REKLAMA

Sport

Zaczęli od przegranej

Opublikowano 31 lipca 2020, autor: jb

Porażką 1:2 na własnym boisku rozpoczął Piast Iłowa swój drugi sezon w IV lidze.

Drużyna z Iłowej na inaugurację sezonu podejmowała zawodników Dębu Sława – Przybyszów (sobota, 25 lipca). W pierwszej połowie kibice nie zobaczyli żadnej bramki, choć kilka akcji wypracowała ekipa gości. Piast miał jedną groźną sytuację, gdy piłka odbiła się od słupka.

Pierwsza bramka dla gości padła w 65. minucie. Podanie otrzymał Adrian Kręc, który zauważył, że z bramki wyszedł golkiper Piasta, Norbert Puchalski, podciął piłkę, która przelobowała bramkarza i wpadła do bramki. Po wznowieniu gry, kolejna bramka dla gości padła już po dwóch minutach. Kacper Oberc został sfaulowany przez zawodnika Piasta w polu karnym, za co sędzia pokazał rzut karny. Na bramkę zamienił go Bartosz Skiba (67 min.). W końcówce meczu Piast grał aktywniej na połowie przeciwnika. W 81. minucie bramkę kontaktową strzelił Wojciech Dąbrowski, ale zabrakło już czasu na doprowadzenie chociażby do remisu.

– Początek sezonu mógłby być lepszy. W pierwszej połowie zagraliśmy za bardzo bojaźliwie, graliśmy cofnięci na własnej połowie, nasze akcje ofensywne nie były prowadzone na szybkości, którą można by było zaskoczyć przeciwnika. Druga połowa była troszkę lepsza w naszym wykonaniu, ale popełniliśmy dwa błędy indywidualne, po których straciliśmy bramki. Wtedy posypał nam się plan, bo mecz już się ustawił pod zespół Dębu i ciężko było coś odrobić  – powiedział nam po meczu Grzegorz Borkowski, trener Piasta. – W bardzo krótkim czasie straciliśmy dwie bramki, to taki podwójny cios, z którego ciężko było nam się podnieść. Sama końcówka meczu wyglądała lepiej, bo zagraliśmy wyżej. Po meczu pozostał niesmak, bo moim zdaniem, remis był zdecydowanie w naszym zasięgu i patrząc na grę, byłby sprawiedliwy – dodaje.

 

Wyróżnienie dla bramkarza

Piast mógł stracić więcej bramek, ale kilkoma skutecznymi obronami popisał się bramkarz N. Puchalski. 

– Ten mecz był dziwny, bo Norbert prawie cały czas bronił bardzo dobrze. Miał bardzo trafne wyjścia, to był bardzo dobry mecz w jego wykonaniu, ale to jego błąd w ustawieniu jednej akcji stworzył sytuację, gdy padła pierwsza bramka. Mimo tego, po tym meczu to właśnie jego grę chciałbym wyróżnić. Słowa uznania należą się także za grę Mateusza Górala i Piotra Słomińskiego, bo harowali praktycznie na całym boisku. Słabiej zagraliśmy w ofensywie, jeszcze brakowało tej płynności i wykończenia akcji – mówi G. Borkowski.

Piast nie gra jeszcze w pełnym składzie.

– Nasz napastnik potrzebuje jeszcze trochę więcej czasu, żeby się zgrać. Czekamy też na Romana Hutyrię, który na dniach ma przyjechać z Ukrainy. Z powodu pandemii cały czas czeka na pozwolenie wjazdu do Polski i wizę. Jest szansa, że na meczu ze Stilonem Gorzów już będzie, a jak nie, to na pewno w kolejnym, z Cariną Gubin u siebie. Brakowało go na skrzydłach, które zawsze były naszym atutem – mówi trener.

Jaki jest cel Piasta na ten sezon?

– Chciałbym, żebyśmy spokojnie zapewnili sobie byt i grali w środku tabeli. Celem jest, oczywiście, utrzymanie się  w IV lidze – mówi G. Borkowski.

Kolejny mecz Piast rozegra w Gorzowie ze Stilonem, 1 sierpnia.

.

Napisz komentarz »