat referendum w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miasta w Żaganiu.

Dyskutować o zarzutach wobec burmistrza i radnych z komitetem referendalnym chciał przewodniczący Rady Miasta, Adam Matwijów. Wysłał do członków komitetu zaproszenie do dyskusji o 21 zarzutach, które stawiane są radnym i burmistrzowi.

Radę reprezentowały trzy osoby – oprócz A. Matwijowa, jego zastępcy Piotr Łoś i Kinga Drewicz.

Z komitetu referendalnego przyszedł tylko Tomasz Szewczyk.

– Jeżeli chodzi o samą formę referendum, to nie jest naszym celem robienie państwu jakichkolwiek przeszkód. Natomiast chcielibyśmy przedyskutować zarzuty, które stawiacie Radzie Miasta. Chcielibyśmy, żeby mieszkańcy byli informowani w sposób prawidłowy. Mam nadzieję, że to spotkanie pozwoli wyjaśnić różnice pomiędzy tym, co piszecie i mówicie, a tym, co jest w rzeczywistości. Liczę na merytoryczną dyskusję i dziękuję, że zechciał pan przyjść – zaczął A. Matwijów.

T. Szewczyk miał jednak inny pomysł na to spotkanie. Najpierw odczytał wiadomość, którą wysłał przewodniczącemu w internecie.

– To nie pan będzie decydować o dacie i miejscu spotkania, bo referendum dotyczy odwołania burmistrza i Rady Miasta a nie osób z komitetu. Zapraszam do rozmowy – czytał. – Podałem mój numer prywatny telefonu i do tej pory pan przewodniczący nie zadzwonił.

Wiceprzewodniczącej K. Drewicz przeczytał fragment artykułu „Regionalnej” o tym, jak P. Łoś akcję referendalną skwitował słowami „kwiczą świnie”.

– Pani Kingo, czy zgodzi się pani na takie traktowanie kobiet, które są w naszym komitecie referendalnym? I nazywanie ich kwiczącymi świniami? – pytał.

– Nie, nie godzę się – odpowiedziała krótko K. Drewicz.

Czas minął

O 21 argumentach w sprawie odwołania radnych też dyskutować nie zamierzał. Przeczytał przygotowane wcześniej oświadczenie.

– Naszym zdaniem czas na rozmowy już minął. Ponad dwa lata rządów burmistrza Andrzeja Katarzyńca i ślepa przychylność dla jego inicjatyw nie dają nam, mieszkańcom, podstaw, by widzieć jakiekolwiek pozytywne działania w przyszłości – mówił. – Podczas sesji już dwukrotnie nie udzielono nam głosu. Poczuliśmy się jak intruzi. Wtedy był ważny czas, wtedy mogliśmy prowadzić dialog. Arogancja i bezpardonowe poniżanie członków komitetu podczas sesji przez burmistrza, odczytywanie publiczne naszych danych osobowych pokazało, że już dawno się określiliście. Nie pozwolimy dać się wplątać w celową i zaplanowaną rozgrywkę polityczną, która ma nas pokazać w złym świetle – mówił. – Jak mamy rozmawiać z kimś, kto nazywa nas publicznie „kwiczącymi świniami”? Potrafimy zrozumieć państwa strach i emocje związane z perspektywą utraty władzy oraz związanych z tym korzyści finansowych. Apelujemy o wyciszenie emocji i zaprzestanie praktyk, które godzą w nasze prawa obywatelskie – dodał.

T. Szewczyk nie dał odpowiedzieć przewodniczącemu na te słowa. Wstał i wręczył mu opakowanie melisy.

– Chciałbym coś państwu dać. To jest herbatka melisa na uspokojenie nerwów. Pozwólcie nam spokojnie działać i demokratycznie rozstrzygnąć referendum – mówił. Zostawił radnym melisę i wyszedł z sali.

– Chcieliśmy rozmawiać, bo komitet przedstawił radnym 21 zarzutów, z których może trzy są częściowo prawdziwe. Pan Szewczyk nie chciał rozmawiać – mówił inicjator spotkania A. Matwijów. – Dziś mówił o burmistrzu i Radzie Miasta, a to są dwa odrębne organy. My jako radni spotykamy się z mieszkańcami, zapraszamy na komisje, nikogo nie wyrzucamy. To, co robi komitet, to zachowanie aroganckie. My komitetu nie straszymy, to oni nie chcą rozmawiać. Jako przewodniczący nie pozwolę na to, żeby ktoś Radę Miasta obrażał – dodał.

Na spotkanie przyszło też dwoje mieszkańców, ale nie mieli okazji posłuchać merytorycznej dyskusji.

Napisz komentarz »