REKLAMA

Samorząd

Przegrani i wygrani

Opublikowano 31 lipca 2020, autor: jb

Zwolennicy referendum mają żal do mieszkańców, że nie poszli głosować. Przeciwnicy dziękują mieszkańcom, że ich nie odwołali. A wójt zarzeka się, że jego to nie dotyczy.

O przeprowadzenie referendum w gminie Żagań wnioskował komitet, który popiera wójta Leszka Ochrymczuka, skonfliktowanego z dziewiątką radnych. Pełnomocnikiem komitetu jest Bogusław Pudzianowski ze Starej Koperni.

– Wśród tych, którzy zagłosowali, ponad 90 procent było za odwołaniem radnych. Niestety, referendum nie zostało rozstrzygnięte przez zbyt niską frekwencję. Jeżeli ktoś nie wziął udziału w referendum, to teraz nie ma prawa narzekać. Inni zrobili ciężką pracę, mieszkańcy mieli tylko pójść i zagłosować. Zrobili inaczej – mówi. I dorzuca: – Uważam, że współpraca wójta i radnych będzie trudna. Nie sądzę, żebyśmy się mieli za pół roku znowu mobilizować, aby ponownie odwoływać radnych. W Starej Koperni, gdzie mieszkam i walczymy o plan zagospodarowania przestrzennego, żeby nie powstały fermy indyków, na ponad 300 uprawnionych zagłosowało 147 osób. W pozostałych wsiach frekwencja była bardzo słaba.

To nie jego sprawa

Wójt nie był inicjatorem referendum, ale komitet nawoływał do odwołania radnych, z którymi L. Ochrymczuk nie może się porozumieć.

– Ja nie chcę się wypowiadać w sprawie referendum, bo to jest inicjatywa mieszkańców. Referendum jest nierozstrzygnięte. Taka jest decyzja mieszkańców i tyle. Dla mnie sytuacja po referendum nic nie zmienia – mówi wójt.

Jak wójt widzi teraz współpracę z Radą Gminy, w której większość ma jego opozycja?

– Nie wiem, co radni planują. Niech robią, co chcą. Ja mam plan na gminę i go realizuję. Z radnymi się nim dzieliłem, pytałem o ich wizję gminy i do tej pory nie doczekałem się tego stanowiska – mówi L. Ochrymczuk.

Powinni się podać do dymisji

Z wyników referendum cieszą się ci radni, z powodu których się ono odbyło. Po gminie krążą plotki, że teraz pora na organizację referendum w sprawie odwołania wójta.

– Mieszkańcy przemyśleli, kto podaje prawdziwe informacje, a kto nie. Jestem człowiekiem, który dąży do ugody. Porozumienie polega na tym, że dwie strony muszą tego chcieć. Z naszej strony ta gotowość ciągle jest, niekoniecznie z drugiej – mówi Elżbieta Kłoniecka, przewodnicząca Rady Gminy. – Nie wiem, co mieszkańcy zrobią odnośnie referendum w sprawie odwołania wójta. Teraz w głosowaniu pokazali, że nie popierają jego zdania i chcą, żebyśmy dalej pracowali. A ci radni, którzy oczerniali pozostałych, powinni się teraz wstydzić – dodaje.

– Jestem dumna z mieszkańców, bo okazali nam zaufanie. Osoby, które nas wybrały, nadal pozwoliły nam pracować dla nich i dla gminy. Tu należą się podziękowania dla naszych mieszkańców, ale również dla Komitetu Ochrony Demokracji i Obserwatorium Wyborczego oraz pasjonatów, którzy poświęcili swój czas w ochronie  demokracji i konstytucji biorąc udział w referendum jako obserwatorzy społeczni. My nie jesteśmy złośliwi, pamiętliwi. Uważam, że nie tędy droga, żeby robić teraz referendum w sprawie odwołania wójta – dodaje radna Agnieszka Dziewiatnik. I przypomina: – W kampanii referendalnej było wiele oszczerstw. Pytanie, jak pozostali radni i wójt zamierzają teraz współpracować z nami. My na 154 uchwały w kadencji tak naprawdę odrzuciliśmy jedną. Z budżetu wykreśliliśmy budowę żłobka i kaplicy i sprzeciwiliśmy się planowi zagospodarowania przestrzennego dla kilku działek w Starej Koperni, bo ograniczały własność rolników.

Zarzutów, że działa na niekorzyść Tomaszowa, od zwolenników wójta nasłuchał się wieloletni sołtys wsi, Jan Daniszewski.

– Jestem w Radzie Gminy piątą kadencję, nigdy nie działo się tak, jak teraz. 24 lata byłem sołtysem i nigdy nie zrobiłem nic przeciwko wsi Tomaszowo. Dyskutowałem z mieszkańcami o budowie kaplicy. Po co nam kaplica w stanie surowym, skoro nie wiadomo, kiedy się skończy budowę? – mówi. – Wynik referendum uważam za sprawiedliwy, mieszkańcy docenili nasze działania.

Daniszewski ma też refleksję na temat pozostałych radnych, tych z obozu wójta.

– Jeżeli radny nawołuje do referendum w sprawie odwołania Rady Gminy, to chyba powinien podać się teraz do dymisji, skoro jego oczekiwania nie zostały spełnione. To, że ktoś ma inne zdanie niż wójt, nie oznacza, że trzeba go od razu odwołać. My nie jesteśmy maszynkami do głosowania, mamy swoje zdanie – podkreśla.

Napisz komentarz »