REKLAMA

Samorząd

Referendum na półmetku

Opublikowano 24 lipca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Już ponad 1,2 tys. podpisów pod referendum w sprawie odwołania burmistrza Żagania Andrzeja Katarzyńca i Rady Miasta zebrali niezadowoleni z ich rządów mieszkańcy.

Aby referendum było skuteczne, do 25 sierpnia jego inicjatorzy muszą zebrać 1.977 podpisów.

– To dla nas ważne, że tak jak my wielu mieszkańców dostrzega problemy w naszym mieście, wynikające ze złego zarządzania burmistrza Katarzyńca – mówi Tomasz Szewczyk, pełnomocnik komitetu referendalnego. – W rozmowie z nami podkreślają, że w okolicznych miejscowościach dzieje się znacznie więcej i lepiej niż w Żaganiu, że nasze miasto schodzi na margines.

Organizatorzy referendum sformułowali 21 zarzutów wobec burmistrza i radnych.

– Mamy wrażenie, że spowodowało to pobudzenie władz do działania, jakiego przez ostatnie 18 miesięcy jeszcze nie było – dodaje Tomasz Szwal.

Zapaść w oświacie

Jednym z koronnych zarzutów jest niszczenie oświaty.

– Na przykład ustawiony konkurs na naczelnika wydziału oświaty, którym został kolega burmistrza z Rady Powiatu, osoba spoza Żagania – wytyka Szewczyk, który zna problemy oświaty z racji bycia dyrektorem SP nr 5. – Niszczy się szkoły poprzez likwidację zajęć pozalekcyjnych, redukcję etatów specjalistów takich jak logopeda, pedagog czy psycholog, a także opiekunów świetlic i bibliotek, co spowoduje ich przepełnienie. Łączy się klasy ze szkodą dla uczniów i nauczycieli. Inne przykłady to bezpodstawne redukowanie godzin zajęć informatycznych w klasach I – III, łączenie grup języka angielskiego i niemieckiego, wychowania fizycznego, ograniczenie zajęć z gimnastyki korekcyjnej czy stopniowe wygaszenie języka francuskiego.

Inicjatorzy referendum podkreślają, że burmistrz oszczędza na tych najbiedniejszych – od stycznia uciął premie pracownikom niepedagogicznym w szkołach.

– Do tego dochodzi likwidacja 5 klas o rozszerzonym wychowaniu fizycznym i realizacja remontów w szkołach we własnym ich zakresie. Z pomocą konserwatorów i woźnych, którzy za dodatkowe prace nie dostają żadnych wynagrodzeń! – wytyka Szewczyk.

Mydlenie oczu

Inicjatorzy referendum podkreślają, że po ogłoszeniu przez nich zamiaru organizacji referendum, burmistrz mocno wziął się do pracy.

– Mamy jednak świadomość tego, że te działania naprędce spowodowane są widmem przedwczesnej utraty stanowisk przez burmistrza i radnych – kwitują. – Nie możemy jednocześnie stwierdzić, że to źle, bo w końcu coś ruszyło. Czy jednak działania te zdołają „uratować” obecną władzę w mieście? To ocenią przede wszystkim żaganianie, głosując w referendum.

– Licznie pojawiające się od końca czerwca artykuły na stronie Urzędu Miasta mówią o działaniach, jakie podejmuje burmistrz. Włodarz miasta wykorzystuje portal urzędowy do tłumaczenia się ze stawianych mu przez nas zarzutów i jednoczesnego wychwalania swojej osoby. Dlatego przypominamy, co zawarł w jednym z punktów programu Realnej Zmiany jeszcze nie tak dawno „(…) urząd jest po to, by pracować, a nie chwalić siebie samego, a już na pewno nie za publiczne pieniądze” – podkreśla Szewczyk.

We wtorek, 28 lipca, radni zaprosili inicjatorów referendum na spotkanie w pałacyku przy ul. Jana Pawła II.

– Zapraszamy również mieszkańców. Chcemy się ustosunkować do tych 21 zarzutów, jakie skierowała ta siódemka wobec Rady Miasta – mówi Adam Matwijów, przewodniczący Rady Miasta. Początek spotkania – godz. 16.00.

 Szasta kasą  przed referendum

Choć burmistrz Żagania nie ma pieniędzy na remont miejskiego kąpieliska, oszczędza, gdzie się da, nagle wysupłał 100 tys. zł na nowe inwestycje. Andrzej Katarzyniec dwoi się i troi, aby przed referendum w sprawie jego odwołania, pokazać, że za jego czasów miasto się rozwija. Przestał narzekać na brak pieniędzy i zalecać oszczędności. Wytrysła fontanna, skwery są koszone, przyśpieszono budowę schroniska dla psów. Ale to nie koniec. Widać nie tylko pracowitość burmistrza, ale i hojność. Nagle w budżecie znalazło się 100 tys. zł na dodatkowe inwestycje. Mieszkańcy do końca lipca mogą zagłosować na jedno z trzech zadań: modernizację placu zabaw na Bulwarze nad Bobrem, budowę toru pumptruck na osiedlu Bema czy mobilnej ścianki wspinaczkowej.

Co można za 100 tys. zł?

Pomysł nie spodobał się m.in. radnemu Grzegorzowi Kuźniarowi.

– Za te pieniądze można byłoby wykonać szereg innych, ważniejszych zadań – kwituje i wymienia 13 swoich pomysłów.  – 100 tys. zł mogłoby pójść na sfinansowanie projektu remontu basenu, dofinansowanie schroniska dla zwierząt, utworzenie wypożyczalni rowerów miejskich, sfinansowanie połowy dodatkowej klasy pierwszej w SP nr 1, wymianę krzesełek na stadionie przy ul. Karpińskiego, budowę podjazdów dla niepełnosprawnych czy 8 nowych miejsc parkingowych – podaje propozycje. I zastanawia się: – Dlaczego burmistrz narzuca z góry trzy inwestycje, zamiast pozwolić, aby to każdy z mieszkańców mógł coś od siebie zaproponować? Dzielnice inne niż Bema są gorsze?

Napisz komentarz »